http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

PiS fikcji smoleńskiej

Paweł Wroński
2011-08-04, ostatnia aktualizacja 2011-08-03 23:04

Antoni Macierewicz spóźnił się na posiedzenie sejmowej komisji obrony. Nie usiadł z brzegu, jak zwykle czynią spóźnieni posłowie. Przedefilował przez całą salę, wykonując dyskretne ukłony i ignorując przemawiającego ministra Jerzego Millera. Na koniec podszedł do stołu prezydialnego, aby zapisać się jako pierwszy do głosu.

Paweł Wroński
Fot. Robert Kowalewski / AG
Paweł Wroński
Przemawiał pół godziny. I od razu wyszedł, bo gnał na konferencję prasową prezesa PiS Jarosława Kaczyńskiego. Potem wprawdzie wrócił do Sejmu, ale niebawem klarował dziennikarzom, że polskie lotnictwo wojskowe jest atakowane, bo jako jedyne w armii ma broń zdolną zagrozić naszemu nowemu sojusznikowi - Rosji (chodzi o F-16).

Podobnie czyniła większość posłów PiS. Elżbieta Kruk porównała działania komisji Millera do komisji Burdenki powołanej przez Stalina do "udowodnienia", że za zbrodnię w Katyniu odpowiedzialni są Niemcy, a potem poszła na kawę. Po barwnym wystąpieniu z sali wyszła też Jadwiga Wiśniewska.

Padały najcięższe i najdziwaczniejsze oskarżenia. Wróciły stare tezy: o obezwładnionym samolocie na wysokości 15 m, o brzozie, która jest jak zapałka, więc nie mogła być przyczyną wypadku. Wróciły pytania: skąd wiadomo, że pasażerowie nie żyli po upadku Tu-154. Zabrakło tylko sztucznej mgły i helu.

Można by powiedzieć - zwykły polityczny teatr w przededniu kampanii wyborczej. Ale coś się jednak zmieniło, i to bardzo ważnego. Do tej pory politycy PiS domagali się "prawdy". Teraz prawda już jest. Nawet krytycy raportu Millera są zgodni, że jest precyzyjnym opisem sytuacji. Można się z niektórymi tezami zgadzać lub nie, ale każda znajduje racjonalne uzasadnienie poparte dowodami.

Chyba stąd atak na Jerzego Millera, próby podważania dobrej woli i kompetencji członków jego komisji, którzy przecież nie są ani z PiS, ani z PO. Stąd próba powrotu do tez albo budowanie ad hoc nowych zarzutów.

Nic nie jest bowiem dla PiS przed wyborami bardziej szkodliwe niż prawda. Prawda bywa banalna, a teorie spiskowe rozgrzewają tak cenne w polityce emocje. Stąd sejmowy teatr fikcji Antoniego Macierewicza. Poparty wiarą, że publiczność nie będzie miała dość cierpliwości, by oglądać teatr faktu Jerzego Millera.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 1
  • 85 komentarzy
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    147 głosów

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':