A jakie jest Twoje najpiękniejsze słowo? Zgłoś je i uzasadnij
Użyj formatki Sierpień Bursztynowo-herbaciane słowo pachnące miodem, oparami znad łąk. Sierp - półksiężyc - jak kolczyki w uszach cygańskiej tancerki, jak półkola ściernisk. Pień - pienisty, żywy krwiobieg drzewa.
Monika Stępień Utracjusz Piękne i niedocenione słowo. Teoretycznie przestarzałe, ale nawet ktoś, kto go nie zna, od razu domyśli się znaczenia. Jest to rzecz jasna, człowiek, który wiele stracił, ale nie jakiś pospolity utraciarz albo utracior, ale pełen godności utracjusz, zupełnie jak rzymski patrycjusz. Widać, że nawet zrujnowany zachowuje styl i maniery. W zalewie wszechogarniającego chamstwa takie arystokratyczne słowo ma nieocenioną wartość.
Zakapior Wymowniejsze niż przestępca, złodziej czy gangster.
Kostropaty Mój faworyt. To słowo sprawia, że synestezja przestaje być pustym pojęciem. Wypowiedzieć je to, jakby przesunąć dłonią po starym chropowatym pniaku albo zobaczyć powyginany i sękaty kostur starca. W zasadzie każda wypowiedź, w której użyto słowa "kostropaty", zmienia się w poezję, bo wyraz brzmi tak, jak wygląda to, co określa. "Kostropaty zakapior przydybał w alejce utracjusza" jest sto razy wymowniejsze od ilustracji. Jedyny człowiek, który się nim nie zachwyci, to tłumacz - bo jak tu przełożyć, oddając choćby połowę językowego piękna.
Tadeusz Tadla Ruta Słowa, które dla mnie brzmią najpiękniej, to nazwy naszych ziół. Są miłosne i czułe, sielskie i tęskne.
Choć niektóre są rodzaju męskiego, to aurę dziewczyńską mają. I pachną. Pośród nich najpiękniejsza jest "ruta". Jest całuśna i marzycielska.
"Lubczyk, rumianek, rozmaryn, tymianek, mięta, ślicznie brzmią i tęsknoty budzą. A "dziewanna" jak panna? A "dzięcielina" co rumieńcem panieńskim już drugie stulecie pała? Nie ma piękniejszych.
Urszula Michel Chrząszcz Nie ma drugiego słowa równie absurdalnie pięknego, tak szumiącego, szeleszczącego, tak piekielnie trudnego dla obcokrajowców, tak swojskiego, a jednocześnie romantycznego, wymagającego nie lada ekwilibrystyki, cóż... poezja.
Sabina M. Opałka Sień Wychodzące z użycia słowo... bo gdzie teraz znaleźć można sień? Hol, przedpokój - owszem, ale sień? Krótkie, ale po polsku miękkie i dźwięczne. Gdy je słyszę, widzę miejsce zapraszające do wnętrza domu: jeszcze dobiega przyciszony gwar podwórza, przez niedomknięte drzwi wpadają promienie słońca, czmycha spod nóg spłoszony kot, a już w chłodnym cieniu słychać głosy domowników, brzęk talerzy ustawianych na stole Sień: ciche i chłodne miejsce między światem a domem.
Katarzyna Omiecińska Szarówka Pora dnia, kiedy zaczynało się ściemniać i wiadomo było, że zmierzch zapowiada noc. Dzień się chylił ku nocy. Czasami mówiono, że jest szara godzina. Mówiono, że o tej godzinie Chrystus po domach chodzi. To była tajemnicza pora dnia. W szarówce obowiązywała cisza, która była dopóty, dopóki nie zapalono w obejściach światła.
Zapaska Ściereczka, którą nakrywano kobiałkę albo obwiązywano bańkę na mleko albo słój z sokiem, żeby nie weszły muszki. Biała szmatka owinięta drutem albo gumką ze słoika. Tak na wszelki wypadek. Zapaska to był także obszerny wełniany fartuch, który nosiły wiejskie kobiety.
Zdziwienie Słowo pobudka. Od niego zaczyna się widzenie, dzięki niemu przychodzi do nas refleksja i kontemplacja. Ze zdziwienia ulepieni są filozofowie i poeci, i wszyscy, którzy starają się życie przeżyć, a nie przeżuć. Zdziwienie to stan zaskoczenia. Bywa czasami trudne do zgryzienia. Jak orzech.
Czesław Mirosław Szczepaniak Gościniec Wymyślenie takiego słowa na określenie drogi, świadczy o życzliwości ludzi i ich ciekawości świata. Bo przecież gościńcem przybywają do nas goście przynoszący nam nowinki i wiedzę o świecie. Można zatem porównać rolę gościńca do współczesnego internetu. Ludzie gościńca to podróżni tacy jak: kupcy, orszaki królewskie, pielgrzymi, dyplomaci, żołnierze, żebracy. Na gościńcu mogą również czyhać zbójcy (...i pełno zbójców na drodze...). Oprócz gości na których czekamy, mogą zagościć w naszych domach położnych w pobliżu gościńca także nieznani nam podróżni. Goście mogą być ,,bogom równi" (gość w dom, Bóg w dom), ale mogą też być niechciani (gość nie w porę gorszy Tatarzyna).
Stefan Przesmycki Kakao Za połączenie czaru obcości ze swojskością. Słyszałam w dzieciństwie jak to starożytni Aztecy pili podczas największych świąt napój kakaowy (czekoladę!). A w Polsce? Dostojne, nieodmienne kakao zmieniało się w przedszkolu w kakałko, a w barze mlecznym w "kakał na zimno odbieramy!".
Maria Krawczyk Cacko Jego brzmienie wywołuje zawsze mój uśmiech. Kiedy je słyszę (a nie zdarza się to często), mam pewność, że przedmiot, który został tak nazwany, jest naprawdę wyjątkowy. To słówko niesie ze sobą bardzo subtelny ładunek emocjonalny, o który wśród współczesnych określeń rzeczy cennych lub ładnych jest trudno. I już sam nie wiem, czy ginie słowo, czy też w zalewie tandety niezauważalne stają się prawdziwe cacka.
Jerzy Dębicki