http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Markowski: Zwycięstwo Jarosława Kaczyńskiego

Agnieszka Kublik
2010-10-30, ostatnia aktualizacja 2010-10-29 22:27

Rozmowa z prof. Radosławem Markowskim

Agnieszka Kublik: Kto to powiedział? Pierwszy cytat: "PO popadła wobec nas w stan chorobliwej agresji". I drugi: "W chwilach trudnych mieć Jarosława Kaczyńskiego jako wroga to nieszczęście, to paraliż działań, to destabilizacja"?

Prof. Radosław Markowski: Pierwszy - ktoś z PiS-u. Drugi - może Donald Tusk.

Pierwszy to słowa Jarosława Kaczyńskiego. Drugi - Tuska. Pochodzą sprzed pięciu lat, ale są aktualne.

- Jednak coś się zmieniło przez te pięć lat. Jarosław Kaczyński okazał się skutecznym kreatorem rzeczywistości społecznej. Udało mu się przekonać jedną czwartą wyborców do tego, że są Polacy dobrzy i gorsi; że są prawi i nieprawi; że są ci, którzy dążą do prawdy i mają wewnętrzne piękno oraz tacy, którzy służą niemiecko-rosyjskiemu kondominium.

To jest nowa jakość, nie tylko agresywne słowa. Co innego mówić o innym człowieku "kretyn" czy "popapraniec"- umówmy się, nieładnie - a co innego, gdy były premier, prezes partii nie uznaje demokratycznie wybranego prezydenta.

27 proc. popiera PiS. Aż tyle nie akceptuje prezydenta Komorowskiego? I podpisuje się pod słowami Kaczyńskiego, np., że "chcemy być wolnymi Polakami", "nie chcemy rządów złych ludzi"?

- Nie wiem, czy wszyscy z popierających PiS sądzą, że ojczyzna nie jest wolna. Na pewno ten sposób myślenia, jaki prezentuje Kaczyński, do nich przemawia. Proszę zwrócić uwagę, że zaraz po tragedii w Łodzi była diagnoza, kto jest winny, choć nadal nie za dużo wiemy.

Ogromnie zdumiały mnie słowa Witold Waszczykowskiego, kandydata PiS na prezydenta Łodzi, który zaraz po tragedii apelował: "Nie zabijacie nas". Jak to rozumieć? Że ktoś ma intencje zabijania członków PiS, że to jest jakiś proces, nie jednostkowe wydarzenie? I wreszcie ta liczba mnoga, która wskazuje na zorganizowaną działalność jakiejś grupy.

To inna jakość w naszej polityce. Bo to jest coś innego niż powiedzieć komuś, że np. ma głupie pomysły. Dlatego od pewnego czasu namawiam do myślenia o czymś co nazwałem "funkcjonalny federalizm". Według Kaczyńskiego są Polacy prawi i nieprawi. Załóżmy, że prezes Kaczyński mnie przekonał, że tak jest i że ja nie jestem prawy. Jeśli tak, to pora, by zacząć żyć "obok" siebie, a nie "razem". Może rozwiązanie owego funkcjonalnego federalizmu by się u nas sprawdziło?

Kiedyś zrobili to Holendrzy. Stwierdzili, że są wśród nich katolicy, protestanci i ludzie świeccy, i nie ma powodów, żeby kłócili się o swoje pomysły na życie i próbowali się nawracać na swoje przekonania postanowili zinstytucjonalizować swoje odmienności.

Państwo w państwie?

- Nie. Proponuję federację filarów - powiedzmy, oświeceniowo-świeckiego i katolicko-narodowego. W tych dwu filarach mielibyśmy swoje przedszkola, szkoły, systemy edukacyjne, szpitale.

Są dziś katolickie szkoły...

- Tak, ale gdyby istniały dwa filary, podatki płacilibyśmy w ramach swojego filaru.

Wszędzie na świecie polityka dotyczy tego, co jest podzielne. Jak polityka koncentruje się - jak u nas - wyłącznie na symbolach, historii i tożsamości, to nie sposób tego rozwiązać politycznie. Przetestujmy taki federalizm, on się sprawdził w wielu krajach. Ostatnio np. w Bośni i Hercegowinie.

Byłyby osobne wybory w filarach?

- Nie. Byłby jeden prezydent, jeden premier, ale elity z obu filarów musiałyby ze sobą współpracować. I to jest - przyznaję - problem.

Rewolucję pan proponuje?

- Nie. To ma zapobiec krwawej rewolucji. Nie twierdzę, że to łatwe. Sądzę, że nie ma sensu brnąć w to, w co brniemy.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 89 komentarzy
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    71 głosów

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':