Przyjaciel
Słowo przyjaciel ma w sobie pewną intymność i miękkość - po szepcącym prz samogłoski łagodnie spływają do spółgłosek. Cechy tej nie ma już przyjaźń, która ma "ostre" zakończenie. Przyjaciel, słowo piękne samo w sobie, staje się jeszcze piękniejsze, gdy uświadomimy sobie, że pochodzi od dawnego czasownika "przyjać", znaczącego to, co jego współczesny odpowiednik - "sprzyjać". Przyjaciel to zatem dla nas ktoś, kto nam "przyja" ("sprzyja"), czyli dobrze nas traktuje i jest nam życzliwy. I choć obecnie coraz częściej mamy pokusę, by z przyjaciela uczynić amerykańskiego frienda, czyli po prostu kolegę, to nadal tkwi w nim ta etymologiczna głębia.
Poczciwy
W poczciwym jest to, czego szukam w ludziach - przyzwoitość połączona ze zwyczajnością, bezpretensjonalnością i życzliwością. Poczciwy etymologicznie wiąże się z uczciwym, a oba - z czcią; poczciwi i uczciwi są ludzie, którzy zasługują na cześć, czyli szacunek. A przy tym poczciwy jest po prostu ładnym słowem. No i zawiera trudne do wymówienia połączenie czci, które sprawia, że nikt nie ma wątpliwości co do jego pochodzenia - jest stuprocentowo polskie. I mimo że łączy w sobie i polskość, i szacunek, i piękno, nie zostało jeszcze wykorzystane przez żadną propagandę. Przez to jest jeszcze piękniejsze.
Badziewie
Piękne słowo, które oznacza coś zupełnie niepięknego, a w dodatku niepotrzebnego. Lubię je zapewne dlatego, że pojawiło się w naszym języku potocznym jak przybysz z obcej planety, nie wywołuje skojarzeń z żadnym innym polskim wyrazem (tak naprawdę wygrzebaliśmy je z północnych gwar ludowych, w których oznaczało walające się - "badziające się" - po podwórzu kawałki słomy, chrustu albo suchych roślin oraz to, co zostało wyrzucone przez wodę na brzeg).
Przekąpka
To nic, że nie notują jej słowniki; w moim języku jest od bardzo dawna, bo nazywa jedną z moich podstawowych potrzeb i ulubionych czynności. Jest "wodnym" ("kąpielowym") odpowiednikiem przechadzki, przejażdżki czy przebieżki. Przekąpka ma w sobie coś żartobliwego - -ka (choć z gramatycznego punktu widzenia wcale nie sygnalizuje zdrobnienia) wnosi do tego słowa coś niepoważnego, a prze- - odcień relaksu, z którym ma przekąpka się kojarzyć.
Ścichapęk
Etymologicznie - ktoś, kto był cichy i nagle wybuchł: z cichego (według dawnej odmiany: "z cicha") zrobił się "pęk", czyli nastąpił wybuch, pęknięcie. Lubię to słowo, bo sprawia wrażenie żartu - nie zdarza się w naszym języku, żeby człowieka określać za pomocą słowa zakończonego na -ęk. Wśród dźwięku, klęku, wysięku, wdzięku, lęku, obrzęku czy jęku ścichapęk jest rodzynkiem. Ścichapęk właściwie nie przypomina wyrazu - wielu ludzi sądzi nawet, że jest wyrażeniem z cicha pęk (z niego ścichapęk się wywodzi, a ono samo, oczywiście, też istnieje, ale na ogół opisuje czynność: Odezwał się z cicha pęk). To ma to coś, co sprawia, że jego wymawianie i słuchanie jest estetyczną przyjemnością.