Posła Dolniaka żegnały w rodzinnym Będzinie tysiące ludzi. W maleńkim kościele św. Trójcy zmieściła się tylko rodzina, grupa przyjaciół i oficjalne delegacje. Pozostali zebrali się wokół świątyni, na całym wzgórzu zamkowym i przyległych ulicach. Przyszli przyjaciele posła, którzy nadal nie mogą otrząsnąć się z szoku. - Znaliśmy się od podstawówki. Ten człowiek, nie miał wrogów. Z każdym się przywitał, zamienił choć dwa słowa. Wszyscy zawsze mówili o nim dobrze - mówił łamiącym się głosem Grzegorz Miarka.
- To był wspaniały człowiek. Tyle nam pomógł! Czy powalczyć o windę dla niepełnosprawnych na dworcu, czy załatwić poradę prawną. Zawsze mogliśmy na niego liczyć. Nieważne, kto do niego przychodził. Każdego traktował z szacunkiem - mówił Krzysztof Żmuda z będzińskiego stowarzyszenia osób niepełnosprawnych "Szansa".
Na wzgórze zamkowe przyszli też siatkarze, zawodnicy MKS MOS Interpromex Będzin z drużynowymi szalikami na szyjach. Dolniak, sam zapalony siatkarz i miłośnik sportu, był ich wiernym kibicem. Nie zdążył się dowiedzieć, że w ostatni weekend wywalczyli awans do 1. ligi. - Rozmawiałem z nim w piątek. Byliśmy wtedy po pierwszym wygranym meczu. Ucieszył się. W niedzielę miał wręczać zawodnikom puchary - mówił Emil Bystrowski, wiceprezes klubu.
Posła żegnali również będzińscy i śląscy samorządowcy, jego partyjni koledzy i parlamentarzyści. Na pogrzeb do Będzina przyjechał między innymi pełniący obowiązki prezydenta marszałek Sejmu Bronisław Komorowski, premier
Donald Tusk, przewodniczący Parlamentu Europejskiego prof. Jerzy Buzek, wicemarszałek Sejmu
Stefan Niesiołowski, minister kultury i dziedzictwa narodowego
Bogdan Zdrojewski i przewodniczący klubu parlamentarnego PO
Grzegorz Schetyna.
- Jedną z jego najmocniejszych cech była prawość. Rzadko w świecie polityki można spotkać człowieka całkowicie pozbawionego złych emocji. Miał przed sobą wspaniałą przyszłość, a pozycję zdobywał własną pracą i życzliwością dla innych - mówił Komorowski, który przekazał rodzinie Dolniaka pośmiertnie przyznany mu Krzyż Komandorski Orderu Odrodzenia Polski.
Na koniec uroczystości głos zabrała Barbara Dolniak, żona zmarłego posła. - Niedawno jakiś dziennikarz powiedział, że w biurze poselskim mojego męża jest tłoczno jak na dworcu w Katowicach. Uśmiechnęliśmy się wtedy oboje. Ci ludzie przychodzili do niego rozmawiać o swoich sprawach, a on słuchał. Dziękuję, że oddajecie hołd i wspominacie mojego męża. To pomaga mnie i mojej rodzinie wytrwać - mówiła.
Poseł Grzegorz Dolniak został pochowany na cmentarzu parafialnym, nieopodal kaplicy św. Tomasza św. Tomasza Becketta.