http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Ukrzyżować go!

Grzegorz Sroczyński
2010-10-11, ostatnia aktualizacja 2010-10-11 13:33

Weekend z "Wiadomościami" TVP

Grzegorz Sroczyński
Fot. Filip Klimaszewski / Agencja Gazeta
Grzegorz Sroczyński
Oto w piątek "Wiadomości", główny program informacyjny telewizji publicznej, domaga się ode mnie, żebym przeprosił pośmiertnie Janusza Kurtykę. Materiał Bartłomieja Wróblewskiego pt. "10-lecie IPN": msza, odsłonięcie tablicy pamiątkowej obok "drzwi, którymi Janusz Kurtyka wchodził codziennie do pracy". Po chwili reporter mówi: "Dążenie do prawdy często okupione było krzywdzącymi ocenami". A szefowa sekretariatu Kurtyki oświadcza do kamery: "Są tacy, którzy naprawdę powinni przeprosić prezesa Kurtykę, powinni w końcu to słowo powiedzieć, powinni oddać mu cześć".

Ponieważ jest to apel m.in. do mnie, nadany w porze największej oglądalności, więc odpowiem też apelem: nie szantażujcie mnie tą trumną. Janusz Kurtyka - moim zdaniem - był fatalnym prezesem IPN, otwarcie wspierającym PiS. I potrafię połączyć ten pogląd z prawdziwym żalem, współczuciem. Bo jestem człowiekiem. Robienie potworów z ludzi krytykujących Kurtykę to nieprzyzwoite wykorzystywanie tragedii smoleńskiej.

Newsem dnia w piątek dla większości mediów była inwigilacja dziennikarzy. Służby specjalne za rządów Jarosława Kaczyńskiego pobierały billingi dziesięciu osób. Po co? Żeby spośród dzwoniących do dziennikarzy wyłowić informatorów. Od takich skandali upadają rządy. "Fakty" TVN zrobiły z tego główny materiał. Niestety, afera ma dość poważny feler - ujawniła ją "Gazeta". "Wiadomości" przesuwają więc materiał prawie na sam koniec i tytułują: "Odgrzewane kotlety".

Skąd te kotlety? Z wypowiedzi Bogdana Święczkowskiego, byłego szefa ABW. Oto więc główny podejrzany w tej sprawie redaguje "Wiadomości", układa tytuł do całego materiału. I to tytuł oceniający. Sami nie mogliście?

Pierwszym materiałem w "Wiadomościach" tego dnia są za to prawdziwe odgrzewane kotlety, czyli Anna Fotyga. Udzieliła wywiadu jednej z gazet: że Tusk zdradził Polskę, spiskując z Rosjanami, że Polska weszła w rosyjską strefę wpływów itp. Tę mantrę - z różnych PiS-owskich ust - słyszymy od miesięcy.

W całym materiale nie ma ani słowa, że Fotyga jest z PiS i że ministrem była u Kaczyńskiego. Reporter Marek Pyza pyta dramatycznym tonem: "Czy polskie władze prowadziły z Rosjanami grę mającą zdyskredytować prezydenta Lecha Kaczyńskiego? Była minister spraw zagranicznych mówi też, że Rosja umacnia swoje wpływy w Polsce, a rząd robi wszystko, żeby się jej przypodobać".

Potem jest pyskówka Kaczyński kontra Tusk, z której - poza agresją - nic nie wynika. I na koniec niezależny ekspert - prof. Andrzej Nowak przedstawiony jako "historyk stosunków polsko-rosyjskich z Uniwersytetu Jagiellońskiego". Reporter: "Zdaniem profesora Nowaka Rosjanie od dawna prowadzą z Polską grę. Jak mówi, już od 2007 roku Moskwa próbowała dzielić polskie władze na dobrego premiera, z którym warto rozmawiać, i złego prezydenta, którego należy lekceważyć".

Przebitka na Nowaka, miłego pana w okularach: "Niestety, polski rząd wszedł w tę grę, żeby dopiec prezydentowi Kaczyńskiemu" - mówi. Koniec. Żadnej kontry. Tymczasem prof. Nowak kontry wymaga! Bo niezależnym ekspertem nie jest. W 2005 r. działał w honorowym komitecie poparcia Lecha Kaczyńskiego. W 2010 r. - w honorowym komitecie poparcia Jarosława Kaczyńskiego. Publikuje swoje tezy m.in. w "Głosie" Macierewicza, "Gazecie Polskiej" i "Naszym Dzienniku".

Niedzielne uroczystości z udziałem żony prezydenta kontestuje prezes Kaczyński. "Wiadomości" - również. Mają pretensje, że Rosjanie ułożyli chodnik: "Teren przeczesują agenci rosyjskiej federalnej służby ochrony". "Z powodu niedzielnych uroczystości dostęp jest utrudniony". I pokazują Magdalenę Mertę (wdowę po Tomaszu Mercie), która w trakcie remontu próbuje się modlić. Do kamery mówi: "Nagle z tego powodu, że pierwsza dama RP ma się tu pofatygować, miejsce zostało zaaranżowane w taki wrogi sposób". Ciekawe, jak by wyglądał materiał "Wiadomości", gdyby Rosjanie tego chodnika nie ułożyli?

Przed niedzielnym wyjazdem rodziny ofiar spotkały się i ustaliły w głosowaniu, że nie wezmą ze sobą krzyża z kaplicy prezydenckiej. Decyzja rozsądna, bo po co wywoływać emocje. Ale „Wiadomości” emocji wokół krzyża chcą. Jako komentarz dają wypowiedź Andrzeja Melaka (brata ofiary katastrofy Stefana Melaka), który na niedzielne uroczystości lecieć nie chce: „Głosowanie nad krzyżem przeprowadzono już dwa tysiące lat temu w Jerozolimie, kiedy na pytanie Piłata: »Ukrzyżować go? «, tłuszcza odpowiedziała: »Ukrzyżować! «”.

Co ta wypowiedź wnosi poza dawką nienawistnych emocji? Co ma piernik do wiatraka?

Sobotnie "Wiadomości" otworzył materiał "Król dopalaczy wolny". Sąd nie zastosował aresztu, którego chciała prokuratura. "Wiadomości" przypominają sejmowe wystąpienie Tuska sprzed paru dni: "Będzie penalizacja na 100 proc., ten człowiek będzie siedział". I dodają opinię prof. Piotra Kruszyńskiego, że wypowiedź Tuska były niestosowna, bo jest trójpodział władzy i premier do wyroków sądów nic nie ma. Bardzo słusznie.

A więc jednak można krytykować Tuska na uczciwych zasadach. Nawet "Wiadomościom" się czasem udaje. Ten rząd popełnia tyle błędów, że obrzydzanie go widzom naprawdę nie wymaga ani Smoleńska ani żadnych dziennikarskich wygibasów.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 40 komentarzy
  • Drukuj
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    124 głosy

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':