Głęboka woda (1/13) **** - serial obyczajowy, Polska 2011, reż. Magdalena Łazarkiewicz
wyk. Marcin Dorociński, Katarzyna Z. Michalska, Katarzyna Maciąg
Niedziela 21:05 TVP2, TVP hd Może się pojawić pytanie: po co opowiadać o tak smutnych sprawach. Przecież w telewizji powinno być miło i wesoło. Nie zgadzam się z tym. Ten serial ma ludziom uzmysłowić, ile jest wokół nas biedy i nieszczęścia. Że jest raczej źle, ale można starać się to chociaż trochę naprawić.
Z aktorką Katarzyna Maciąg rozmawia Rafał Bryndal Chciałbym aby nasz wywiad był Laidenschaflich... (śmiech) Dobrze. To jest moje ulubione słowo w języku niemieckim.
A co znaczy? Namiętny. To bardzo ciekawe słowo i brzmi tak ładnie. Leidenschaftlich...
Przed szkołą teatralną studiowałaś w Instytucie Germanistyki UW. Przydała się znajomość języka niemieckiego w aktorskiej karierze? No chyba tak, skoro zagrałam w niemieckim filmie "Weselna Polka". Pojechałam na casting do Berlina i fakt, że potrafiłam się z nimi dogadać ułatwił sprawę. Pomyśleli pewnie, że będzie się ze mną łatwiej pracować i porozumieć.
A czy jak się gra po niemiecku to zmienia się też mimika, sposób grania? Rzeczywiście jest trochę inaczej. Granie w obcym języku jest nienaturalne, więc na pewno wpływa na zachowanie. Miałam na przykład improwizować scenę kłótni, ale nie mogłam tego przekazać w sposób emocjonalny, bo każde słowo najpierw starałam się sobie przetłumaczyć, a dopiero potem wypowiedzieć. To nie ma nic wspólnego z intuicją tak potrzebną w graniu. W obcym języku emocje się jakby zacinają. Poza tym usta się inaczej układają, jest inna artykulacja przez co zupełnie jest inna moc słow. Gdy byłam na niemieckiej wersji Szekspira to wydawało mi się, że mocne sceny robią na mnie większe wrażenie niż gdy mordują się na scenie u nas.
Na mnie robi wrażenie to, że w Niemczech wszystko się dubbinguje i w związku z tym wszystko tam brzmi zupełnie inaczej. Nawet Kermit z Muppett Show... I to jest absolutnie nie do zniesienia. Nie wiem czy to prawda, ale w Polsce podobno też ma być niebawem wszystko dubbingowane. Mam nadzieję, że to tylko plotki. Ja sobie tego nie wyobrażam.
Tam się dubbinguje również do kin. No właśnie o tym mówię. Właśnie to jest najbardziej irytujące. Jest na przykład film braci Cohen i Jeff Bridges nagle mówi w języku naszych zachodnich sąsiadów. To jest chore. Bez prawdziwego głosu aktora taki film zupełnie traci na wartości. Przecież to jest ważna kwestia, interpretacja, gra głosem... Nie mam pojęcia jak oni mogą to oglądać.
A ty pracowałaś w dubbingu? Nie. Byłam blisko aby być dzwoneczkiem w bajce, ale się nie udało.
A do szkoły teatralnej poszłaś żeby grać w teatrze czy w filmach? Myślałam tylko o teatrze. W ogóle nie brałam pod uwagę kariery filmowej i nie ma w tym z mojej strony żadnej kokieterii. Liczył się tylko teatr. Jakoś nie wyobrażałam sobie, że będę grać w filmach chociaż interesowałam się kinem.