http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Iks, igrek, zet, czyli generacje vs. technologie

Agata Leja-Werschner
2011-12-13, ostatnia aktualizacja 2011-12-13 11:56

Należę do Y, moje dziecko jest Z, a najgorzej mają ponoć Ci z X. O co chodzi? O generacje.


Fot. Atanas Bezov
ZOBACZ TAKŻE
SERWISY
Po raz pierwszy o pokoleniu X napisała brytyjska socjolog Jane Deverson, mając na myśli pokolenie urodzone między rokiem 1961 a 1981. W dużym skrócie chodzi o grupę ludzi wchodzących w ponowoczesny układ społeczny charakteryzujący się konsumpcjonizmem i wzrastającą rolą mediów w kształtowaniu świadomości. Grupę, która w owym porządku nie bardzo potrafi się odnaleźć, lecz chcąc zanegować powszechnie hołubione wartości (a może brak wartości?) staje bezradnie wobec widma samotności, bezsensu i bezrobocia. Czyli z jednej strony postawa buntu (przeciwko temu, że liczy się tylko pieniądz, bezimienny klient i bezimienny pracownik), z drugiej gorzkie otrzeźwienie, że przecież z zaistniałej sytuacji wyjścia nie ma (trzeba mieć etat, zarabiać, przeżyć). Co ciekawe, pokolenie X to pierwsze pokolenie dorastające w erze telewizora, który przestał być jedynie dostarczycielem rozrywkowych wzruszeń, zaczął być sposobem na życie. Życie przyprawione kiczem, którego symbolem stał się kanał MTV ze swoją postmodernistyczną czy raczej poszatkowaną formą dynamicznego przekazu tzw. treści.

Generacja X, która niby wychowywała się przed telewizorem, niby wkraczała w dojrzałe życie, kiedy komputer, internet i cyfrowa rzeczywistość nie były już enigmą, nie całkiem tę rzeczywistość udźwignęła. Pokoleniu "Nic", jak nazwał je Kuba Wandachowicz, lider Cool Kids of Death, żyje się gorzej. Z reguły wykonują pracę poniżej swoich kwalifikacji i niezgodną ze swoimi oczekiwaniami. ( Generacja Nic - Kuba Wandachowicz w wywiadzie dla Gazety Wyborczej, 4 września 2002 r.). Nie chodzi nawet o to, że są mniej obyci z nowymi technologiami (choć dane pokazują, że w przedziale wiekowym 25-49 lat osób korzystających z internetu jest kilkanaście procent mniej niż tych w przedziale 16-24 lata), ale o to, w jaki sposób z tych technologii korzystają czy raczej czemu często nie wykorzystują ich w pełni.

Co innego generacja Y, czyli pokolenie wyżu demograficznego z lat 80-tych XX w - innymi słowy pokolenie Milenium albo też "klapek i iPodów", które to większość zadań jest w stanie wykonać nie ruszając się sprzed komputera (Skype, e-maile). Nazwa ta po raz pierwszy została użyta w magazynie "AD Age" i dotyczyła osób, które w przeciwieństwie do poprzedniej generacji oswoiły się już z technicznymi nowinkami i nieobca jest im cyfryzacja wszystkiego co popadnie. Igreki za sprawą internetu, komunikatorów i portali społecznościowych żyją w globalnej wiosce, mają znajomych na całym świecie, cechuje ich pewność siebie, są dobrze wykształceni, tolerancyjni, otwarci (Och, może nie stawiają sobie zbyt wielu pytań o sens, ale po co - przecież żyje im się dobrze). Znakomicie odnajdują się w pracy, która jest dla nich ważnym składnikiem życia, gdzie chcą się w pełni realizować, zawierać nowe przyjaźnie i nabywać nowe umiejętności.



Satysfakcja zawodowa osiągana jest poprzez poczucie celowości wykonywanych zajęć, równie ważny jak praca jest czas wolny, więc igreki wolą nie zostawać po godzinach. Jak ryby w wodzie czują się w realiach wolnego rynku i globalizacji. To ludzie z tzw. chrapką na życie, którzy nie boją się czerpać pełnymi garściami tak z życia jak z nowych technologii. Przedstawiciele tej generacji to osoby najbardziej rozwinięte społecznie, wyznacznikiem tego, choć nieco uproszczonym, jest fakt, iż mają oni więcej znajomych na Facebooku w porównaniu z ludźmi z pokolenia X. W "How Cool Brands Stay Hot" (autor: Joeri Van den Bergh i Mattias Behrer), książce poświęconej m.in. zachowaniom konsumenckim, Generacja Y, zwana też "Digital Natives", przedstawiana jest jako pokolenie ciekawe świata, ale często też zadowalające się płytką treścią.

Na szcycie piramidy znajduje się generacja Z, czyli osoby urodzone po 1996 roku. W okresie prenatalnym słuchały muzyki z iPoda czy iPhona, którą rodzice, przy pomocy słuchawek dostarczali im do brzucha, od kołyski bawią się cybergadżetami, w przedszkolu stają się użytkownikami internetu, a nawet blogerami (sic!). Przede wszystkim zaś już jako kilkuletnie brzdące są doświadczonymi graczami gier komputerowych - grają na PC-tach, konsolach, komórkach, a jak wynika z najnowszego raportu Parlamentu Europejskiego "gry stymulują nabywanie wiedzy o faktach i kompetencji takich jak myślenie strategiczne, kreatywność, współpraca i zmysł innowacji". Firmy coraz częściej jako kryterium przyjęcia do pracy biorą pod uwagę: doświadczenie w graniu, bo czy może być lepszy trening menedżerski od tego nabytego podczas gry, gdy zawodnik musi umieć wydostać się z sytuacji kryzysowej, być gotowym na każdą ewentualność, umieć planować, realizować cele, wyciągać wnioski z niepowodzeń? Pokolenie Z uczy się teraz w szkole albo jeszcze beztrosko bawi się w kojcu, ale często w tym kojcu siedzi już z najnowszą wersją smartphone'a. Czy rzeczywiście wyklują się z nich znakomicie przygotowani do swych zadań menedżerowie (czytaj doświadczeni gracze), obeznani z internetem specjaliści ds. wyszukiwania informacji doskonale odnajdujący się na rynku pracy?

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 1
  • 2
  • 1
  • 1
  • 1 komentarz
  • Drukuj
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    1 głos

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':