Kościół parafialny pw. św. Wojciecha w Przasnyszu przesycony był bólem. Kochanego męża i tatę żegnali żona Urszula, córka Daria, syn Gabriel, rodzina, koledzy z BOR, młodzież LO im. mjr. Sucharskiego [Paweł Krajewski był absolwentem tej szkoły - red.], harcerze z 10. KDH "Chodaki", a także przedstawiciele policji oraz kompania honorowa Wojska Polskiego.
Przyjaciele harcerze: Paweł był dla nas jak Statua Wolności
Ostatni lot Chorąży Paweł Krajewski rozkazem personalnym szefa BOR gen. Mariana Janickiego został pośmiertnie mianowany do stopnia podporucznika. Marszałek Sejmu Bronisław Komorowski odznaczył go Krzyżem Kawalerskim Orderu Odrodzenia Polski. Szef BOR wyróżnił za wzorową służbę i złożoną ofiarę podczas wykonywania obowiązków służbowych - Odznaką Honorową Biura Ochrony Rządu. - 10 kwietnia ppor. Paweł Krajewski odbył swój ostatni lot, stojąc na straży bezpieczeństwa prezydenta Polski Lecha Kaczyńskiego - mówił przed rozpoczęciem mszy Adam Rapacki, podsekretarz stanu w Ministerstwie Spraw Wewnętrznych i Administracji. - W oczach przełożonych na zawsze pozostanie uśmiechnięty, pogodny i koleżeński. Kochał to co robił. Od 14 lat służył w BOR, a od pięciu lat pracował w osobistej ochronie prezydenta. Był profesjonalistą. Żył odważnie, nurkował, uprawiał wspinaczkę, czynnie udzielał się w harcerstwie. Trudno znaleźć słowa pocieszenia w obliczu takiej tragedii. Droga rodzino, możecie być dumni z postawy Pawła.
- Twoja trumna okryta jest sztandarem biało-czerwonym. Dzisiaj cała Polska oddaje ci cześć - mówił z kolei ks. płk Marek Wesołowski, kapelan BOR. - Dziękuję za twoją ofiarę i służbę dla RP. Kiedy oddałeś swoje życie przy prezydencie razem z twoimi kolegami, zaraz na twoje miejsce przyszli inni koledzy, by bronić i chronić prezydenta. Bo takie jest prawo i obowiązek funkcjonariusza BOR. Kiedy pojechałem do Rosji, aby być przy trumnach funkcjonariuszy, zadawałem sobie pytanie, dlaczego w tak młodym wieku odeszli, pozostawiając po sobie rodziny?
Nikt nie żyje dla siebie Ks. Marek Wesołowski dodawał: - Często rozmawiałem z Pawłem, pamiętam jak mówił o swojej żonie Urszuli i dzieciach: Darii i Gabrielu. Pamiętam jak snuł plany na przyszłość, jak mówił, co jeszcze ma do zrobienia. Pociechą są słowa Pisma Świętego: "Anioł mówi nikt nie żyje dla siebie, umieramy dla innych". Ty, Pawle, umarłeś w ofierze dla ojczyzny, umarłeś dla drugich. Teraz wierzymy, że Paweł stawi się za nami do Boga. I to niech będzie dla nas pociechą, że on jest w domu Ojca.
Kondukt z trumną funkcjonariusza Pawła Krajewskiego przejechał ulicami: Rynek, Mostowa, Ostrołęcka. Krajana żegnały tłumy mieszkańców Przasnysza. Pogrzeb odbył się na parafialnym cmentarzu komunalnym, na który rządowym helikopterem przybył premier Donald Tusk. Podziękował zmarłemu za służbę. - Pawle Krajewski, nazywali cię "Krajan", a dzisiaj wokół twojej trumny owiniętej biało-czerwonym sztandarem zebrali się twoi krajanie, najbliżsi: rodzina, mieszkańcy Przasnysza, twoje koleżanki i koledzy z BOR-u - mówił Donald Tusk. - Będziemy pamiętali o twoim życiu i będziemy pamiętali o twojej śmierci. Będziemy pamiętali o twoich najbliższych, będzie państwo polskie dbało o twoją rodzinę, bo to wszystko, co dziś możemy zrobić. Twoim bliskim pomagać też będą twoi krajanie.
Premier wspomniał też pożegnanie pierwszego tragicznie zmarłego funkcjonariusza Biura Ochrony Rządu - Bartosza Orzechowskiego, który zginął w Iraku. - Wszyscy, wspólnie z koleżankami i kolegami z Biura Ochrony Rządu, modliliśmy się wtedy o to, by to była ostatnia ofiara. Żeby na pomniku, który stanął przed siedzibą BOR-u, żadna więcej tabliczka z nazwiskiem funkcjonariusza nie zawisła - dodał Donald Tusk.
