- Argumenty ze strony opozycji, zwłaszcza
PiS, były nie tylko poniżej pasa, one były niesamowite - mówił dziś w TOK FM minister komentując sejmową debatę w sprawie smoleńskiej katastrofy, w której padały takie słowa jak "zdrada" czy "zaprzaństwo". - Takie jakby oto w Polsce zakończyła się jakaś wojna, którą Polska przegrała na wszystkich frontach, wtedy kiedy rozlicza się głównodowodzącego za poniesioną klęskę wojenną. To była dyskusja o wojnie, a nie o polityce - oceniał.
Odpowiadał też na niektóre zarzuty opozycji - m. in. że nie bronił gen. Błasika, po ogłoszeniu przez
Międzypaństwowy Komitet Lotniczy (MAK), że był w kabinie pilotów Tu 154 M i miał we krwi alkohol. - Czym innym jest ocena zachowań generała Błasika na pokładzie samolotu, a czym innym jest honor polskiego oficera. Tego honoru polskiego oficera broniłem i to znacznie wcześniej niż to się opozycji wydaje, bo przecież podczas mowy pożegnalnej podczas pogrzebu Błasika - podkreślał Klich.
Odnosząc się do zarzutów o zawieszone szkolenia na symulatorach w Rosji, podjętych za czasów ministra Aleksandra Szczygły (PiS), który również zginął w katastrofie pod Smoleńskiem Klich podkreślał, że "nowy dowódca 26. Pułku postanowił wrócić do szkoleń na symulatorach, dlatego że nowy dowódca Sił Powietrznych, gen. Majewski, uznał, że szkolenia na symulatorach są ważne. I dlatego piloci tupolewów zaczynają się w tej chwili znowu szkolić na symulatorach. Opozycja domaga się dymisji Klicha. Ten nie ma zamiaru jej złożyć. Ale podkreśla: - Poczuwam się do odpowiedzialności, poczuwałem i będę poczuwał, za wszystkie decyzje, które podejmowałem.