W środę odbyły się uroczystości pogrzebowe tragicznie zmarłego parlamentarzysty z Kołobrzegu, jednej z 96 ofiar katastrofy lotniczej pod Smoleńskiem, Sebastiana Karpiniuka. Poseł pochowany został w swoim rodzinnym Kołobrzegu. Przed 9 rano trumna z jego ciałem przetransportowana została z ratusza na cmentarz. O 9 odbyła się msza polowa, którą poprowadził ks. Biskup Edward Dajczak, ordynariusz diecezji koszalińsko-kołobrzeskiej. Nabożeństwo zgromadziło tysiące ludzi.
Ksiądz Dajczak mówił o dramacie śmierci i o tym, że należy pozwolić Bogu przez tę tajemnicę śmierci się przeprowadzić.
- Zawsze kochamy za mało i zawsze za późno - mówił ks. Edward Dajczak. Potem zwrócił się do zebranych: - To co najważniejsze, to co najwartościowsze i najpiękniejsze jest bardzo kruche i delikatne. Taka jest miłość, takie jest życie i taka jest nadzieja.
Biskup Dajczak żegnał posła jako kołobrzeżanina i podkreślał, że to miasto zawsze było jego małą ojczyzną.
Potem głos zabrał marszałek Sejmu Bronisław Komorowski. - Będziemy wspominali Sebastiana, będziemy mówili, że nam go brakuje, ale wspólnym wysiłkiem będziemy starali się, aby to wszystko dobro, w którym uczestniczył Sebastian, było kontynuowane.
Na pogrzeb Sebastiana Karpiniuka wynajętymi autokarami przyjechali z Warszawy parlamentarzyści z PO i innych klubów. W imieniu posłów i senatorów PO Karpiniuka żegnał
Grzegorz Schetyna, przewodniczący klubu parlamentarnego PO.
- Żegnamy sekretarza klubu, kolegę, przyjaciela - zaczął. Potem wyliczał: - Żegnamy ten twój czarny notes, w którym spisywałeś najważniejsze spotkania. Żegnamy tę czarną teczkę, która była pełna najważniejszych dokumentów. Żegnamy niesforną grzywkę. Telefon, którym SMS-ami przypominałeś nam o ważnych spotkaniach, a którego już nigdy nie odbierzesz. Seba, bracie, odpoczywaj w pokoju.
Po mszy polowej trumna z ciałem Sebastiana Karpiniuka na armatniej lawecie przewieziona została na miejsce pochówku. Mogiła znajduje się obok grobów tragicznie zmarłych dwa lata temu pilotów, ofiar katastrofy lotniczej pod Mirosławcem.
Nad grobem kolegę z PO i przyjaciela żegnał premier
Donald Tusk.
- Od wielu dni wędrujemy po cmentarzach w całej Polsce, upamiętniając tragiczne ofiary smoleńskiej katastrofy - mówił Tusk. - Tego dnia bałem się szczególnie, bo wiedziałem, że przyjdzie ten moment, w którym będę musiał mówić nie jako premier, a jako przyjaciel. Sebastian, ty nie powinieneś odchodzić!
Tusk wspominał: - 20 lat temu Sebastian przyjechał do mnie do Gdańska i powiedział, że chociaż jest młodym człowiekiem, to coś ważnego musi zrobić dla Polski. Poznałem młodego chłopaka wierzącego w siebie, w swoje możliwości, w wolną Polskę, w sens działania.
Kolegę, "chłopaka znad morza", pożegnał także prezydent Kołobrzegu Janusz Gromek.
- Jakże cieszyłbyś się, Sebastianie, mogąc witać w Kołobrzegu tak dostojnych gości - mówił nad grobem Janusz Gromek.
W uroczystościach pogrzebowych posła wzięło udział kilka tysięcy osób. Wspominano go jako młodego i bardzo dynamicznego człowieka. Hołd parlamentarzyście składali burmistrzowie, wójtowie i radni regionu. W kolejce do składania wieńców ustawiło się 221 delegacji.
Sebastian Karpiniuk "za wybitne zasługi oraz służbę państwu i społeczeństwu" został pośmiertnie odznaczony Krzyżem Komandorskim Orderu Odrodzenia Polski. Na ręce rodziny odznaczenie złożył marszałek Sejmu Bronisław Komorowski.
Sebastian Karpiniuk żył 37 lat.