Mszę pogrzebową Sławomira Skrzypka, szefa
NBP odprawiono w warszawskim kościele św. Krzyża, gdzie znajduje się serce Fryderyka Chopina i Władysława Reymonta. Kościół pękał w szwach. Wielu żałobników nie zmieściło się do świątyni. Stali więc na ulicy. Na pożegnalną mszę przyszli m.in. wicepremier Waldemar Pawlak, szef PiS Jarosław Kaczyński, minister z kancelarii prezydenta Maciej Łopiński, były prezes NPB Leszek Balcerowicz, członkini Rady Polityki Pieniężnej
Zyta Gilowska, wicemarszałek Senatu
Zbigniew Romaszewski. Obecny na mszy marszałek Sejmu Bronisław Komorowski pośmiertnie odznaczył Skrzypka Krzyżem Komandorskim Orderu Odrodzenia Polski.
- W Katyniu spotkały się dwie ofiary: ta sprzed 70 lat była wynikiem nienawiści, ta z 10 kwietnia to wynik troski o ojczyznę i rodaków. Dziś składamy hołd tym, którzy złożyli ofiarę z siebie - mówił biskup Henryk Tomasik.
- Twardo bronił niezależności banku centralnego. Dzięki niemu Polska nie doznała uszczerbku w czasach kryzysu. To był doskonały finansista i czuły mąż. Żegnaj Sławku - dodał Tadeusz Deszkiewicz z NPB.
Po mszy kondukt żałobny ruszył z Krakowskiego Przedmieścia na cmentarz na Powązkach. Szefa NBP żegnało kilkuset warszawiaków, który ustawili się wzdłuż ulicy.
- Na początku niezbyt go lubiliśmy. Dla nas to był człowiek z partyjnego nadania. Ale z czasem bardzo się wyrobił i teraz uważam go za dobrego szefa naszego banku - zwierzyła się po mszy pani Joanna z NPB.
Warszawa w żałobie. Serwis specjalny 