Nie sądziłem, że będę musiał przypominać Viktorowi Orbánowi te słynne zdania Thomasa Jeffersona, jednego z ojców demokracji amerykańskiej.
Orbán był działaczem węgierskiej opozycji demokratycznej, która walczyła o wolność. Dziś jako premier dławi tę wolność ustawą, która nakłada kaganiec na niezależne media.
Węgry Orbána wkraczają na drogę Białorusi Łukaszenki. Zawsze i wszędzie ustawy kagańcowe - jakkolwiek uzasadniane - godzą w państwo prawa, niszczą demokrację, deprawują społeczeństwo.
W Polsce, za rządów egzotycznej koalicji IV RP, obserwowaliśmy uparte akcje przeciw niezależnym mediom, psucie państwa prawa i zastraszanie społeczeństwa. Po dwóch latach miłośnicy tej polityki dostali od Polaków czerwoną kartkę. Życzymy węgierskim przyjaciołom, by taki sam los spotkał ich obecny rząd.
"Bywają sytuacje, gdy trzeba stwierdzić, iż doszło do częściowego, a wkrótce całkowitego zawieszenia politycznej, moralnej i prawnej wiarygodności i praworządności władz państwowych, i postępować stosownie do tego stanu rzeczy". Tak pisał wielki humanista XX w. István Bibó, Węgier. Bo przyzwolenie na ten stan rzeczy doprowadzi nieuchronnie do "moralnego bankructwa społeczeństwa węgierskiego".
Wierzymy, że węgierska demokracja do tego nie dopuści.