http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Polityka wróci, ale jaka

Wojciech Szacki
2010-04-13, ostatnia aktualizacja 2010-04-12 20:40

Bronisław Komorowski i Donald Tusk podczas ceremonii powitania trumny z ciałem prezydenta Lecha Kaczyńskiego na wojskowym lotnisku Okęcie
Bronisław Komorowski i Donald Tusk podczas ceremonii powitania trumny z ciałem prezydenta Lecha Kaczyńskiego na wojskowym lotnisku Okęcie
Fot. Wojciech Olkuśnik / Agencja Gazeta

- Kampania będzie króciutka, PO jest gotowa, konkurencji nie ma. Ale wybory nie powinny rozstrzygnąć się walkowerem - mówi politolog Jarosław Flis

Jak będzie wyglądała polityka po tragedii w Smoleńsku? Co z kampanią prezydencką? Co zrobią PiS i SLD, które w katastrofie straciły kandydatów na prezydenta?

Tragedia PiS jak tragedia MU

Większość polityków, co zrozumiałe, wciąż nie chce o tym rozmawiać. Stracili przyjaciół. - Ten czas należy wykorzystać na pomoc dla ofiar rodzin. Czuję się skrępowany, jak słyszę, że marszałek mówi, że trzeba teraz obsadzać stanowiska. Nie trzeba się z tym spieszyć - mówi PAP rzecznik klubu PiS Mariusz Błaszczak.

Jak długo potrwa nastrój powagi i zgody narodowej? Wywiadem dla "Naszego Dziennika" zdążył go już zakłócić poseł PiS Artur Górski, który ogłosił, że za tragedię odpowiada Rosja, a cieszy się z niej Platforma.

- Nie mam złudzeń. Zawsze zwycięża rutyna, za kilka tygodni konflikt wróci. Już dziś widziałem pod Pałacem Prezydenckim, jak starsze panie pluły na dziennikarzy - mówi socjolog prof. Jacek Raciborski.

- Polityka będzie obolała. Pojawią się hamulce, których do tej pory nie było, ale i nowe powody do rozdrażnienia - przewiduje z kolei politolog Jarosław Flis. Zaznacza, że to opozycja ma prawo do rozpoczęcia rozmowy o polityce, nie powinna tego narzucać PO.

Partyjna polityka nie wróci zapewne przed końcem tygodniowej żałoby. Potem czekają nas dwa bardzo intensywne miesiące. Konstytucja jest nieubłagana, najpóźniej w czerwcu muszą się odbyć wybory prezydenckie.

- Sytuacja wygląda tak: kampania będzie króciutka, Platforma jest gotowa, konkurencji nie ma - ocenia Flis. I dodaje: - Ale wybory nie powinny rozstrzygnąć się walkowerem.

Tyle że na razie mamy same niewiadome. Sympatyzująca z PiS "Gazeta Polska" wezwała już do startu szefa partii Jarosława Kaczyńskiego.

- Nie wiem, co będzie dalej z nami, nie rozmawiamy o polityce. Ale przypomina mi się tragedia Manchesteru United. W 1958 r. w katastrofie lotniczej zginęło ośmiu jego piłkarzy, ale klub przetrwał. My poczuliśmy teraz wielkie poczucie wspólnoty, skończyły się spory wewnętrzne - mówi "Gazecie" czołowy polityk PiS.

Prof. Radosław Markowski, politolog: - Trudno o jakiekolwiek prognozy. Nikt nie wie, co w tak tragicznej sytuacji zrobi szef Prawa i Sprawiedliwości.

W katastrofie zginęła trójka liderów SLD, w tym kandydat na prezydenta Jerzy Szmajdziński.

- Sądzę jednak, że SLD szybciej dojdzie do siebie niż PiS. Sojusz jest silniejszy instytucjonalnie, w PiS wszystko zależy od jednej osoby - mówi prof. Raciborski.

Przestrogi dla Platformy

W katastrofie pod Smoleńskiem zginął związany z PiS prezydent, urzędnicy jego kancelarii i wielu przyjaciół politycznych partii Jarosława Kaczyńskiego: szef IPN, prezes NBP, rzecznik praw obywatelskich. Teraz te stanowiska obsadzi większość sejmowa.

Nasi rozmówcy doradzają Platformie ostrożność i samoograniczanie się. - Pierwsze nominacje - na szefów BBN i Kancelarii Prezydenta wyglądają źle. Nie z powodów personalnych, są po prostu za szybkie - uważa prof. Markowski.

Flis: - Byłoby dobrze, żeby nowi szefowie IPN i NBP czy rzecznik praw obywatelskich nie wzbudzali protestów opozycji. Najlepiej, żeby zostali wybrani w porozumieniu z opozycją. I na pewno nie mogą sprawiać wrażenia funkcjonariuszy partii rządzącej.

Prof. Raciborski: - Nikt teraz nie wie, jak w czerwcu zachowają się Polacy. Czy będą chcieli głosować? Czy kierowani współczuciem poprą kandydata PiS lub SLD? A może - tak też bywa po tragediach narodowych - skupią się wokół przywódców państwa?

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • Dodaj komentarz
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    58 głosów

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':