Czekamy na Wasze listy. Napisz: listydogazety@gazeta.pl
>
Donata Subbotko: Może zgodnie z nową polską tradycją zacznijmy od przeprosin. Czy mógłby pan przeprosić? Krzysztof Daukszewicz: A za co?
Na przykład za agresję na antenie. Według niektórych "Szkło kontaktowe" zmieniło się w "Szkło full contact". Jest pan agresywny? - Uchodzę za łagodnego, nawet na własne dzieci nie krzyczę. Ostatnio chyba nie zgrzeszyłem tak, abym musiał przepraszać
To po pana wypowiedzi o tym, że każdy ma taką watahę, na jaką zasługuje, prezes PiS Jarosław Kaczyński uznał, że "Szkło kontaktowe" trzeba zlikwidować. - Ale my z Tomkiem Sianeckim rozmawialiśmy o ortografii, o tym, jak się pisze "wataha". Tymczasem pan Girzyński, któremu zrelacjonowała to niejaka pani Halinka, powtórzył moje słowa na posiedzeniu sejmowej speckomisji i grzmiał, że jak tak może być! Na co pan Kaczyński podbił bębenka i powiedział, że "Szkło" trzeba zlikwidować, bo atakuje PiS.
Tak się rodzi plotka. - Wyszło, co wyszło. Dla mnie "wataha" kojarzy się z wilkami, ale jeśli PiS bierze to do siebie, to co zrobię? Napisałem kiedyś taki tekst "Odchwaszczanie języka" o tym, jak jedna partia uczy drugą, czego nie wolno mówić. Logika PiS idzie ku cenzurze. Choć wydaje się, że skoro pan Kaczyński walczył o demokrację, to powinien wiedzieć, czym ona jest.
Poseł Girzyński chociaż pana przeprosił? - Podobno dzwonił do Sianeckiego, ale nie czuję się obrażony. Stan permanentnego obrażania się doszedł w naszym kraju do paranoi, bo PiS lubi się obrażać, a PO to na rękę. Na moich koncertach też czasem ktoś trzaśnie drzwiami, no ale trzydzieści parę lat pracuję w tym zawodzie i zawsze ktoś trzaskał. Raz sekretarz partii, innym razem ksiądz. A teraz PiS uprawia spiskową teorię dziejów, kto się z nią nie zgadza, idzie do odstrzału. Jest coś na rzeczy, że to partia, która lubi, gdy koło pana prezesa chodzi się na kolanach, a ja nie umiem chodzić na kolanach.
Dla mnie to, co się wydarzyło w Łodzi, jest zaskoczeniem, ale nie rozumiem, dlaczego prezes Kaczyński namawia, by zlikwidować "Szkło kontaktowe", w dodatku używając tak radykalnego sformułowania. "Zlikwidować" kojarzy się wręcz fizycznie, bo inaczej prezes nie może nas usunąć - to audycja w prywatnej stacji i nic mu do tego. Jeżeli był człowiekiem opozycji, to walczył, by takie audycje istniały - na tym polega demokracja. Jeżeli to mu przeszkadza, to znaczy, że się pogubił.
A jak pan interpretuje słowa, że widzów "Szkła kontaktowego" należy "wyeliminować"? - Nas ogląda przeciętnie pół miliona osób, to co? Obóz koncentracyjny dla nich założyć? To język nienawiści, przedwojennej endecji. "Wyeliminować", "zlikwidować", "skończyć"...
Ale czy "Szkło" zachowuje polityczną symetrię? - Nie wiem. Tego samego dnia co pan Girzyński obraził się na mnie marszałek Niesiołowski, bo skomentowałem jego wypowiedź o łódzkiej tragedii. Mówił z sensem, ale skończył histerycznym atakiem na PiS. Powiedziałem, że zachował się jak Dr Jekyll i Mr Hyde. A on, że jak taki poważny facet jak Krzysztof Daukszewicz może tak mówić. A przecież ja jestem satyrykiem.
W "Szkle" nie przebijają się wasze poglądy? - Staramy się ich nie ujawniać. Ja za rządu PiS zostałem wyrzucony z Radia Olsztyn, który przejęła
LPR, wyrzucono mnie też z Radia dla Ciebie, które otrzymała
Samoobrona. Moją grupą krwi nie jest więc PiS, ale i nie PO. Chcę mieć możliwość śmiania się z każdego. Tyle że jedna partia jest bardziej śmieszna, druga mniej. Nie mogę kończyć każdego zdania tak jak Jarosław Kaczyński, że to wszystko wina Tuska, bo nie umiem.
Pojawiły się pretensje, że obrażacie i dopuszczacie do obrażania jednej ze stron sporu. - Platformę ciężko uszczypnąć, bo udaje, że jej nie ma, mówi okrągłymi zdaniami, nie wychyla się. A PiS się wystawia, co wywołuje komentarz, wtedy się obraża, więc znowu jest komentarz i tak w kółko. Nie jest tak, że Platforma ma u nas fory, no, ale jeżeli stajemy się wrogiem pana Kaczyńskiego, to niech nie myśli, że odpuścimy.