http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Nikt nie przeżył katastrofy w Smoleńsku

Marcin Wojciechowski- Smoleńsk, Wacław Radziwinowicz- Moskwa, agko, groh, kid, PAP
2010-04-10, ostatnia aktualizacja 2010-04-10 20:36

Rządowy TU-154
Rządowy TU-154
fot. AG

Prezydencka para, wicemarszałkowie Sejmu, dziesiątki posłów, senatorowie, dowódcy Wojska Polskiego, duchowni... Rządowy tupolew podchodząc do lądowania lewym skrzydłem zahaczył o drzewo i spadł, od razu się zapalił. Nikt nie przeżył katastrofy.

Na miejscu katastrofy pracują ekipy ratunkowe
fot. TVN za TVP
Na miejscu katastrofy pracują ekipy ratunkowe

Fot. Filip Klimaszewski / Agencja Gazeta
Fot. Filip Klimaszewski / Agencja Gazeta
Fot. Wojciech Olkuśnik / Agencja Gazeta Rozbity samolot prezydencki
Fot. HO REUTERS
Rozbity samolot prezydencki

ZOBACZ TAKŻE
 0,31MB
0,31MB
Do tragedii doszło 2 kilometry od pasa startowego lotniska w Smoleńsku parę minut przed 9 rano. Agencja RIA Novosti poinformowała po południu, że zidentyfikowane zostało ciało prezydenta Lecha Kaczyńskiego, na telewizyjnych migawkach z miejsca tragedii widać było wywożone trumny z ciałami ofiar. Rosyjskie Ministerstwo ds. Sytuacji Nadzwyczajnych poinformowało z kolei, że odnaleziono obie czarne skrzynki samolotu, zaczęła się ich ekspertyza. - Trajektoria lotu samolotu świadczy o tym, że odchylenie od pasa startowego nastąpiło nie tylko w poziomie, ale także w pionie, na odległość nie mniejszą niż 150 metrów - powiedział minister ds. sytuacji nadzwyczajnych Siergiej Szojgu. Według niego na pokładzie było 97, a nie 96 ofiar katastrofy, jak wcześniej podawano. - Ciała ofiar w celu zbadanie jeszcze dzisiaj zostaną przewiezione do Moskwy - poinformował.



- Wszyscy w Katyniu czekali już na prezydenta - relacjonował nasz korespondent Marcin Wojciechowski z miejsca katastrofy. - Aż nagle pojawiła się wiadomość że doszło do awarii. Czekaliśmy na potwierdzenie i nagle zobaczyliśmy, że pracownicy biura prezydenta płaczą, zaczęli mówić, że jest bardzo źle.



Lotnisko w Smoleńsku to była jednostka wojskowa. Do 15 października to było lotnisko 103. Pułku Wojskowego Lotnictwa Transportowego im Walentyny Grizodubowej, który tam stacjonował od 1946 r. Nie ma tam wyposażenia do naprowadzenia samolotów, lądowanie dodatkowo utrudniła gęsta mgła. Andriej Jewsiejenkow, rzecznik gubernatora obwodu smoleńskiego poinformował przed chwilą, że wieża kontrolna na lotnisku radziła, żeby prezydencki samolot wylądował w Mińsku na Białorusi, a uczestnicy przejechali na miejsce uroczystości, jednak piloci i prezydent zdecydowali, że mimo złej pogody będą lądować.

Ekspert wojskowy wyjaśnił "Gazecie", że na pół godziny przed lądowaniem samolotu prezydenckiego na lotnisku Siewiernyj miał wylądować wojskowy Ił-76 z Moskwy, który wiózł oddział funkcjonariuszy Federalnej Służby Ochrony (odpowiednik BOR-u). Pilotował go lotnik ze Smoleńska, dobrze znający miejscowe warunki. Dwa razy podchodził do lądowania. W końcu zawrócił na moskiewskie Wnukowo.



