http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Senyszyn: Miller głodny władzy

Agnieszka Kublik
2011-12-09, ostatnia aktualizacja 2011-12-09 12:23

Sojusz potrzebuje przede wszystkim pracy organicznej, nie wodzostwa; posłuchania tego, co mówi kilkudziesięciu członków partii. Więc ci, którzy chcą widzieć przyszłość SLD będą głosować na mnie, a ci, którzy są zapatrzeni w przeszłość - na Millera - mówi prof. Joanna Senyszyn, europosłanka SLD i kandydatka na przewodniczącą tej partii, w rozmowie z Agnieszką Kublik

Joanna Senyszyn
Joanna Senyszyn - Fot. Piotr Wójcik / AG
Joanna Senyszyn
Agnieszka Kublik: Pani kandyduje na szefa SLD bo pragnie władzy czy nie chce, by to Miller znów rządził Sojuszem?

Joanna Senyszyn: W odróżnieniu od Leszka Millera nie mam głodu władzy. Zresztą dziś w SLD trudno ten głód zaspokoić, bo Sojuszu odchudzony przez wyborców. Ale głód jest złą rekomendacją, zwłaszcza głód władzy.

Pani Millera nie ceni i nie chce Pan, by to on pokierował Sojuszem.

- Nie, uważam, że to wytrawny polityk, który ma swoim koncie wiele osiągnięć, ale też w swoim czasie i za swoich rządów doprowadził Sojusz do notowań poniżej progu wyborczego.

Całkiem niedawno tak pisała pani o Millerze: "Jemu dobrze wychodzą tylko bon moty i pouczanie innych. Oczywiście najlepsze jest powiedzonko, że prawdziwego mężczyznę poznaje się nie po tym, jak zaczyna, ale jak kończy. Do tej pory Miller kończył już kilka razy. Za każdym razem - marnie".

- To wpis z 2008 r., w wyborach parlamentarnych w 2007 r. Miller kandydował z list Samoobrony, dostał 4 tys. głosów. Okazało się, że to szyld SLD jest wiele wart.

Albo inny cytat: "Millerowi cel zawsze uświęcał środki"

- Bo to prawda.

To jak pani go jako polityka ceni czy nie?

- Nie o to chodzi. To jest obiektywna, naukowa ocena, jestem przecież profesorem. A poza tym nawet Leszka Millera lubię.

To jeszcze jeden cytat: "Miller zdecydował się zerwać łączące go z Kościołem łańcuchy za późno. Gdyby to zrobił w 2001 r., inaczej wyglądałaby dziś Polska".

- Albo w 2003 czy 2004. Wtedy Miller mówił, że Europa jest warta mszy i to nie jednej. Ale w 2003. było już po referendum akcesyjnym i nie trzeba było tego układu podtrzymywać. Miller uznał, że Unia jest warta i mszy, i dużych pieniędzy dawanych na tacę.

Naprawdę pani ceni Millera? Pisała pani o nim też tak: "Wbrew mniemaniu Leszka Millera w polityce nie warto być zabawnym. Trzeba być uczciwym i nie sprzeniewierzać się wyborczym obietnicom. Nie dlatego, że to się opłaca, ale dlatego, że tak postępują ludzie honoru. Szkoda, że były premier do nich nie należy".

- Te moje wpisy były odpowiedzią na nieładne ataki Leszka Millera na mnie. Miller mówił, że jestem czarownicą ...

... a nie czarodziejką ...

- ... wypominał mi wiek. No, tego prawdziwi mężczyźni nie robią.

To czy taki polityk, jak Miller, da radę pomoc Sojuszowi?

- Sojusz potrzebuje przede wszystkim pracy organicznej, nie wodzostwa, tylko posłuchania tego, co mówi kilkudziesięciu członków partii, którzy są zdecydowanie bardziej lewicowi i bardziej radykalni niż władze Sojuszu. Tego zabrakło. Rzeczywiście, Leszek Miller jak szef to jest powrót do przeszłości, a Sojusz, żeby się odbić od tych 6 proc., potrzebuje nowego oblicza i przyszłości. Więc ci, którzy chcą widzieć przyszłość Sojuszu będą głosować na mnie, a ci, którzy są zapatrzeni w przeszłość - na Millera.

Jakie pani daje sobie szanse na zwycięstwo?

- Nie podchodzę do tego matematycznie, w każdym województwie mam zwolenników, a ilu, to się okaże.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 2
  • 2
  • 2 komentarze
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    8 głosów

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':