W Kalwarii Zebrzydowskiej odbyła się dziś pielgrzymka rodzin Archidiecezji Krakowskiej. "Krzyż świadkiem miłości" - to jej tegoroczne hasło. W wypełnionym po brzegi sanktuarium homilię wygłosił metropolita krakowski Kardynał Stanisław Dziwisz. - Krzyż powinniśmy nosić przede wszystkim w naszym sercu, ale krzyż ma prawo obecności w naszej przestrzeni publicznej, bo z niego wyrosła nasza cywilizacja i kultura - mówił hierarcha. - Dla uczniów Jezusa krzyż jest znakiem zbawienia, jakiego dokonał On umierając zawieszony między niebem i ziemią. Od wieków krzyż stał się również symbolem najwyższych wartości ludzkiego życia, takich jak miłość i gotowość do ofiary, do uczynienia z życia daru dla innych, nie może być więc marginalizowany - dodał.
Kardynał odniósł się również do sytuacji sprzed pałacu prezydenckiego. - Nie możemy dać przyzwolenia na to, by krzyż stawał się zakładnikiem, ale nie możemy się również zgodzić z tendencjami odżywającymi w Europie, by marginalizować krzyż i usuwać go z naszego życia społecznego - apelował. - Europa bez krzyża traci swoją tożsamość, bo odcina się od swoich korzeni, z których wyrosła jej kultura i podstawowe wartości.
Kardynał przygotował również list pasterski, który dziś czytany jest w małopolskich parafiach. - W wielu przypadkach dyskusje i spory o krzyżu prowadzą do podziału między ludźmi. W ten sposób zanika religijny wymiar tajemnicy krzyża. Zdarzają się przypadki bezczeszczenia tego świętego znaku - pisze w liście metropolita krakowski. List ma przypomnieć wiernym, że 14 września kościół przeżywa święto Podwyższenia Krzyża Świętego. - Niech w tym dniu cała rodzina zgromadzi się na wspólnej modlitwie, ucałuje krzyż, który znajduje się w ich mieszkaniu. Jeśli natomiast w domu nie ma krzyża, zachęcam, aby się o niego postarać, poprosić kapłanów o pobłogosławienie i umieścić ten święty znak tam, gdzie żyje rodzina - pisze kard. Dziwisz.
W trakcie pielgrzymki metropolita odniósł się również do ochrony życia, i metody in vitro. - Czy prawodawstwo polskie nie mogłoby zrobić więcej w tym zakresie, by sprawiedliwiej i solidarniej rozłożyć ciężar związany z wychowaniem młodego pokolenia Polek i Polaków? Czy nie stać nas na dalekowzroczność, na bardziej hojną i prorodzinną politykę? - pytał. - Broniąc godności osoby ludzkiej, a także każdej poczętej istoty ludzkiej, zwanej zarodkiem, nie możemy się nigdy godzić na sięganie do metody zwanej in vitro - jasno wyraził kardynał. - Trzeba szukać innych dróg rozwiązywania tego bolesnego problemu, zgodnych z prawem naturalnym, broniących poczętego życia, nawet jeżeli wydaje się ono takie niepozorne - podkreślał.
Źródło: Gazeta Wyborcza Kraków