Pełen teskt:
Stoimy tutaj, w tym miejscu uświęconym historią Warszawy. Stoimy ażeby pożegnać wszystkich, którzy zginęli w katastrofie koło Smoleńska. Z drżeniem serca odczytujemy każde z 96 imion i nazwisk. Z drżeniem serca wpatrujemy się we wszystkie 96 fotografii upamiętniających ofiary. Z drżeniem serca wspominamy też słowa
Jana Pawła II, który tutaj modlił się, by zstąpił Duch i odnowił oblicze ziemi, tej naszej polskiej ziemi.
Pamiętamy, że ta modlitwa została wysłuchana. W ciągu następnych lat zrodziła się wolna Polska. Zrodziła się z naszej wiary, naszej nadziei i naszej solidarności. Niewiele jest takich chwil w dziejach narodu, kiedy wiemy i czujemy, że jesteśmy w pełni razem. Że łączą nas i myśli, i uczucia. Katastrofa samolotu pod Smoleńskiem do takich właśnie chwil należała - niedowierzanie, ból, rozpacz, poczucie pustki. W tych dniach wszyscy czuliśmy to samo i tak samo. Świat runął nam po raz drugi w tym samym miejscu świata.
Polacy, różnego wieku i różnych przekonań spontanicznie zbierali się tu, na tym placu w Warszawie, przed pałacem prezydenckim, na ulicach Warszawy i wielu, wielu innych miast Polski, by oddać hołd ofiarom tragicznej katastrofy.
W katastrofie zginęli wybrany przez naród prezydent Rzeczpospolitej
Lech Kaczyński i jego małżonka Maria oraz ostatni prezydent na uchodźstwie Ryszard Kaczorowski. Trudno o bardziej dramatyczny symbol ciągłości polskich losów i naszej walki o niepodległe państwo.
Łączymy się w bólu z najbliższą rodziną Lecha Kaczyńskiego, z córką Martą, która straciła oboje rodziców, z ciężko chorą matką Jadwigą i z bratem Jarosławem, bratem i najbliższym przyjacielem.
Przypomnę jeszcze jeden symbol, jedno nazwisko symbol - zginęła Anna Walentynowicz, która stała przecież u zarania wielkiego ruchu polskiej "Solidarności".
W katastrofie Polska straciła dowódców sił zbrojnych, zginęli posłowie i senatorowie z wszystkich klubów parlamentarnych. Odeszli od nas ludzie, którzy kierowali ważnymi instytucjami państwa i ważnymi organizacjami społecznymi, duchowni różnych wyznań, załoga samolotu i oficerowie ochrony. Zginęli byli żołnierze Armii Krajowej i przedstawiciele Rodzin Katyńskich. Za wszystkich, którzy zginęli, za wszystkich wypowiadamy słowa: Wieczne odpoczywanie racz im dać Panie. Dziś są nam bliżsi niż kiedykolwiek, pamięć przezwycięża śmierć.
W trudnych dla Ojczyzny dniach nie jesteśmy sami i nie byliśmy sami. Jesteśmy zatem wdzięczni obywatelom Rosji, którzy spontanicznie okazywali Polsce i Polakom swoje współczucie, doceniamy, że wyrazy współczucia dla Polski płyną z całego świata. Jestem przekonany, że oznacza to nie tylko współczucie, lecz także zrozumienie, zrozumienie dlaczego tragicznie zmarli udawali się do Katynia jako pielgrzymi polskiej sprawy. Wiedza o tym miejscu, miejscu kaźni tysięcy oficerów polskich zamordowanych przez stalinowskich zbrodniarzy staje się wiedzą powszechną. Polacy przez wiele lat nie mogli mówić o Katyniu, a ci, którzy odważyli się głosić prawdę, byli prześladowani i więzieni. Dziś prawda ta staje się własnością świata - o przemocy, o podstępie, o zakłamaniu. Dla tej właśnie prawdy wyruszyli do Katynia tragicznie zmarli w katastrofie.
Miejmy nadzieję, że o tej prawdzie, dzięki nowej ofierze świat już nie zapomni.
W ostatnich dniach widzieliśmy Polskę wyciszoną i skupioną. Chcielibyśmy, aby w imię tych, którzy tragicznie odeszli, ten nastrój przekroczył dni żałoby, bo pewnie będziemy w przyszłości się spierać nieraz. Taka jest ludzka natura i taki jest sens demokratycznego kanonu. Ci, którzy oddali swoje życie, też mieli różne poglądy polityczne, odmienne polityczne rodowody. Śmierć ich połączyła. Oddamy im prawdziwy hołd, jeżeli nasze spory będą sporami o Polskę, o jej kształt, o jej przyszłość. Jeżeli w osobie o innych poglądach politycznych zdołamy dostrzec i docenić drugiego człowieka.
Każdy z tych, którzy oddali swe życie miał swoje plany na przyszłość, marzenia dotyczące swoich bliskich, marzenia o szczęściu tych, których kochał i przez których był kochany. To oni, ich rodziny, ich przyjaciele są z nami tu, w tym szczególnym miejscu i momencie. Ogarniamy wasz wszystkich serdeczną myślą i współczuciem, ogarnia tak was wszystkich wielka rodzina, cała Polska.
Każdy z tych, którzy zginęli miał też swoje marzenie o Polsce. Żegnamy ich zobowiązani wobec ich życia, ich pracy i ich marzeń, zobowiązani razem wobec Polski. Dlatego do słów żalu i pamięci dołączamy z nadzieją i prośbą: "Coś ją osłaniał tarczą swej opieki, od nieszczęść, które pognębić ją miały, Ojczyznę wolną pobłogosław Panie".
(stenogram z transmisji TV - Wanda Ostrowska)