Film stanowi odcinek nowej popularnonaukowej serii "Inside the Human Body" ["Wewnątrz ludzkiego ciała"]. Michael Mosley, prezenter naukowy, robi zawczasu filmowi reklamę, mówiąc w Radio Times: "To ważne, by w sposób otwarty, bez wstydu mówić o śmierci, a kiedy to uzasadnione - tę śmierć pokazywać". "Będzie to naturalne, spokojne odejście" - uspokaja Mosley.
Mężczyzna, którego ostatnie chwile obejrzą telewidzowie, jest przedstawiany jako Gerald. Zmarł we własnym domu 1 stycznia w wyniku zaawansowanej choroby nowotworowej. Twórcom filmu niełatwo było znaleźć kandydata do tej "ostatniej roli". Kontaktowali się w tym celu z wieloma hospicjami. Na Geralda trafili w listopadzie ubiegłego roku. Zgodził się, wyrażając nadzieję, że to pomoże innym.
Przyznam, że mam mieszane uczucia. BBC słynie przecież z najlepszych, perfekcyjnych wręcz, filmów popularnonaukowych. Być może odcinek o śmierci z Geraldem w roli głównej jest nakręcony sposób w tak delikatny, że niepotrzebnie się czepiam, czyniąc to na dodatek jeszcze przed emisją. Wydaje mi się jednak, że nawet najlepszy cel nie uświęca tu środków. Że śmierć jest tak intymnym, tak samotnym doświadczeniem, że nie powinno się jej sprzedawać w telewizji.
Łatwiej mi jeszcze zrozumieć uczestniczkę brytyjskiego "Big Brothera" Jane Goody, która sprzedała kanałowi Living TV swoje umieranie na raka za milion funtów. Jej przynajmniej chodziło o zapewnienie przyszłości dzieciom. Wyłożenie przez Living TV takich pieniądzy świadczy o tym, że na filmy dokumentujące śmierć jest rynek, i to raczej ten argument przemówił do twórców "Inside the Human Body". Zgoda - warto wiedzieć więcej o śmierci, o tym, co się dzieje w naszym ciele podczas umierania, ale trudno mi uwierzyć, żeby w tym celu trzeba było oglądać na ekranie odchodzenie nieznanego starszego pana.
Nie żebym był całkiem przeciwny szokującym nawet scenom. Ale chciałbym, by miało to jakiś sens - jak chociażby wtedy, gdy znana amerykańska dziennikarka Katie Couric na oczach milionów telewidzów poddała się badaniu jelita grubego. Chciała w ten sposób przełamać wstyd Amerykanów przed ratującą często życie kolonoskopią. Couric doskonale wiedziała, czym jest kolonoskopia i rak jelita grubego, gdyż to z powodu tej choroby i ostentacyjnej wręcz niechęci do lekarzy zmarł jej mąż.
Nie wydaje mi się, by oglądanie odejścia Geralda zmniejszyło u kogokolwiek lęk przed śmiercią. Wiem, jak się umiera na raka. Oglądałem wszystkie etapy takiego odchodzenia i nie muszę sprawdzać, czy ludzie z BBC dobrze wyreżyserowali tę konkretną, obcą dla mnie, śmierć.
Zobacz też inny film BBC: ''Ludzkie ciało, koniec życia''