Michał Tusk: Powódź na razie nas oszczędza. Czy - w jakiś sposób - pomogła nam tragedia mieszkańców Świniar koło Płocka, gdzie Wisła przerwała wał?
Jan Wróblewski: Tak można powiedzieć. Ale nie oznacza to, że gdyby do wylania Wisły na Mazowszu nie doszło, to wały przerwałoby gdzieś dalej, na północy. Po drodze jest jeszcze tama we Włocławku, która mimo swego wieku spełniła swoje zadanie.
Stan wody w Wiśle utrzymuje bardzo wysokie, rekordowe stany, ale już w Przegalinie - blisko ujścia - widać, że wzrost poziomu gwałtownie się zatrzymał. Jeszcze bliżej morza, w Świbnie, Wisła nie przekraczała nawet stanu alarmowego. Z czego to wynika?
- To wynik niskiego stanu wód Zatoki Gdańskiej. Choć w tym przypadku określenie "niski" jest względne, bo stan taki jak obecnie zazwyczaj określamy jako wysoki. Niemniej przy tej ilości wody napływającej Wisłą różnica wysokości luster wody jest taka, że woda spokojnie uchodzi do morza. Trzeba w tym momencie wspomnieć o pogodzie, która bardzo nam pomaga - wiatr jest zachodni, nie ma ryzyka tzw. cofki [sytuacja, gdy północny wiatr utrudnia spływ wody do Bałtyku - red.], Wisła u ujścia nie napotyka żadnego oporu.
Czy wały, które obecnie chronią pomorski odcinek Wisły, kiedykolwiek zawiodły?
- System przeciwpowodziowy, który obecnie chroni Pomorze i przede wszystkim Żuławy Wiślane, powstał wtedy, gdy Przekop Wisły - w 1895 r. Od tego momentu nigdy nie zdarzyło się, by Wisła przerwała wały. Dzięki śluzom wyposażonym we wrota przeciwpowodziowe pozostałe rzeki Żuław są odcięte od Wisły - przede wszystkim Nogat i Martwa Wisła. Powodzie, które w międzyczasie nawiedzały Żuławy, były związane z dużymi opadami deszczu na samych Żuławach lub z cofką, lub z jednym i drugim.
Czy można by w sytuacji awaryjnej odciążyć Wisłę, kierując część wód do Nogatu?
- Nie ma takiej możliwości. Przepustowość Nogatu to jedynie około 30 metrów sześciennych na sekundę. Wisłą płynie obecnie prawie 7 tys. metrów sześciennych na sekundę. Wzdłuż Nogatu w wielu miejscach zlikwidowano nawet wały przeciwpowodziowe.
Co można by zrobić, by zwiększyć bezpieczeństwo powodziowe Pomorza?
- Często wymienianą inwestycją jest zapora w Nieszawie, która uzupełniłaby zaporę we Włocławku. Dzięki niej jeszcze efektywniej można byłoby sterować przepływem wody w Wiśle. Moim zdaniem jednak kluczowym elementem jest utworzenie polderów zalewowych, czyli terenów poza wałami, z góry przewidzianymi na zalanie w przypadku powodzi. Dzięki temu wysokość fali na rzece można w kontrolowany sposób zmniejszyć. Takie poldery są na Odrze, ale brak ich właśnie na Wiśle. A na odcinku od Włocławka do ujścia byłyby bardzo przydatne.
Źródło: Gazeta Wyborcza Trójmiasto