http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Gorzka księga o goryczy zwycięstwa

Andrzej Krzysztof Kunert
2010-10-21, ostatnia aktualizacja 2010-10-21 12:42

Znakomicie udokumentowana księga Mieczysława Nurka opisuje porzucenie Polski przez rządy Wielkiej Brytanii i Stanów Zjednoczonych, długi i skomplikowany proces demobilizacji Polskich Sił Zbrojnych, wreszcie żołnierski (i nie tylko żołnierski) dramat wyboru: opór, emigracja czy repatriacja do kraju rządzonego przez komunistów


ZOBACZ TAKŻE
Zacząć wypada od przypomnienia twierdzenia oczywistego i dość często - słusznie - powtarzanego, że Polska była pierwszym państwem, które powiedziało: "Nie!", żądaniom ustępstw terytorialnych ze strony nazistowskiej Rzeszy Niemieckiej, że Polska była pierwszym państwem, które zbrojnie przeciwstawiło się agresji, że wojna zaczęła się w Polsce i o Polskę.

Przypomnieć również wypada, iż najwierniejszym aliantem w zwycięskiej koalicji pozostała Polska do ostatniego dnia II wojny światowej. Mówiąc o fenomenie udziału żołnierzy polskich w walkach na wszystkich frontach tamtej wojny, mówimy rzecz jasna także o fenomenie Polskiego Państwa Podziemnego i Armii Krajowej.

W piątą rocznicę wybuchu wojny, 1 IX 1944 r. - w trzydziestym drugim dniu Powstania Warszawskiego, najkrwawszej bitwy w całej historii Polski - prezydent RP na uchodźstwie Władysław Raczkiewicz w przemówieniu radiowym z Londynu mówił: "Pięć lat minęło od chwili, gdy Polska [...] stanęła w ogniu walki, podjąwszy bój nierówny z wrogiem i stając się ponownie symbolem tych podstaw, na których oparła Polska swój udział w wojnie - umiłowania wolności, niezłomnej wierności zasadom i gotowości ofiary. [...] Nasze głębokie umiłowanie wolności i niepodległości sprawiło, że nie tylko stawaliśmy zawsze do ich obrony, lecz że umieliśmy uszanować również to prawo dla innych. Dlatego też próżne były próby Niemców skłonienia nas do wejścia w orbitę ich planów zaborczych i do wspólnej wyprawy na Związek Sowiecki. [...] Chcemy pokoju opartego na sile prawa, a nie na prawie siły, nie tylko dla siebie, lecz i dla całego świata".

Przypomnijmy, że żołnierze Polskich Sił Zbrojnych podległych władzom RP na uchodźstwie - którym nie dane było zanieść wolności do własnego kraju - stawali w obronie innych (by wspomnieć udział w obronie Francji, w walkach w Norwegii w 1940 r., znaczący udział polskich pilotów w Battle of Britain, udział w obronie Tobruku w Libii w 1941 r.) i nieśli wolność innym, by wspomnieć dziesiątki miast we Francji, Belgii i Holandii wyzwolonych przez Polaków w latach 1944 i 1945... Przypomnijmy, że najbardziej niezwykła armia tamtej wojny - armia gen. Andersa, utworzona w 1941 r. w Związku Sowieckim z polskich więźniów i zesłańców - zdobywając Monte Cassino, otworzyła aliantom drogę do Rzymu, a następnie wyzwoliła m.in. Loreto, Ankonę i Bolonię... Przypomnijmy wreszcie, że polskie groby żołnierskie pozostały po tej wojnie w 43 krajach świata i że stały się one jakże wymownym dowodem aktualności hasła Lelewela liczącego już wówczas sto lat: "Za wolność waszą i naszą".

Świat wszystko to wówczas dostrzegał i podkreślał. We wrześniu 1939 r. Brytyjczycy nazwali Polskę "chorążym wolności", a prezydent Roosevelt w lipcu 1941 r. - "natchnieniem [...] wszystkich ludów miłujących wolność" (powtarzając to później jeszcze kilkakrotnie). Amerykańscy komentatorzy radiowi po bitwie o Monte Cassino nazywali żołnierzy II Korpusu Polskiego "najlepszymi żołnierzami, jakich wydała ta wojna", Warszawa z kolei po wybuchu Powstania Warszawskiego zasłużyła sobie na miano "pierwszej stolicy wolności".

