http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Tysiące ludzi pożegnało mecenas Joannę Agacką-Indecką

Anna Kołakowska, Marcin Masłowski
2010-04-19, ostatnia aktualizacja 2010-04-19 18:10

Fot. Radoslaw Józwiak / Agencja Gazeta

- Nazywano Ją dobrym duchem adwokatury - mówił nad trumną kapłan. A w ostatniej drodze był kilkuminutowy przystanek pod siedzibą łódzkiej rady adwokackiej


Fot. Radoslaw Józwiak / Agencja Gazeta
Fot. Radoslaw Józwiak / Agencja Gazeta
Fot. Radoslaw Józwiak / Agencja Gazeta
Trumnę z ciałem prezes Naczelnej Rady Adwokackiej, która zginęła w katastrofie lotniczej pod Smoleńskiem, wniesiono do bazyliki archikatedralnej przed godz. 10.30. Wciąż były na niej bukiet kwiatów i adwokacka toga, którą bliscy położyli w dniu, gdy trumna z ciałem mecenas Agcakiej-Indeckiej i 29 innych ofiar katastrofy wylądowała na warszawskim Okęciu. W dni pogrzebu na trumnie znalazły się jeszcze dwa bukiety: jeden z czerwonych, a drugi z białych goździków.

Trumna stanęła na katafalku przed głównym ołtarzem, a obok nie przez kilka godzin zmieniali się członkowie warty honorowej: pełnili ją adwokaci, członkowie NRA i dziekani okręgowych rad adwokackich z całego kraju, żołnierze. Pół godziny przez mszą świętą miejsca obok trumny zajęli ministrowie: sprawiedliwości Krzysztof Kwiatkowskich i infrastruktury Cezary Grabarczyk.

Po bokach ołtarza zawisły dwie listy, na których wymieniono wszystkie inne ofiary katastrofy pod Smoleńskiem. Jedną otwierały nazwiska prezydenckiej pary Marii i Lecha Kaczyńskich, drugą - ostatniego prezydenta RP na uchodźstwie Ryszarda Kaczorowskiego.

Modlitewne czuwanie przy trumnie trwało do południa. Wtedy rozpoczęła się msza święta. - Postawa służby wypełniała całe Jej życie - mówił celebrujący mszę biskup Adam Lepa. - Służba drugiemu człowiekowi, zwłaszcza poszkodowanemu i potrzebującemu pomocy oraz służba narodowi, były Jej życiową misją i tę misję wypełniła do końca. W Jej czynach było wiele miłości i dobroci. Do każdego człowieka bez wyjątku odnosiła się z empatią. Była wierna swoim ideałom i wartościom. Nazywano Ją dobrym duchem adwokatury. Wypełniona po brzegi archikatedra jest wspaniałą konsekwencją tej postawy służby i wierności ideałom do końca.

Po nabożeństwie tragicznie zmarłą szefową NRA wspominali minister sprawiedliwości, adwokaci - koledzy z łódzkiej palestry i z NRA. - Po ludzku ciężko nam pogodzić się z tą stratą - mówił minister Krzysztof Kwiatkowski. - Trudno nam się zgodzić ze słowami, że nie ma ludzi niezastąpionych. Joanna wszystkie role, misje, które przyszło Jej pełnić, wypełniała w sposób najpiękniejszy.

Przypomniał, że w lutym powołał ją w skład Komisji Kodyfikacyjnej Prawa Karnego. - To była najlepsza z możliwych decyzji - mówił Kwiatkowski. - To Ona swoją mądrością, swoim praktycznym podejściem do przepisów prawa wielokrotnie mówiła, co należy zmienić.

Andrzej Michałowski, wiceprezes NRA: - Chciała uczcić pamięć ofiar Katynia, a szczególnie oddać hołd 110 adwokatom, ofiarom sowieckiej zbrodni. Miała być w miejscu i czasie, w którym powinien być prezes NRA. Zginęła na służbie adwokaturze.

Ostatni przystanek

Po mszy kondukt pogrzebowy z członkami najbliższej rodziny, w asyście policji i wojska, wyruszył na Stary Cmentarz przy ul. Ogrodowej. Przejechał ul. Piotrkowską i zatrzymał się pod siedzibą Okręgowej Rady Adwokackiej pod numerem 68.

