http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Chcemy oddać im hołd w Warszawie

Zuzanna Suliga, an, ek, sj
2010-04-13, ostatnia aktualizacja 2010-04-13 22:22

Przed trumnami tych, co zginęli pod Smoleńskiem, chce stanąć wielu ludzi. Jadą do Warszawy w grupach zorganizowanych lub prywatnie.

Już 13 kwietnia wyjechała do Warszawy delegacja uczniów Zespołu Szkolno-Przedszkolnego w Kamyku im. Józefa Bema, wraz ze sztandarem szkoły. - Jedziemy pokłonić się ciału prezydenta. To nasz patriotyczny obowiązek - mówił nauczyciel Zbigniew Szpruta.

Prywatnie, bez flag

Nieoficjalną minidelagację wysłało IX LO im. C.K. Norwida. Wczoraj na peronie częstochowskiego dworca czekała na pociąg do Warszawy trójka uczniów tej szkoły. - Pomysł wyjazdu był spontaniczny. Zabrałam siostrę i kolegę i jedziemy, bo warto - tłumaczyła Beata Kokot. - Szczególnie, że teraz przybyła także trumna pani prezydentowej, więc pożegnamy oboje. Na pewno będziemy musieli odstać długą kolejkę, ale liczymy się z tym.

- Czuliśmy wewnętrzną potrzebę, by pojechać - z szacunku do człowieka, do ich nieszczęścia. Ostatnie wydarzenia to dla mnie wielki szok. Rodzice na początku trochę obawiali się nas puścić, bo do pałacu prezydenckiego wybiera się dużo ludzi i może być niebezpiecznie. Potem jednak stwierdzili, że są z nas dumni i oczywiście dofinansowali nasz wyjazd - dodała Anna, siostra Beaty.

Ich kolega Jarek Bodarko zapewnił, że wychowawczyni poparła pomysł: - Fajnie jest czuć taki doping. Wiemy, że dobrze robimy jadąc do Warszawy. Nie mamy tylko flag ze sobą: zostały na balkonie.

Na dworcu uczniowie spotkali swojego nauczyciela fizyki Tomasza Turka. - Spotkanie było przypadkowe: ja co prawda też wybieram się do stolicy, ale na konkurs. Mam nadzieję, że czas mi pozwoli na pójście do pałacu prezydenckiego. Młodzież bardzo mnie zaskoczyła, oczywiście pozytywnie. Nie spodziewałem się, że sama z siebie wyjdzie z taką inicjatywą.

Na pociąg czekały także dwie doktorantki, Katarzyna Sobczyk i Joanna Gondro. - Do Warszawy wybieramy się w sprawach służbowych, ale chciałybyśmy tak pogodzić obowiązki, żeby zostało nam na tyle czasu, by pójść na Krakowskie Przedmieście, oddać hołd prezydentowi i jego żonie. To wielka tragedia: zginął prezydent. Możemy nie zgadzać się z jego polityką, ale sami go wybraliśmy. Wszystkim ofiarom katastrofy należy się szacunek, jesteśmy im to winni.

- Jadę nie dlatego, że interesuję się polityką. Wyrażę współczucie ludziom i ich bliskim, których spotkała taka niewyobrażalna tragedia - mówiła Marta Czarnecka, studentka Akademii im. Długosza: - Moja mama chciała wybrać się ze mną, ale w końcu zdecydowała, że pojedzie z tatą - na pogrzeb. Ja także uważam, że wtedy należy być w Warszawie.

Jan Grzegorczyk, rencista wojskowy, wracał do stolicy - gdzie mieszka - po świątecznym pobycie w Częstochowie u mamy. - W niedziele do stolicy pojechała część mojej rodziny, by być na bieżąco z informacjami - opowiadał "Gazecie". - Z tego, co wiem, w Warszawie są już tłumy. Ludzie się przejęli sytuacją. Ja wybiorę się z żoną i córką oddać hołd parze prezydenckiej: zapalić znicz, zadumać się... Chciałbym też wpisać się do księgi kondolencyjnej, ale na razie nie wiem, jakimi słowami wyrazić to, co czuję, jak opisać tę tragedię.

Adam Jabłoński przyznał, że wyjeżdża pod wpływem impulsu: - Z dnia na dzień się zdecydowałem. Z pociągu pójdę prosto pod pałac. Nastawiam się na długie czekanie. Nie robię tego dla polityków, nie zgadzam się z ich poglądami. Myślę o ludziach, ich rodzinach, współczuję im.

Razem, w grupie, oficjalnie

Na pewno pojadą do Warszawy przedstawiciele naszego miasta: w czwartek wyruszy delegacja magistratu i radnych, by złożyć hołd parze prezydenckiej. Prawdopodobnie z prezydentem miasta pojedzie także starosta częstochowski i reprezentanci zarządu powiatu. Drugi wyjazd planowany jest w sobotę - na uroczystości pożegnalne wszystkich ofiar katastrofy samolotowej pod Smoleńskiem.

- Przedstawiciele sześciu związków zawodowych działających na terenie naszej huty pojadą w czwartek rano do Warszawy - zapowiada Anastazja Pędraś, wiceprzewodnicząca MZZZ Pracowników Ruchu Ciągłego w IDS Hucie Częstochowa. - Pojedziemy z kwiatami i lampkami. Pojedziemy, bo każdy z nas bardzo chce się wpisać do księgi kondolencyjnej, złożyć wyrazy współczucia rodzinie i tym wszystkim, którzy są pogrążeni w wielkim smutku.

Zainteresowanie wyjazdami do stolicy obserwują biura podróży. - Mieliśmy kilka telefonów "testujących": pytano nas, czy mamy autokary, czy możemy je wynająć na taki wyjazd. Konkretnych zamówień do tej pory nie było, pewnie dlatego, że na razie nie wiadomo na pewno, gdzie ma się odbyć pogrzeb prezydenckiej pary - wyjaśnia Paweł Sikorski z Almaturu. - Dlatego nasze wycieczki, zamiast wracać do Częstochowy w sobotę wieczorem, wrócą najpóźniej w sobotę rano: po to, żeby w razie potrzeby ruszyć z chętnymi do Krakowa lub Warszawy.

Źródło: Gazeta Wyborcza Częstochowa
Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':