http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Microsoft walczy z cyfrowym wykluczeniem

Kamil Mizera
2011-11-30, ostatnia aktualizacja 2011-11-30 11:05

Kto powinien walczyć z e-wykluczeniem? Intuicyjnie odpowiadamy - rząd. Dla państwa "podłączeni" obywatele to czysty skarb - nie tylko można przenieść cześć administracji do wirtualnego świata tym samym tnąc koszty, ale również ludzie dzięki dostępowi do sieci zdobywają nowe kompetencje i wiedzę, a to kapitał. Kapitał społeczny oczywiście - motor rozwoju gospodarki.

Logo Microsoft
źródło: Microsoft
Logo Microsoft
Nie tylko władza interesuje się zwalczaniem cyfrowego wykluczenia. Jest jeszcze szereg innych podmiotów, które nie przechodzą wobec problemu obojętnie, w tym takie, po których raczej nie spodziewamy się tego typu zaangażowania - komercyjne firmy. Dla których z nich temat e-wykluczenia to problem ważki i dlaczego?

Rzec można, że dla wszystkich. W końcu rozwój społeczeństwa i jego bogacenie się to przyszły i obecny zysk. Ale można scharakteryzować te firmy nieco dokładniej - to podmioty, które czerpią zyski z faktu istnienia sieci i ludzkiej cyber-aktywności. Nie są to tylko, jak mogłoby się wydawać, firmy, które bezpośrednio działają w Internecie, w postaci chociażby różnych serwisów społecznościowych, czy też zarabiają na tym, że ludzie w ogóle w sieci przebywają (Google), ale również te, które tworzą urządzenia i oprogramowanie wykorzystujące internet. Do nich zalicza się chociażby Microsoft, który nie tylko produkuje wszystkim znane oprogramowanie komputerowe, ale także posiada własną platformę mobilną i inwestuje we własną wyszukiwarkę internetową. Rozwój tej firmy na dobre związany jest z rozwojem internetu, ale również z jego dostępnością.

Choć może nie powinno sprowadzać się problemu e-wykluczenia do cyfr i rachunków, to nietrudno jest zauważyć, że dla firm związanych z branżą internetową każda wykluczona cyfrowo osoba to stracony potencjalny klient. Dlatego też takie firmy nierzadko biorą sprawy w swoje ręce i zaczynają działać.

Dobrym przykładem takiego właśnie podejścia jest rozpoczęty przez Microsoft i rozpisany na wiele lat program, w ramach którego firma zamierza dostarczyć milionowi niezamożnych, młodych Amerykanów komputery z Windowsem, tani dostęp do Internetu, oprogramowanie edukacyjne oraz szkolenia przygotowawcze do pracy.

Bardzo ambitne założenia tego programu wskazują, że Microsoft odrobił lekcję. Z jednej strony stawia na dostarczenie potrzebującym odpowiednich technologii i ułatwienie dostępu do Internetu, co stanowi podstawowy warunek walki z cyfrowym wykluczeniem. Z drugiej jednak nie zapomina się w tym wszystkim, że sam dostęp do sieci nie oznacza rozwiązania problemu. Dlatego biorący w programie udział młodzi ludzie mogą liczyć również na odpowiednie przygotowanie edukacyjne. Akcja ta ma na celu nie tylko "podłączenie" pewnej grupy ludzi do sieci, ale również zwiększenie ich szans na rynku pracy. Według firmy już samo wprowadzenie do gospodarstw domowych o niskich zarobkach komputera i internetu powinno zwiększyć szanse na ukończenie przez uczniów z takich domów liceum nawet o 8%.

Microsoft rozpoczynając ten program na terenie Stanów Zjednoczonych wskazuje na fakt, że blisko 100 milionów osób w USA nie ma dostępu do sieci, w tym 9,5 miliona uczniów, którzy w ten sposób nie mogą korzystać z materiałów edukacyjnych dostępnych online czy różnych serwisów administracji publicznej lub zdrowotnej, które działają w sieci. Firma wskazuje, że e-wykluczenie kosztuje Stany Zjednoczone w skali roku blisko 32 miliardy dolarów. A bez dostępu do Internetu i bez rozwijania umiejętności posługiwania się nim znalezienie pracy staje się powoli niemal niemożliwe. Już w tym momencie 50% ofert na amerykańskim rynku pracy wymaga od kandydatów umiejętności posługiwania się najnowszymi technologiami, a w ciągu następnych 10 lat ten odsetek powinien wzrosnąć nawet do 77%



Firma nie jest osamotniona w swoich działaniach - w ramach programu współpracuje również z Federal Communications Commission, Network for Teaching Entrepreneurship i One Economy, jak również z różnymi stanami, organizacjami non profit i podmiotami komercyjnymi. Warto również zaznaczyć, że nie jest to pierwszy raz, gdy Microsoft w ten sposób pomaga walczyć z e-wykluczeniem. Od lat firma prowadzi podobny program Shape the Future, w którym objęła analogicznym działaniem niemal 10 milionów uczniów z całego świata.



Na początku dość przewrotnie uznałem, że komercyjne firmy o tyle interesują się cyfrowym wykluczeniem o ile jest to w ich interesie. Bardzo często angażowanie się firm w działalność charytatywną czy edukacyjną ma służyć poprawie wizerunku lub po prostu inwestycji w klienta, bez której to ani teraz ani w przyszłości nie można byłoby liczyć na zyski. Firmy niekoniecznie muszą kierować się takimi pobudkami, ale trudno też przyjąć i uwierzyć, że działają zupełnie altruistycznie. Niemniej jednak angażowanie się firm, takich jak Microsoft, w zwalczanie cyfrowego wykluczenia, bez względu na to, jakie powody za tym stoją, jest po prostu pożyteczne. Microsoft nie szczędzi pieniędzy na tego typu programy, i chwała mu za to, gdyż dzięki nim coraz więcej osób ma możliwość korzystania z internetu i wszelkich udogodnień i perspektyw, jakie ze sobą niesie. W ten sposób prywatne firmy mogą walczyć z cyfrowym wykluczeniem, działając w interesie społeczeństwa, ale również w dobrze pojętym interesie własnym. Warto więc zachęcać firmy do inwestowania w podobne programy i współpracowania z organizacjami trzeciego sektora czy agencjami administracji publicznej. Gdyż taka współpraca jest z korzyścią dla wszystkich, a w szczególności dla e-wykluczonych.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • Dodaj komentarz
  • Drukuj
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    1 głos

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':