List z wyrazami współczucia i ubolewania wysłał bliskim Pawła Krajewskiego Lech Wałęsa.
Ciarki przechodziły po plecach Kilka godzin później, już w Warszawie, w ostatnią podróż wyruszyła Jolanta Szymanek-Deresz, reprezentująca w Sejmie okręg płocko-ciechanowski. Na Powązki odprowadzały ją rzesze przyjaciół.
Płoccy tenisiści na wózkach ofiarują Jolancie Szymanek-Deresz wiersz
Jolanta Szymanek-Deresz: Jestem pełna energii, czuje się potrzebna
Według Jarosława Waneckiego, prezesa Okręgowej Izby Lekarskiej w Płocku, w pogrzebie uczestniczyło ponad sześć tysięcy osób. Wśród nich wiele znanych postaci, m.in.
Aleksander Kwaśniewski, Wojciech Jaruzelski, Donald Tusk, Leszek Miller, Józef Oleksy, Marek Pol, Jerzy Hausner, Zbigniew Kruszewski, który obejmie po zmarłej mandat poselski, wielu parlamentarzystów.
- Właściwie, gdzie się człowiek nie obejrzał, same znane nazwiska - przyznaje Wanecki. - Nie tylko przedstawicieli lewicy. Zauważyłem reprezentującego PiS Wojciecha Jasińskiego, a bodaj najbardziej wzruszające przemówienie wygłosiła wicemarszałek Sejmu Ewa Kierzkowska z
PSL. Rozpoczęła je od wezwania Jolanty Szymanek-Deresz do zabrania głosu w imieniu klubu
SLD. Potem zrobiła dłuższą pauzę, po której podniesionym głosem zapytała: "Dlaczego pani milczy? Przecież potrzebujemy pani głosu! Potrzebuje pani rodzina, partia, parlament". Zapachniało "Trylogią", aż ciarki przechodziły po plecach...
Premier Tusk pożegnał najwybitniejszą posłankę, zaś przemówienie Aleksandra Kwaśniewskiego było bardzo osobiste i przyjacielskie. A Bronisław Komorowski odznaczył pośmiertnie Jolantę Szymanek-Deresz Krzyżem Komandorskim z Gwiazdą Orderu Odrodzenia Polski. - Z tego pogrzebu zapamiętam też ogromną ilość kwiatów, morze - to mało powiedziane. Zauważyłem też, że wśród sześciu sztandarów znalazł się ten z herbem Wisły Płock - kończy wzruszony Jarosław Wanecki.
Mława żegnała Macieja Płażyńskiego W poniedziałek o godz. 6 rano przed ratuszem w Mławie zatrzymał się samochód z trumną Macieja Płażyńskiego - w drodze do Gdańska, gdzie w środę marszałek Sejmu w latach 1997-2001 będzie pochowany w Bazylice Mariackiej. Hołd zmarłemu tragicznie pod Smoleńskiem współzałożycielowi Platformy Obywatelskiej i posła obecnej kadencji oddało w sumie kilkuset mieszkańców miasta.
Postój w Mławie odbył się z kilku powodów. Maciej Płażyński był prezesem Stowarzyszenia Wspólnota Polska, organizacji pozarządowej mającej na celu umacnianie więzi z Polską osób polskiego pochodzenia i Polaków zamieszkałych za granicą. Wspólnym przedsięwzięciem marszałka i burmistrza Mławy Sławomira Kowalewskiego była organizacja w ub.r. wypoczynku letniego dla ok. 30 dzieci polskich z Białorusi. Jako marszałek Sejmu dwukrotnie odwiedził Mławę i uczestniczył w spotkaniach z mieszkańcami. Ponadto był przyjacielem Mirosława Koźlakiewicza, posła z okręgu płocko-ciechanowskiego.
- Przybyli nie tylko przedstawiciele władz miasta, urzędnicy czy nauczyciele. Ale też wielu zwykłych mieszkańców, choć przecież to był dzień roboczy, wczesna pora dnia, a sam przyjazd trumny z ciałem pana marszałka nie był nagłaśniany. Zadziałała przede wszystkim poczta pantoflowa. Myślę, że wszyscy ci, którzy przyszli, oddali hołd nie tylko Maciejowi Płażyńskiemu, ale też wszystkim ofiarom katastrofy pod Smoleńskiem - komentuje Magdalena Grzywacz, rzeczniczka prasowa urzędu miasta w Mławie.