- Polacy z jednej strony cieszą się z wolności, a z drugiej słowo to zaczęło tracić społeczne znaczenie. Wolność stała się oczywistością. Odzyskaliśmy ją więc po prostu ją mamy - mówił, otwierając obrady, Szymon Gutkowski ze stowarzyszenia Projekt: Polska, które organizowało Kongres. Mimo że konferencja zaczęła się w piątek po południu i trwała przez cały weekend, cieszyła się sporym zainteresowaniem. Sala balowa w pałacu Tyszkiewiczów, gdzie odbywała się większość dyskusji, była pełna.
Nie było chyba aspektu wolności, którego uczestnicy dyskusji panelowych nie wzięliby pod rozwagę. Była mowa o tym, jak wolność gwarantuje prawo. - Ono nie wystarcza, by obywatele mogli swobodnie o sobie decydować - mówił prof. Wojciech Sadurski, przypominając ostatni skandal z odwołaniem debaty na Uniwersytecie Warszawskim poświęconej ochronie zwierząt (odwołano ją, bo miał w niej wziąć słynny bioetyk Peter Singer, którego poglądy nie odpowiadały organizatorom). Mówiono o roli trybunału konstytucyjnego, który broni zapisanych w konstytucji swobód i niezawisłości jego sędziów.
Debata dotyczyła też kondycji myśli liberalnej w Polsce. Diagnoza nie była optymistyczna. - Dziś w Polsce ci, którzy czują się liberałami, są w opałach. Społeczeństwo odrzuca liberalizm - diagnozowała dr hab. Agata Bielik-Robson, filozof z Instytutu Filozofii i Socjologii PAN. A prof. Andrzej Szahaj, filozof z Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w Toruniu, dodawał, że to przez błędy, które polscy liberałowie popełniają od 20 lat. - Promowano egoizm, bogacenie się za wszelką cenę. A przecież liberałowie mieli na przełomie XIX i XX w. swój nurt socjalny - wyliczał.
Podczas innej debaty rozmawiano o patriotyzmie. - Nie jest on uczuciem obowiązkowym, a jego brak nie powinien być karalny - mówił prof. Zdzisław Najder. A dr Karolina Wigura z "Kultury Liberalnej" dodawała o tym, że Polacy powinni przewartościować swoje poglądy na ten temat. - U nas najbardziej rozpowszechniony jest patriotyzm republikański, który żąda ostatecznego i bezgranicznego oddania, który dzieli ludzi na lepszych i gorszych Polaków. To anachronizm - mówiła.
W końcu dyskusje zeszły na temat wolności w gospodarce. Znani ekonomiści zastanawiali się, czy Polska może pójść śladem bankrutującej Grecji. Doszli do wniosku, że nie, bo Polacy - w przeciwieństwie do Greków - są przyzwyczajeni do walki z rozmaitymi kryzysami i do tego, że muszą sobie dawać radę sami. Nie przejadają też pieniędzy, tylko inwestują. Ale nie znaczy to, ze nie powinniśmy wyciągać z kryzysu wniosków. - Trzeba zmniejszać deficyt budżetowy - apelowali.
Kongres Wolności przez trzy dni transmitowała Wyborcza.pl.
Źródło: Gazeta Wyborcza