http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Jak drzewa przysłoniły leśnikowi las

Adam Wajrak
2011-12-06, ostatnia aktualizacja 2011-12-06 15:21

Puszcza Białowieska
Puszcza Białowieska
.

Leśnik z Instytutu Badawczego Leśnictwa uważa, że bez leśnika, jego cięć i zabiegów, Puszczę Białowieską czeka zagłada. Ta odważna teza pomija jednak fakt, że Puszczę mamy od jakiś 8-10 tys. lat, a jak wiadomo, leśnictwo jest nieco młodsze

Drugi polski akcent: Puszcza Białowieska
Fot. Grzegorz Dąbrowski / AG
Drugi polski akcent: Puszcza Białowieska
SERWISY
Jestem po lekturze tekstu dr Jana Łukaszewicza z Instytutu Badawczego Leśnictwa, który ukazał się w zeszłotygodniowej "Polityce" pod tytułem "Zapuszczona Puszcza". Dawno nie czytałem tak oderwanego od rzeczywistości tekstu o Puszczy Białowieskiej.

Okazuje się, że nigdy za dużo o tym, czym jest las, a w szczególności las taki jak Puszcza Białowieska.

Główną tezą Łukaszewicza jest to, że bez leśnika, jego cięć i zabiegów, Puszczę Białowieską czeka zagłada. Ta odważna teza pomija jednak fakt, że Puszczę mamy od jakiś 8-10 tys. lat, a jak wiadomo, leśnictwo jest nieco młodsze. Czyżby leśnicy zasadzili puszczę zaraz po tym, jak wycofał się lodowiec? A może lodowiec też wycofał się dzięki ich działaniu?

Dr Łukaszewicz jednak zupełnie nie przejmuje się takimi faktami albo interpretuje je w zupełnie nielogiczny sposób. Pisze na przykład, że do końca XX wieku puszczę chroniono, prowadząc normalną gospodarkę leśną. Przypomnę, że ta "ochrona", którą rozpoczęli w czasie I wojny światowej Niemcy, a kontynuują do dziś polskie władze leśne, polega na tym, że z Puszczy wyjechało ponad 30 mln m sześc. drewna. Efekt tej ochrony jest choćby taki, że na terenie, na którym jej nie prowadzono, czyli na terenie rezerwatu ścisłego, mamy dziesięć razy większe zagęszczenie wielkich dębów niż tam, gdzie ta ochrona była uskuteczniana.

Jeżeli porównamy takie wyznaczniki, jak zasoby drewna na pniu i wiek drzewostanów, to tereny, na których "chroniono gospodarką leśną" wypadną gorzej niż te, na których dzięki decyzji paru mądrych ludzi, w tym światłych leśników, tej gospodarki nie wpuszczono.

Podobnie jest ze składem gatunkowym. Ze wszystkich danych naukowych wynika, że jest on o wiele bogatszy na terenach, których człowiek nie "chroni" za pomocą gospodarki leśnej.

Nie wiem, dlaczego dr. Łukaszewicza tak przeraża dominacja grabu (choć jest ona faktem tylko w niewielu miejscach). Nasiona grabu są ważnym pokarmem dla wielu ptaków, a dziuple niezwykle ważnym miejscem lęgowym np. dla muchołówki białoszyjej. W puszczańskim ekosystemie grab jest niezwykle wartościowym gatunkiem i powinnyśmy się martwić, dlaczego tak mało starych grabów jest tam, gdzie gospodaruje człowiek. Dla leśnika oczywiście grab jest okropny, bo jego kruchego, twardego drewna nie można przerobić na deski. Tylko co to ma wspólnego z ochroną?

Nazywanie lasu z dużą ilością martwego drewna lasem trumien to jakaś zupełna pomyłka. Może dr Łukaszewicz nie wie, choć powinien, że to z martwym drewnem związane są setki, a nawet tysiące gatunków - od mikroskopijnych grzybów, porostów, mchów, po owady, ptaki i ssaki. Jak dr Łukaszewicz wytłumaczy, że rzadkie dzięcioły, takie jak dzięcioł trójpalczasty czy białogrzbiety, są głównie tam, gdzie nie ma gospodarki leśnej?

Las pełen martwego drewna jest bardziej żywy niż las, który nasz dzielny leśnik chroni siekierą i piłą. Na przykład o grzybach mykolog dr Anna Kujawa pisze tak: "Białowieski Park Narodowy jest najbogatszą w gatunki grzybów ostoją w Polsce. Na obszarze 0,03 proc. Polski rośnie tu co najmniej 47 proc. wszystkich grzybów wielkoowocnikowych znanych z terenu naszego kraju". Do tego trzeba dołożyć wiele gatunków niewystępujących poza tym obszarem. Podobnie jest z owadami, porostami oraz zagęszczeniami rzadkich zwierząt, w tym ptaków.

Choć w swoim artykule dr Łukaszewicz przez wszystkie przypadki odmienia naukę, to jednak stroni od twardych danych, które potwierdzałyby, że Puszcza bez leśnika ginie i ubożeje. Robi to zapewne dlatego, że wszystkie dane świadczą o czymś zupełnie przeciwnym. Jego artykuł jest potwierdzeniem faktu, że Puszczą wciąż rządzą i chcą rządzić ludzie, którzy nie widzą, że las to skomplikowany układ zależności między wieloma organizmami, bo interesują ich wyłącznie drzewa, i to tylko takie, które mogą przerobić na deski.

Niezwykła opowieść Adama Wajraka o drzewach olbrzymach z Białowieży, ''zamknijcie oczy i wyobraźcie sobie 16-piętrowy budynek w środku lasu''



Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 4
  • 1
  • 1
  • 15
  • 1
  • 62 komentarze
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    134 głosy

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':