A jednocześnie wielkie mocarstwa decydowały o losach Polski, jej kształcie terytorialnym i jej ustroju na następne pół wieku. Krótko po utajnionych teherańskich decyzjach Wielkiej Trójki przesądzających o oddaniu Polski w strefę wpływów sowieckich i utracie przez nią wschodniej połowy terytorium, a jednocześnie pięć dni po ujawnieniu wiadomości o obecności żołnierzy II Korpusu Polskiego na froncie włoskim premier Churchill 22 II 1944 r. w Izbie Gmin oświadczył: "Nie gwarantowaliśmy nigdy żadnej określonej linii granicznej dla Polski. [...] Odczuwam głęboką sympatię dla Polaków, ale również mam zrozumienie dla stanowiska rosyjskiego".

Gorzkie słowa Feliksa Konarskiego (Ref-Rena): "Żądacie łez, żądacie krwi, / Żądacie zmiany naszych praw i naszych granic!", pochodzą z jego słynnego "Credo 2 Korpusu" opublikowanego 3 I 1945 r. na łamach "Dziennika Żołnierza APW" we Włoszech. Kilka tygodni później, 21 II 1945 r., premier Churchill rzucił w twarz gen. Andersowi: "Myśmy wschodnich granic Polski nigdy nie gwarantowali. Mamy dzisiaj dosyć wojska i waszej pomocy nie potrzebujemy. Może pan swoje dywizje zabrać. Obejdziemy się bez nich".

[...]

Żołnierz, który zostawił ślady swojej stopy

Na wszystkich niedostępnych drogach Europy,

Szedł naprzód, gdy nie mogli najbardziej zajadli

I wdzierał się na szczyty, z których inni spadli,

Zdobywszy wolność innym dłońmi skrwawionemi,

Dowiedział się nareszcie, że sam nie ma ziemi.

[...]

Rozpoczynająca się tymi słowami "Przypowieść" Jana Lechonia została opublikowana w nowojorskim "Tygodniku Polskim" 17 VI 1945 r. Cztery dni później w Moskwie wydano wyrok w haniebnym procesie szesnastu przywódców Polskiego Państwa Podziemnego, który stał się prawdziwym - jakże gorzkim - końcem II wojny światowej dla Polski i Polaków.

* * *

Poeci mogli gorycz przegranego zwycięstwa opisywać w krótkich - przejmujących do głębi - tekstach poetyckich. Wytrawny historyk dr hab. Mieczysław Nurek (profesor Uniwersytetu Gdańskiego), by sprostać wymogom warsztatu, musiał opisowi tej goryczy w latach 1945-49 poświęcić przeszło 700 stronic.

Nie tylko przecież dla specjalisty, ale także dla wszystkich interesujących się dziejami własnego kraju, jest to lektura równie przejmująca. Księga poświęcona tylko (!) dramatycznym powojennym losom Polskich Sił Zbrojnych, w rzeczywistości jak mało która inna bije po oczach tragedią zwycięzców - "najlepszych żołnierzy, jakich wydała ta wojna", osamotnionych i opuszczonych przez aliantów, nazywanych "tragicznymi rycerzami Atlantyckiej Karty" (by zacytować kolejnego poetę Ryszarda Kiersnowskiego).

Oparta na wynikach ogromnej kwerendy źródłowej, znakomicie udokumentowana księga Mieczysława Nurka opisuje porzucenie pierwszego i najwierniejszego sojusznika przez rządy Wielkiej Brytanii i Stanów Zjednoczonych, długi i skomplikowany proces demobilizacji Polskich Sił Zbrojnych, wreszcie żołnierski (i nie tylko żołnierski) dramat wyboru: opór czy emigracja, opór czy repatriacja do kraju rządzonego przez komunistów.

„Los nie oszczędził ani Polaków żołnierzy, którzy dźwigać musieli brzemię tułaczego losu, ani tych powracających do Polski. Mocarstwa swoją polityką nadały im status przegranych zwycięzców. Wielu z nich nie doczekało upadku żelaznej kurtyny i odrodzenia wolnej Rzeczypospolitej. Gorycz zwycięstwa na zawsze pozostawiła w ich sercach niezatarty ślad” - brzmią ostatnie słowa jednej z najbardziej gorzkich i najprawdziwszych książek opublikowanych w ostatnim czasie.

Mieczysław Nurek: Gorycz zwycięstwa. Los Polskich Sił Zbrojnych na Zachodzie po II wojnie światowej 1945-1949, Wydawnictwo Uniwersytetu Gdańskiego, Gdańsk

  • Drukuj
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    0 głosów

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':