http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Katastrofy lotnicze, w których zginęli światowi przywódcy

mz, d
2010-04-10, ostatnia aktualizacja 2010-04-10 22:05

Premier polskiego rządu na uchodźstwie gen. Władysław Sikorski, sekretarz generalny ONZ Dag Hammarskjöld i prezydent Pakistanu Mohammad Zia ul-Haq - to tylko niektórzy przywódcy, którzy ponieśli śmierć w wyniku katastrofy lotniczej

Generał Władysław Sikorski
Fot. PAP
Generał Władysław Sikorski
4 lipca 1943 r. Premier polskiego rządu na uchodźstwie i naczelny wódz generał Władysław Sikorski wraca z kilkutygodniowej inspekcji polskich sił zbrojnych na Bliskim Wschodzie. Ma międzylądowanie w Gibraltarze. 16 sekund po starcie liberator spada do morza 600 m od końca pasa startowego, a po kilku minutach tonie. Z 17 osób na pokładzie przeżył tylko pilot, Czech Eduard Prchal. Brytyjskie śledztwo ustaliło, że zaciął się ster wysokości, ale nie potrafiło wyjaśnić, dlaczego tak się stało.

Niecałe trzy miesiące wcześniej, 13 kwietnia, Niemcy ogłosili, że znaleźli w Katyniu ciała 4 tys. polskich oficerów zamordowanych przez NKWD. Związek Radziecki obarczył odpowiedzialnością za zbrodnię Niemców. Mimo to gen. Sikorski zażądał śledztwa Międzynarodowego Czerwonego Krzyża. W odpowiedzi 26 kwietnia Moskwa zerwała stosunki dyplomatyczne z polskim rządem, oskarżając go o współpracę z III Rzeszą.

17 września 1961 r. Sekretarz generalny ONZ Dag Hammarskjöld leci do Konga, byłej kolonii belgijskiej, która rok wcześniej ogłosiła niepodległość i pogrążyła się w wojnie domowej. Hammarskjöld chce skłonić do zawarcia rozejmu zbuntowaną prowincję Katanga na południu kraju. Z nieznanych przyczyn douglas DC-6 rozbija się w dżungli, ginie wszystkich 16 osób znajdujących się na pokładzie. Są plotki, że sekretarz generalny padł ofiarą zamachu. Trzy komisje, w tym powołana przez ONZ, badają wypadek, ale żadna nie zdołała niczego ustalić.

4 grudnia 1980 r. Premier Portugalii Francisco Sá Carneiro leci na wiec wyborczy do Porto, żeby wesprzeć kandydata socjaldemokratów na prezydenta. Z nieznanych przyczyn malutka cessna 421 tuż po starcie z Lizbony spada i uderza w budynek mieszkalny na przedmieściach. Port lotniczy w Lizbonie zostaje nazwany imieniem premiera mimo głosów, że patronem lotniska nie powinna być ofiara katastrofy lotniczej.

31 lipca 1981 Generał Omar Torrijos Herrera, który od puczu wojskowego w 1968 r. de facto rządzi Panamą, formalnie zachowując tylko funkcję dowódcy Gwardii Narodowej, wraca samolotem z objazdu jednostek wojskowych po kraju. Samolot DeHavilland Twin Otter znika z radarów w bardzo złych warunkach atmosferycznych, siły specjalne odnajdują jego szczątki kilka dni później. Przy czyny wypadku pozostają nie znane.

17 sierpnia 1988 r. Prezydent Pakistanu Mohammad Zia ul-Haq, który popierał afgańskich mudżahedinów walczących z Armią Czerwoną, ogląda czołgi zakupione od Amerykanów w Bahawalpur. Zaraz po starcie z tej wioski wieża kontrolna traci kontakt z wojskowym herculesem C-130 z prezydentem Zia i ambasadorem USA w Pakistanie. Świadkowie opowiadali, że samolot tańczył w powietrzu, a potem zanurkował i rozbił się o ziemię. Nikt z 30 osób na pokładzie nie przeżył. Pakistańska komisja śledcza podejrzewała zamach, np. rozpylenie gazu, który odebrał świadomość pilotom.

6 kwietnia 1994 Samolot z dwoma prezydentami na pokładzie - Juvénalem Habyarimaną z Ruandy i Cyprienem Ntaryamirą z Burundi - kołuje nad stolicą Ruandy Kigali. Obaj wracają z Tanzanii, ze szczytu państw afrykańskich. Ntaryamira korzysta z gościnności Habyarimany, którego samolot Dassault Falcon jest znacz nie szybszy. Kiedy podchodzą do lądowania, maszynę trafiają dwie rakiety - jedna w skrzydło, druga w tył kadłuba. Giną wszyscy na pokładzie - dziewięć osób. Do dziś nie ma pewności, kto odpalił rakiety. Najpewniej by li to bojownicy Tutsi niezadowoleni z polityki prezydenta, który przez 20 lat faworyzował konkurencyjne plemię Hutu. Śmierć prezydentów stała się iskrą, która rozpaliła między oboma plemionami straszliwą wojnę domową. Sto dni po katastrofie prezydenckiego samolotu nie żyło już 800 tys. (a może nawet milion) obywateli Ruandy - jedna piąta populacji tego kraju.

26 lutego 2004 r. Prezydent Macedonii Borys Trajkowski leci na konferencję ekonomiczną w bośniackim Mostarze. Na miejscu pogoda jest fatalna - ulewa i gęsta mgła. Mały samolot Beechcraft Super King rozbija się o zbocze góry w pobliżu wioski Rotmilja, 15 km od lotniska. Zginęło 9 osób - wszyscy pasażerowie i załoga. Akcja ratunkowa była utrudniona, bo okolica została zaminowana podczas bośniackiej wojny domowej. Przyczyny są niejasne - według jednych winni są piloci, którzy w trudnych warunkach stracili orientację, według innych nieścisłe informacje podali im kontrolerzy lotów SFOR, czyli sił stabilizacyjnych NATO w Bośni. Piloci nie lubią lotniska w Mostarze otoczonego górami i niewyposażonego w nowoczesną aparaturę naprowadzającą, co sprawia, że w gęstej mgle trudno tam lądować.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • Dodaj komentarz
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    26 głosów

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':