Sprawa ekshumacji wróciła w czwartek, gdy mecenas Rafał Rogalski - pełnomocnik rodzin m.in. Lecha Kaczyńskiego, Przemysława Gosiewskiego i Zbigniewa Wassermanna - skrytykował w Radiu RMF FM sposób przeprowadzenia sekcji zwłok Gosiewskiego, kwestionując podany przez rosyjskich patologów wzrost b. szefa klubu
PiS. Wieczorem w
TVN 24 wypowiedziała się też Małgorzata Wassermann, córka b. koordynatora służb specjalnych. Według niej sekcja zwłok jej ojca była "pozorowana".
Podzieliła się makabrycznymi szczegółami z protokołu sekcyjnego. - Mój ojciec 21 lat temu był poddany bardzo poważnej operacji, w wyniku której usunięto mu sporą część organów wewnętrznych. W związku z tym na podstawie dokumentacji medycznej, a także innych dowodów, wykazaliśmy jednoznacznie, że to coś, co ma się nazywać sekcją zwłok mojego ojca, tą sekcją nie jest - mówiła, sugerując chyba, że w opisie sekcyjnym wycięte organy się znalazły.
W piątek rano, znów w RMF, Joachim Brudziński z PiS mówił o "skandalicznych informacjach, które pojawiają się wokół sekcji zwłok".
Rogalski poinformował też, że żona posła Gosiewskiego, Beata, będzie domagać się ekshumacji. Prawnik chce powołać na świadków lekarzy, którzy w Polsce zajmowali się leczeniem Przemysława Gosiewskiego, i wykazać, że polityk nie miał schorzeń wymienionych w dokumentach z sekcji przeprowadzonej przez Rosjan. - Mamy bardzo poważne rozbieżności pomiędzy stanem zdrowia stwierdzonym za życia a tym, który jest stwierdzony w ekspertyzach sądowo-lekarskich - podkreślał Rogalski.
Nie wiadomo, ile jeszcze rodzin wystąpi z wnioskiem o ekshumację. Prowadząca śledztwo prokuratura wojskowa na razie odpowiada, że takie wnioski rozpatrzy po otrzymaniu z Rosji pełnej dokumentacji.
- Decyzja o ekshumacji jest oczywiście sprawą indywidualną i należy szanować uczucia tych rodzin, które tego żądają, ale - z tego, co wiem - znaczna część bliskich ofiar, którzy w tej sprawie nic nie mówią, wolałaby, żeby aż tak bolesne rzeczy nie były wywlekane na forum publiczne. To jest utrzymywanie tych rodzin w traumie, podczas gdy one chcą zacząć normalnie żyć - mówi mecenas Aleksander Pociej, pełnomocnik sześciu rodzin, m.in. posłów PO Arkadiusza Rybickiego i Grzegorza Dolniaka.
Pociej podkreśla, że jedyne badanie szczątków, które miało sens, dotyczyło sprawdzenia, czy na zwłokach nie ma śladów po materiałach wybuchowych (świadczyłoby to o możliwym zamachu). - Takie badanie było przeprowadzone przez polskich patologów i prokuratorów i śladów tego typu nie znaleziono. Zostawmy resztę, bo jest zbyt straszna - apeluje adwokat.
- Nie wiem, jak o tym mówić... - dodaje mecenas Pociej. - Ten samolot leciał z szybkością ok. 300 km na godzinę i jeszcze przyspieszał. O ziemię uderzył najsłabszą częścią, a nie tą, która chroni wnętrze; środkowy silnik najprawdopodobniej przeleciał przez kabinę... Biorąc to pod uwagę, nieustrzeżenie się błędów przy identyfikacji zwłok czy sekcji jest niemożliwe. Ofiar było 96, a sekcji wykonano 300. To chyba pokazuje, z czym musieli zmierzyć się ci, którzy robili te badania