Od dnia tragicznej śmierci mecenas Agackiej-Indeckiej łodzianie kładą tam bukiety wiosennych kwiatów i zapalają znicze. Wczoraj od rana pod siedzibą rady wartę honorową sprawowali aplikanci adwokaccy. Około godz.14.30 czekała tam też grupka łodzian. Niektórzy zatrzymywali się w drodze do pracy: - Taka piękna kobieta... Nie znałam jej osobiście, ale słyszałam dużo dobrego i bardzo ubolewam nad jej śmiercią... - mówiła jedna z łodzianek.

Dorota Różalska przez lata była sąsiadką Indeckich. Teraz prowadzi kiosk z gazetami przy ul. Piotrkowskiej, wczoraj zamknęła go na kilka minut, aby towarzyszyć mecenas Agckiej-Indeckiej w ostatniej drodze. - Była taka, jak ją teraz opisują w gazetach, w tym wszystkim nie ma ani odrobiny przesady - mówiła wzruszona. - Była sympatyczna, radosna, zawsze uśmiechnięta. Nigdy nie wywyższała się, a gdy miałam jakiś problem prawny, zawsze coś poradziła.

Kondukt z trumną łódzkiej mecenas zatrzymał się na kilka minut przez siedzibą palestry. Z balkonu rady trębacz odegrał "Pożegnanie". Potem grupa łodzian w ciszy oddawała ostatni hołd szefowej NRA.

"Pan Cię ukoi"

Ulica Ogrodowa przed Starym Cmentarzem była zamknięta już półtorej godziny przed ceremonią pogrzebową. I już półtorej godziny przed pożegnaniem mecenas Joanny Agackiej-Indeckiej pierwsi żałobnicy czekali z kwiatami i zniczami wokół pustego grobu. Znajomi, studenci z wydziału prawa, poczty sztandarowe policji, wojska, służby więziennej. Wreszcie delegacja z IV Liceum Ogólnokształcącego, którego absolwentką była tragicznie zmarła pani mecenas.

- Jezu, pociesz tych, którzy dziś płaczą po Joannie - mówił ksiądz w żałobnym nabożeństwie. - Prochem jesteś i w proch się obrócisz, ale Pan Cię ukoi.

Uroczystość była bardzo krótka. Nie było żadnych przemówień. Tylko słowa od rodziny i przyjaciół odczytane przez księdza, w których ci dziękowali wszystkim za wspólną modlitwę.

I Jej pogrzeb - jak wszystkich ofiar tragedii pod Smoleńskiem - miał ceremoniał wojskowy. Trzykrotna salwa kompanii honorowej i Marsz Żałobny wojskowej orkiestry pożegnały mecenas Joannę Agacką-Indecką. Flagę z Jej trumny Jolanta Chełmińska, wojewoda łódzki wręczyła mężowi Krzysztofowi i córce Katarzynie. A potem Jej grób pokryły setki wieńców.

W ostatniej drodze mecenas Agackiej-Indeckiej towarzyszyło kilka tysięcy osób. Byli adwokaci z całej Polski. Przyjechały delegacje wszystkich 24 okręgowych rad. Kondolencje przesłali prawnicy ze wszystkich krajów Europy. Prezes NRA żegnali też sędziowie, prokuratorzy, radcowie prawni, przedstawiciele policji i służby więziennej. Nie zabrakło władz miast i województwa. Kondolencje bliskim zmarłej prezes złożył były prezydenta Łodzi Jerzy Kropiwnicki.

anna.kolakowska@lodz.agora.pl, marcin.maslowski@lodz.agora.pl

Źródło: Gazeta Wyborcza Łódź
  • 3
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    28 głosów

Izrael zburzył wioskę, zasypał ''polską'' studnię

Beduińska wioska zrównana z ziemią. Zniszczona co najmniej jedna cysterna na wodę, którą odbudowała PAH

Kogo lekceważy Palikot?

Janusz Palikot, skoro aspiruje do roli polityka lewicowego, powinien pamiętać, że lewica nie uważa płacenia podatków za akt wrogi ludzkości