http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Dzień 3. Nadchodzi federacja fiskalna

bart
2010-05-23, ostatnia aktualizacja 2010-05-23 14:31

- Polska w żadnym wypadku nie jest drugą Grecją, co nie znaczy, że nie musimy uważać - mówili uczestnicy panelu gospodarczego zorganizowanego podczas Kongresu Wolności.

Andrzej Rzońca
Fot. Alina Gajdamowicz / AG
Andrzej Rzońca
Janusz Jankowiak
Janusz Jankowiak
Ryszard Petru
Fot. Bartosz Bobkowski / AG
Ryszard Petru
ZOBACZ TAKŻE
Warszawski Kongres Wolności, wielkie spotkanie naukowców, dziennikarzy , działaczy społecznych i artystów poświęcone stanowi wolności w Polsce i na świecie obraduje już trzeci dzień. Dziś uczestnicy zajmowali się wolnością w świecie gospodarki. Dyskutowali m.in. o tym czy powinno się zmuszać obywateli do tego, by odkładali pieniądze na swoją emeryturę oraz o tym jak państwo powinno finansować kulturę. Głównym tematem niedzielnego spotkania był jednak aktualny kryzys w strefie euro i problemy bankrutującej Grecji. Sprawa ta jak najbardziej jest związana z tematem kongresu. W końcu Grecy, co podkreśla się jak Europa długa i szeroka, ewidentnie nadużyli wolności gospodarczej zadłużając państwo ponad miarę i fałszując statystyki finansowe

- Czy Polska nie zmierza w tym samym kierunku? - pytał prowokacyjnie prowadzący debatę Robert Stanilewicz, dziennikarz TVN CNBC Biznes.

- Jesteśmy w o wiele lepszej sytuacji niż Grecy, ale popełniamy te same błędy. Na szczęście na mniejszą skalę i krócej - mówił dr Andrzej Rzońca, członek Rady Polityki Pieniężnej. - Polska patrząc na grecki kryzys powinna sobie wziąć do serca, że obniżce podatków powinno towarzyszyć cięcie kosztów. Że należy unikać sztywnych kosztów - jak wpisanych w ustawy podwyżki pensji dla budżetówki. W Polsce to trzy czwarte obciążeń budżetu, w Grecji było jeszcze gorzej - mówi. Opisuje też, jak Grecy od wejścia do UE systematycznie zwiększali wydatki na transfery socjalne i wynagrodzenia w sektorze publicznym, zamiast zmniejszać deficyt budżetowy. - Czas kryzysu nie jest dobrym czasem na reformy finansów, trzeba to zrobić wcześniej- apelował dr Rzońca.

Ryszard Petru, główny ekonomista BRE Banku przekonywał jednak, że do greckiego scenariusza jeszcze nam daleko. - Grecy pakowali się w kłopoty mając nadzieję, że dostaną pomoc z zewnątrz. W Polsce od dawna zakłada się, że nikt nam nie pomoże, tak jak nikt nam nie pomógł w 1989 r. Wiemy, że z problemami będziemy musieli radzić sobie sami. Dlatego mamy w konstytucji wpisany bezpiecznik, zadłużenie nie może przekroczyć 60 proc. PKB. To jedno z niewielu rozwiązań instytucjonalnych, które w Polsce działa, nawet Andrzej Lepper go się bał. U nas od lat zapala się czerwona lampka zadłużenia, od dawna mówimy o potrzebie jego redukcji. Grecy takich mechanizmów nie mieli - wyjaśniał. Gdy nadszedł światowy kryzys reakcja Polski była skuteczniejsza. Petru wylicza, że zaczęliśmy inwestować w infrastrukturę i ograniczać wydatki. - Grecy zamiast inwestować i ciąć, zwiększyli wtedy płace w sektorze publicznym. Oni do dziś nie wiedzą co się stało z ich gospodarką. Przecież tyle lat żyło im się wygodnie.

Ale z greckiego kryzysu płynie też dla nas nauczka

- W Polsce wydaje się, że euro jest lekarstwem na każdą przypadłość gospodarki. Przykład Grecji pokazuje, że tak nie jest. Gdy przyjmiemy euro stracimy wpływ na politykę pieniężną. Dlatego Polska musi się ciągle modernizować, podnosić konkurencyjność gospodarki, zmniejszać deficyt, by w przyszłości uniknąć podobnych problemów - mówi dr Janusz Jankowiak, główny ekonomista Polskiej Rady Biznesu.

- Może więc nie powinniśmy się tak śpieszyć z przyjęciem euro - dopytywał Stanilewicz.

- W przeciwieństwie do Wielkiej Brytanii czy Szwecji jesteśmy do tego zobowiązani. Zgodziliśmy się na to wchodząc do UE. Inna sprawa to data wejścia do strefy. Przyjmiemy wspólną walutę, gdy będzie nas stać. - wyjaśniał dr Jankowiak. Ale jego zdaniem, to nie euro jest winne kryzysowi greckiemu, tylko sposób w jaki z niego korzystano. W czasie gdy Grecy żyli ponad stan, Niemcy rozkręcali eksport

Dr Rzońca twierdzi, że by nie dopuścić do powtórki z greckiego kryzysu strefa Euro potrzebuje bardziej restrykcyjnych mechanizmów. Strefa najprawdopodobniej zamieni w federację fiskalną. Powstaną mechanizmy monitorujące deficyty budżetowe i kary , dla krajów, które będą zadłużać się ponad miarę. To nie dotyczy tylko Greków, bo nawet największe gospodarki UE, przekraczały dopuszczalne granice deficytów.

  • Dodaj komentarz
  • Drukuj
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    1 głos

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':