Piec, na który Ślązacy mówią żeleźniok, ustawiało się na środku kuchni. Blaszaną rurą był połączony z piecem kuchennym. - Wokół niego ustawiało się krzesła, fotele i spędzało się przy nim zimowe wieczory. Ktoś czytał gazetę, ktoś grał w skata, kobiety plotkowały, dzieci rysowały. Wszyscy omawiali bieżące sprawy, zastanawiali się, jak rozwiązać kłopoty. Nie brakowało też śmiechu i żartów. Najważniejsze było to, że człowiek nie był sam. Ten żeleźniok był jak ognisko plemienne. Skupiał, integrował, dawał poczucie naturalnego ciepła i wspólnoty. Bardzo mi dziś takiego żeleźnioka brakuje. Żadne kaloryfery go nie zastąpią - przyznaje Majerczyk.
A jakie śląskie słowo jest dla Was najpiękniejsze? Do końca października czekamy na listy z krótkim (nie dłuższym niż jedna strona formatu A4) uzasadnieniem. Piszcie na adres "Gazety Wyborczej" (43-110 Tychy, ul. Towarowa 4, z dopiskiem: "Konkurs na najpiękniejsze śląskie słowo"). Propozycje można także doręczyć osobiście (w kopercie) do sekretariatu Muzeum Śląskiego w Katowicach przy al. Korfantego 3.
Wyniki konkursu zostaną ogłoszone 11 grudnia podczas uroczystości rozdania Cegieł "Gazety Wyborczej". Autorzy trzech najlepszych propozycji otrzymają nagrody pieniężne. Zwycięzca dostanie 500 złotych i 200-złotowy bon na zakupy w sklepie RTV-AGD. Organizatorzy konkursu zamierzają wydać książkę, która zawierać będzie najpiękniejsze śląskie słowa. Wystawę prezentującą wyniki konkursu zorganizuje też w swojej siedzibie Muzeum Śląskie.
Źródło: Gazeta Wyborcza Katowice