Mariusz Zawadzki: Jak długo trwają amerykańskie śledztwa po katastrofach samolotów? Ted Lopatkiewicz: Z reguły wyników należy spodziewać się po 12 do 15 miesiącach, ale bywają też znacznie dłuższe śledztwa. W przypadku katastrofy samolotu TWA 800 z 1996 r., kiedy samolot Boeing 747 wybuchł i wpadł do oceanu wkrótce po starcie z Nowego Jorku, trwało ono cztery lata [długo podejrzewano tam atak terrorystyczny, ostatecznie śledczy ustalili, że z dużym prawdopodobieństwem przyczyną była eksplozja paliwa wywołana przez spięcie elektryczne w zbiorniku]. Nigdy nie narzucamy sobie cezury czasowej, po prostu pracujemy do wyjaśnienia sprawy albo do momentu, kiedy jesteśmy pewni, że już nic więcej nie jesteśmy w stanie wyjaśnić.
Czy zdarza się, że ogłaszacie wstępne wyniki śledztwa jeszcze w trakcie jego trwania? - Na bieżąco ogłaszamy tylko fakty, jakie udało nam się ustalić. Nie dzielimy się naszymi hipotezami ani nie przesądzamy, co było przyczyną wypadku, aż do zakończenia śledztwa. Oczywiście, natychmiast ogłaszamy też rekomendacje dla konstruktorów samolotów lub pilotów, jeśli ze śledztwa wynika, że są one potrzebne i poprawiają bezpieczeństwo lotów.
Czy prowadziliście kiedyś własne, odrębne śledztwo za granicą w przypadku katastrofy samolotu cywilnego z USA? - Nie. Zgodnie z konwencją chicagowską Międzynarodowej Organizacji Lotnictwa Cywilnego (ICAO), a konkretnie z jej aneksem 13., śledztwo prowadzi zawsze kraj, w którym doszło do katastrofy [polskie i rosyjskie władze tuż po katastrofie uznały, że lot był cywilny i będzie wyjaśniany na podstawie konwencji chicagowskiej].
My mamy w takim śledztwie rolę doradczą i pomocniczą. Wysyłamy na miejsce katastrofy reprezentanta, dostarczamy też informacji technicznych o samolocie, rozmieszczeniu czarnych skrzynek, przeprowadzamy wywiady z osobami w USA, które mogą coś wnieść, i wysyłamy je do kraju, który prowadzi śledztwo.
A co w sytuacji, kiedy nie macie zaufania do śledczych z innego kraju? Co stałoby się, gdyby np. amerykański samolot rozbił się w Iranie? - W takim przypadku nie możemy zrobić wiele. Nie wymusimy na Iranie, żeby pozwolił nam na swoim terenie przeprowadzić śledztwo. Ale przed ogłoszeniem raportu o katastrofie kraj prowadzący śledztwo musi nam wysłać jego roboczą wersję i mamy 60 dni na przedstawienie własnych rekomendacji i uwag. Kraj prowadzący śledztwo nie musi się do nich zastosować, ale w takim przypadku musi opublikować nasze uwagi i zastrzeżenia razem ze swoim raportem.
Narodowa Rada Bezpieczeństwa Transportu (NTSB) to niezależna rządowa agencja zajmująca się badaniem wypadków lotniczych, drogowych, wodnych i kolejowych w USA