Babinie-kobiety i babowie-mężczyźni są w niej równouprawnieni, wszelka forma władzy jest odrzucana jako uzurpacja, a motorem rozwoju nie jest strach (jak u Hobbesa) ani poczucie winy (jak w chrześcijaństwie), ale chęć uprzyjemnienia sobie życia przez kolejne wynalazki (m.in. instrumenty muzyczne, prezerwatywy, narkotyki, a nawet... papier toaletowy). Książka Bołdak-Janowskiej została napisana gęstym językiem, pełnym neologizmów nazywających różne aspekty narajskiego świata. Pierwszy wynalazek to papier służący do utrwalania narajskich opowieści. Nic dziwnego - "Rzeczy uprzyjemniające" mówią o tym, że historia ludzkości jest przede wszystkim historią języka determinującego nasze wyobrażenia o tym, kim jesteśmy.
Powieść
"Rzeczy uprzyjemniające. Utopia", Tamara Bołdak-Janowska, Borussia, Olsztyn
Źródło: Gazeta Wyborcza