- Załoga samolotu kilkakrotnie nie wypełniła poleceń kontrolera lotu - powiedział po południu wiceszef rosyjskich sił powietrznych Aleksandr Aloszyn.
Według jego słów, cytowanych przez agencję Interfax, załoga samolotu z polskim prezydentem nie reagowała na ostrzeżenia, że zbyt gwałtownie pochodzi do lądowania.
- Polak mieszkający w hotelu w pobliżu miejsca opowiada, że samolot zahaczył lewym skrzydłem o drzewo i runął na ziemię i rozpadł się - relacjonuje nasz korespondent. - Od razu wybuchł pożar. Służby ratownicze na miejscu pojawiły się po kilkunastu minutach.
Informację o tym, że to zahaczenie skrzydłem o drzewo było przyczyną katastrofy potwierdza rzecznik MSZ Piotr Paszkowski: - Stan techniczny samolotów rządowych jest bardzo dokładnie badany i żaden samolot z usterką techniczną nie jest dopuszczany do ruchu. W tej chwili możemy założyć, że samolot był w pełni technicznie sprawny, ale być może nastąpiła jakaś usterka techniczna w trakcie lotu - powiedział. Samolot, który uległ katastrofie, w lutym wrócił z generalnego przeglądu.



- Rosjanie mówią, że nie ma sensu wysyłać na miejsce karetek, wszyscy zginęli - opowiadał na gorąco Wojciechowski. - Do katastrofy doszło w lesie, rosyjskie służby wyrównują teraz błoto, żeby wjechać na miejsce katastrofy.

Zginęli najważniejsi polscy politycy

Na pokładzie byli prezydent Lech Kaczyński i jego żona, Aleksander Szczygło - szef Biura Bezpieczeństwa Narodowego, ostatni prezydent na uchodźstwie Ryszard Kaczorowski, wicemarszałkowie Sejmu Jerzy Szmajdziński i Senatu Krzysztof Putra, posłanki: Izabela Jaruga Nowacka, Jolanta Szymanek-Deresz, ministrowie w kancelarii prezydenta Paweł Wypych i Władysław Stasiak, prezydencki minister Mariusz Handzlik, Sekretarz Rady Ochrony Pamięci, Walk i Męczeństwa Andrzej Przewoźnik, wiceszef klubu PO Grzegorz Dolniak, posłowie PiS Przemysław Gosiewski i Zbigniew Wassermann, szef NBP Sławomir Skrzypek i szef IPN Janusz Kurtyka.

Pełna lista pasażerów prezydenckiego samolotu



Zszokowani uczestnicy uroczystości w Katyniu wciąż nie mogą uwierzyć w to co się stało. W intencji ofiar odprawiono mszę świętą.

Rano premier Donald Tusk rozmawiał telefonicznie z prezydentem Miedwiediewem i premierem Putinem.
Prezydent Rosji Dmitrij Miedwiediew powołał specjalną komisję, która zbada przyczyny katastrofy. Jej szefem ma zostać premier Rosji Władimir Putin. Premier Rosji jest w drodze na miejsce tragedii.
Mieszkańcy Moskwy przychodzą pod Ambasadę RP, by wyrazić współczucie narodowi polskiemu. Składają kwiaty z żałobnymi wstęgami.

Zebrał się rząd

Obowiązki prezydenta Polski przejmuje w takiej sytuacji Marszałek Sejmu Bronisław Komorowski.
Jak mówił nam rzecznik rządu Paweł Graś, premier dowiedział się o tragedii chwilę po niej od ministra spraw zagranicznych Radosława Sikorskiego. Jak opowiadał w Radio Zet minister Sikorski, Donald Tusk płakał, kiedy dowiedział się o wypadku.
Na nadzwyczajne posiedzenie rządu do Warszawy przyjechali ministrowie i premier. - Zginęli szefowie ważnych instytucji państwowych, parlamentarzyści, członkowie załogi, księża, dowódcy sił zbrojnych, wicemarszałkowie Sejmu, Senatu, liderzy partii politycznych - mówił premier. - Takiego dramatu współczesny świat nie widział.


W południe w Krakowie odezwał się Dzwon Zygmunta, który bije w najważniejszych dla polskiego narodu chwilach.

Jak donosi Marcin Wojciechowski, rano rządowym samolotem Jak-40 mieli lecieć dziennikarze akredytowani na uroczystości. Ale ten w chwili startu się zepsuł. Pilot wykrył usterkę i podstawiono nowy samolot.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    127 głosów

Partie kobiet nie biorą

Na listach PO i PiS do samorządów jest niewiele więcej kobiet niż cztery lata temu. Trochę lepiej jest w SLD