W naszym przeglądzie zespołów z Seattle i okolic kolejna grupa personalnie związana z Nirvaną - żeński kwartet Bikini Kill
Fot. Wojciech Olkuśnik / AG
Robert Sankowski
Punkujące dziewczyny z Bikini Kill skrzyknęły się w Olympii, stolicy stanu Washington, w której przez pewien czas - po opuszczeniu rodzinnego Aberdeen, a przed wielkim światowym sukcesem - za swoją bazę obrała Nirvana. Obie formacje mocno się kumplowały, co było dość oczywiste, jeśli wziąć pod uwagę fakt, że przez pewien czas dziewczyną Kurta Cobaina była perkusistka Bikini Kill Toni Vail. Radykalnie feministyczny zespół nie miał raczej szans na komercyjną karierę, która stała się udziałem wielu wykonawców z okolic Seattle. Nie chodzi nawet o sam zaangażowany przekaz - w końcu na fali popularności gitarowej alternatywy na początku lat 90. swoje 5 minut miały mocno bezkompromisowe żeńskie kapele w rodzaju L7 czy Babes In Toyland. Bikini Kill stawiało po prostu na dość proste kompozycje, a główną jego siłą były energia i zapał, z jaką dziewczyny zabierały się do grania. Gdy inne okoliczne zespoły podpisywały kontrakty z wielkimi wytwórniami, Bikini Kill wierne pozostały niezależnej firmie Kill Rock Stars. Ale ostatecznie masowa publiczność też o nich usłyszała. Poza paroma piosenkami, które na płycie Nirvany "Nevermind" są ewidentną pochodną związku Cobaina i Vail, grupa zapisała się w popkulturze także w inny sposób - jako lider riot grrrl, feministycznej sceny muzycznej, o której przez kilkanaście miesięcy rozpisywały się na początku lat 90. media muzyczne na całym świecie.