Trumnę z ciałem prezes Naczelnej Rady Adwokackiej, która zginęła w katastrofie lotniczej pod Smoleńskiem, wniesiono do bazyliki archikatedralnej przed godz. 10.30. Wciąż były na niej bukiet kwiatów i adwokacka toga, którą bliscy położyli w dniu, gdy trumna z ciałem mecenas Agcakiej-Indeckiej i 29 innych ofiar katastrofy wylądowała na warszawskim Okęciu. W dni pogrzebu na trumnie znalazły się jeszcze dwa bukiety: jeden z czerwonych, a drugi z białych goździków.
Trumna stanęła na katafalku przed głównym ołtarzem, a obok nie przez kilka godzin zmieniali się członkowie warty honorowej: pełnili ją adwokaci, członkowie NRA i dziekani okręgowych rad adwokackich z całego kraju, żołnierze. Pół godziny przez mszą świętą miejsca obok trumny zajęli ministrowie: sprawiedliwości Krzysztof Kwiatkowskich i infrastruktury Cezary Grabarczyk.
Po bokach ołtarza zawisły dwie listy, na których wymieniono wszystkie inne ofiary katastrofy pod Smoleńskiem. Jedną otwierały nazwiska prezydenckiej pary Marii i Lecha Kaczyńskich, drugą - ostatniego prezydenta RP na uchodźstwie Ryszarda Kaczorowskiego.
Modlitewne czuwanie przy trumnie trwało do południa. Wtedy rozpoczęła się msza święta. - Postawa służby wypełniała całe Jej życie - mówił celebrujący mszę biskup Adam Lepa. - Służba drugiemu człowiekowi, zwłaszcza poszkodowanemu i potrzebującemu pomocy oraz służba narodowi, były Jej życiową misją i tę misję wypełniła do końca. W Jej czynach było wiele miłości i dobroci. Do każdego człowieka bez wyjątku odnosiła się z empatią. Była wierna swoim ideałom i wartościom. Nazywano Ją dobrym duchem adwokatury. Wypełniona po brzegi archikatedra jest wspaniałą konsekwencją tej postawy służby i wierności ideałom do końca.
Po nabożeństwie tragicznie zmarłą szefową NRA wspominali minister sprawiedliwości, adwokaci - koledzy z łódzkiej palestry i z NRA. - Po ludzku ciężko nam pogodzić się z tą stratą - mówił minister Krzysztof Kwiatkowski. - Trudno nam się zgodzić ze słowami, że nie ma ludzi niezastąpionych. Joanna wszystkie role, misje, które przyszło Jej pełnić, wypełniała w sposób najpiękniejszy.
Przypomniał, że w lutym powołał ją w skład Komisji Kodyfikacyjnej Prawa Karnego. - To była najlepsza z możliwych decyzji - mówił Kwiatkowski. - To Ona swoją mądrością, swoim praktycznym podejściem do przepisów prawa wielokrotnie mówiła, co należy zmienić.
Andrzej Michałowski, wiceprezes NRA: - Chciała uczcić pamięć ofiar Katynia, a szczególnie oddać hołd 110 adwokatom, ofiarom sowieckiej zbrodni. Miała być w miejscu i czasie, w którym powinien być prezes NRA. Zginęła na służbie adwokaturze.
Ostatni przystanek
Po mszy kondukt pogrzebowy z członkami najbliższej rodziny, w asyście policji i wojska, wyruszył na Stary Cmentarz przy ul. Ogrodowej. Przejechał ul. Piotrkowską i zatrzymał się pod siedzibą Okręgowej Rady Adwokackiej pod numerem 68.
Od dnia tragicznej śmierci mecenas Agackiej-Indeckiej łodzianie kładą tam bukiety wiosennych kwiatów i zapalają znicze. Wczoraj od rana pod siedzibą rady wartę honorową sprawowali aplikanci adwokaccy. Około godz.14.30 czekała tam też grupka łodzian. Niektórzy zatrzymywali się w drodze do pracy: - Taka piękna kobieta... Nie znałam jej osobiście, ale słyszałam dużo dobrego i bardzo ubolewam nad jej śmiercią... - mówiła jedna z łodzianek.
Dorota Różalska przez lata była sąsiadką Indeckich. Teraz prowadzi kiosk z gazetami przy ul. Piotrkowskiej, wczoraj zamknęła go na kilka minut, aby towarzyszyć mecenas Agckiej-Indeckiej w ostatniej drodze. - Była taka, jak ją teraz opisują w gazetach, w tym wszystkim nie ma ani odrobiny przesady - mówiła wzruszona. - Była sympatyczna, radosna, zawsze uśmiechnięta. Nigdy nie wywyższała się, a gdy miałam jakiś problem prawny, zawsze coś poradziła.
Kondukt z trumną łódzkiej mecenas zatrzymał się na kilka minut przez siedzibą palestry. Z balkonu rady trębacz odegrał "Pożegnanie". Potem grupa łodzian w ciszy oddawała ostatni hołd szefowej NRA.
"Pan Cię ukoi"
Ulica Ogrodowa przed Starym Cmentarzem była zamknięta już półtorej godziny przed ceremonią pogrzebową. I już półtorej godziny przed pożegnaniem mecenas Joanny Agackiej-Indeckiej pierwsi żałobnicy czekali z kwiatami i zniczami wokół pustego grobu. Znajomi, studenci z wydziału prawa, poczty sztandarowe policji, wojska, służby więziennej. Wreszcie delegacja z IV Liceum Ogólnokształcącego, którego absolwentką była tragicznie zmarła pani mecenas.
- Jezu, pociesz tych, którzy dziś płaczą po Joannie - mówił ksiądz w żałobnym nabożeństwie. - Prochem jesteś i w proch się obrócisz, ale Pan Cię ukoi.
Uroczystość była bardzo krótka. Nie było żadnych przemówień. Tylko słowa od rodziny i przyjaciół odczytane przez księdza, w których ci dziękowali wszystkim za wspólną modlitwę.
I Jej pogrzeb - jak wszystkich ofiar tragedii pod Smoleńskiem - miał ceremoniał wojskowy. Trzykrotna salwa kompanii honorowej i Marsz Żałobny wojskowej orkiestry pożegnały mecenas Joannę Agacką-Indecką. Flagę z Jej trumny Jolanta Chełmińska, wojewoda łódzki wręczyła mężowi Krzysztofowi i córce Katarzynie. A potem Jej grób pokryły setki wieńców.
W ostatniej drodze mecenas Agackiej-Indeckiej towarzyszyło kilka tysięcy osób. Byli adwokaci z całej Polski. Przyjechały delegacje wszystkich 24 okręgowych rad. Kondolencje przesłali prawnicy ze wszystkich krajów Europy. Prezes NRA żegnali też sędziowie, prokuratorzy, radcowie prawni, przedstawiciele policji i służby więziennej. Nie zabrakło władz miast i województwa. Kondolencje bliskim zmarłej prezes złożył były prezydenta Łodzi Jerzy Kropiwnicki.
anna.kolakowska@lodz.agora.pl, marcin.maslowski@lodz.agora.pl
Źródło: Gazeta Wyborcza Łódź