http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Zbigniew Wassermann. Umiał i wygrywać, i przegrywać

Not. WP
2010-04-12, ostatnia aktualizacja 2010-04-11 22:58

Urodził się w 1949 r. Prokurator krajowy, minister - koordynator służb specjalnych, poseł na Sejm trzech kadencji.

Zbigniew Wassermann, poseł PiS
Zbigniew Wassermann, poseł PiS
Nazwisko Zbigniewa Wassermanna po raz pierwszy publicznie wypłynęło, gdy latem 1990 r. znalazł się w składzie komisji weryfikującej krakowską Służbę Bezpieczeństwa. Nieznany dotąd krakowski prokurator ze sporym stażem w sprawach kryminalnych działał tam jako mąż zaufania "Solidarności". Skąd ten wybór? W latach 80. Wassermann, pracując w strukturach peerelowskiej prokuratury, działał jednocześnie w duszpasterstwie prawniczym, chyba jako jedyny czynny wówczas prokurator. Opierał się naciskom przełożonych, którzy dążyli do pełnego "upartyjnienia" prokuratury, nakazując podwładnym wstępowanie do partii komunistycznej lub przynajmniej do "stronnictw sojuszniczych". Odmawiając, świadomie zrezygnował z kariery, którą zapewniłby akces do partii.

Po 1990 r. jego kariera też nie przebiegała gładko. W 1991 r. wystąpił z listem, w którym otwarcie krytykował brak wystarczających - jego zdaniem - zmian w prokuraturze oraz niechęć do rozliczenia się tego środowiska z przeszłością. Został odwołany ze stanowiska i zawieszony jako prokurator. Wrócił w 1993 r., w czasach rządów Hanny Suchockiej, na stanowisko prokuratora prokuratury apelacyjnej.

Do wielkiej polityki wszedł, gdy w 2000 r. Lech Kaczyński został ministrem sprawiedliwości w rządzie AWS. Był u niego prokuratorem krajowym. Współzakładał PiS i został posłem tej partii z Krakowa.

Doprowadził do powstania orlenowskiej komisji śledczej. Tam zyskał sobie miano jednego z mocniejszych polityków swojej partii. Kierował strukturami PiS w Małopolsce. W Sejmie obecnej kadencji PiS skierował go do hazardowej komisji śledczej, gdzie Wassermann należał do śledczych zadających najwięcej merytorycznych pytań. Wyróżniał się polemikami z posłami PO. Niekiedy sympatycznymi, jak wówczas, gdy bronił swojej krakowskiej wymowy i prawa do używania specyficznie małopolskiego sformułowania "wartałoby". Prawdopodobny kandydat PiS na prezydenta Krakowa.

Potrafił być niezależnym prokuratorem w PRL. Miał żonę, dwie córki i syna.



Jerzy Pilch, przewodniczący Rady Miasta Krakowa, radny PiS: Zbysiu... Bardzo się lubiliśmy. Wspaniały człowiek. Dobre serce. Szanowałem go. Był moim kolegą i przyjacielem. Wprowadzał mnie do PiS. Chciałem go naśladować w tej partii. Wiem, że nie miał dobrej prasy, że miał opinię człowieka zamkniętego. Ale wcale nie był zapalczywy. Umiał i wygrywać, i przegrywać, i wybaczać. Był tylko może zbyt zapracowany, żeby zadbać o swój wizerunek. W niedzielę mieliśmy się spotkać towarzysko. Umówiłem się już z żoną...



Jerzy Fedorowicz, poseł PO: Jestem synem wdowy katyńskiej. Byłem w Katyniu z premierem 7 kwietnia. Teraz to... Z posłem Wassermannem byliśmy w różnych klubach, ale nie miałem z nim żadnego sporu. Żadnych napięć. Wymienialiśmy poglądy w sposób cywilizowany i grzeczny. Jesteśmy, przepraszam, byliśmy w tym samym wieku. Nieraz trapiliśmy się zachowaniami młodszych posłów naszych obydwu organizacji. Nie wiem, jak teraz wrócę do tego Sejmu. Nie wiem.



Krzysztof Urbaniak, były zastępca prokuratura okręgowego w Krakowie: Byłem młodym prokuratorem w Krakowie Krowodrzy, kiedy poznałem Zbyszka. Zaproponował mi współpracę. Robiliśmy wtedy sprawy o zabójstwa i gwałty. We mnie, żółtodziobie, Zbyszek dostrzegł jakąś śledczą ikrę. Byłem tuż po aplikacji sędziowskiej. To był niezwykle serdeczny człowiek, niezwykle. Nasi koledzy, którzy sami przecież mieli swoje poglądy, uważali go za dobrego kumpla. Nazywaliśmy go tatusiem. Miał jeszcze wtedy większą posturę. Zawsze można było się do niego zgłosić z problemem, zawsze znalazł czas. Z drugiej strony, miał bardzo twardy charakter. Nie mógł przez to zrobić wtedy kariery, ale też nikt nie mógł mu zaszkodzić, bo zawsze wybrnął świetną pracą. Niesamowicie perfekcyjny. Do tego niezmiernie religijny. Miał taki okres, że przed pracą, o piątej rano, szedł na mszę. Nasze kontakty ograniczyły się, kiedy odszedł od prokuratury, a poszedł do polityki. Ale to naturalne. Trudno mi bardzo o nim mówić. Straciłem przyjaciela z pracy. To była taka prawdziwa męska przyjaźń.

Źródło: Gazeta Wyborcza Kraków
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    11 głosów

Cena raka

Rak piersi najdrożej leczony jest na biednym Podlasiu, najtaniej na zamożnym Śląsku. Szansa na przeżycie jest identyczna - wynika z danych NFZ, które poznała "Gazeta"

Do kanału z bogatym

Porwanie 19-latka pod Poznaniem miało być początkiem serii. Bandyci dla kolejnych ofiar przygotowali zamaskowaną celę, a w niej różaniec i książkę "Droga do nieba"