http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Śledztwo po roku

Bogdan Wróblewski
2011-04-02, ostatnia aktualizacja 2011-04-01 19:25

Rosyjscy śledczy na miejscu katastrofy w Smoleńsku
Rosyjscy śledczy na miejscu katastrofy w Smoleńsku
Fot. Mikhail Metzel AP

Katastrofa smoleńska. - Zamach wykluczony; - Osobne śledztwo w sprawie organizacji wizyt premiera Tuska i prezydenta Kaczyńskiego; - Piloci Jaka-40 złamali przepisy; - Brakuje wielu dokumentów z Moskwy

Kilka dni przed rocznicą katastrofy w Smoleńsku, w której zginęli prezydent Lech Kaczyński, najważniejsi dowódcy armii, politycy, w sumie 96 osób, prokuratura na specjalnej konferencji podsumowała śledztwo w tej sprawie.

- Bardzo byśmy chcieli przekazać państwu, co było przyczyną katastrofy, ale nie wiemy - to streszczenie sytuacji płk. Ireneusza Szeląga, szefa Wojskowej Prokuratury Okręgowej w Warszawie. Szeląg nadzoruje śledztwo smoleńskie, a na stałe zajmuje się nim kilku prokuratorów wojskowych. Udział wzięło w nim już ponad 100 prokuratorów.

- To śledztwo priorytetowe, o historycznym znaczeniu, i czasem trzęsą nam się ręce, gdy podejmujemy decyzje. Staramy się rozwiązać problemy - mówił prokurator generalny Andrzej Seremet. Zacznijmy więc od decyzji.

Osobne śledztwo: organizacja wizyt

Pierwsza z ogłoszonych wczoraj decyzji to wyłączenie tzw. wątku organizacyjnego, czyli przygotowania obu lotów do Smoleńska w 2010 r. - delegacji premiera Donalda Tuska oraz prezydenta Lecha Kaczyńskiego. Wojskowi prokuratorzy oddali kopię 35 tomów akt w ręce prokuratorów na warszawskiej Pradze. To oni teraz postanowią, czy - a jeśli tak, to komu - można zarzucić niedopełnienie obowiązków.

Decyzja była spodziewana i zapowiadana. Wojskowi prokuratorzy nie mogą się zajmować cywilami, a to śledztwo dotyczy urzędników Kancelarii Prezydenta i premiera, MSZ, MON, ambasady w Moskwie oraz BOR. W tym kręgu prascy prokuratorzy szukać będą podejrzanych. Ale...

- Czy sprawa skończy się zarzutami, czy umorzeniem, jest czystą spekulacją - zastrzegł od razu płk Szeląg.

Gdy PAP zwrócił uwagę, że prokurator generalny kilkakrotnie "nie wykluczał" zarzutów w tym wątku, Andrzej Seremet kategorycznie stwierdził: - To kwestia otwarta.

Naczelny prokurator wojskowy gen. Krzysztof Parulski zauważył nadto: - Ministerowie Bogdan Klich i Tomasz Arabski zostali przesłuchani jako świadkowie, to sytuuje ich pozycję prawną.

Czyżby jednak szło ku umorzeniu? Parulski zastrzegł w drugim zdaniu, że prokuratorzy z Pragi mogą podjąć inną decyzję. A ci zapowiadają kontynuację przesłuchań.

Od śledczego znającego sprawę słyszymy, że "niedopatrzenia były, ale odpowiedzialność za nie, moralna czy polityczna, trudno przekłada się na paragrafy". Nasze źródło podkreśla też, że nawet gdyby zarzuty postawiono, to nie należy ich wiązać wprost z katastrofą. Np. decyzja o wyborze smoleńskiego lotniska - nieprzygotowanego do przyjmowania samolotów z VIP-ami - była błędem, ale gdyby tupolew odleciał na lotnisko zapasowe, katastrofy by nie było.

Załoga Jaka-40 złamała procedury

Osobno prowadzone będzie śledztwo w sprawie lądowania w Smoleńsku 10 kwietnia o godz. 7.15 Jaka-40 z dziennikarzami na pokładzie. I tego można było się spodziewać. W lutym o możliwości popełnienia przestępstwa zawiadomił prokuraturę gen. Lech Majewski, dowódca Sił Powietrznych.

Śledztwo dotyczy "sprowadzenia niebezpieczeństwa katastrofy w ruchu lotniczym" w związku z lądowaniem w "warunkach poniżej minimalnych i przy braku zgody na lądowanie kontroli naziemnej".

Wcześniej o naruszeniu przepisów przez pilotów Jaka-40, czyli lądowaniu przy widoczności, która była gorsza niż dopuszczalne minimum, informowały polska i rosyjska komisja badające przyczyny katastrofy.

Przypomnijmy też, że dowódca Jaka-40 por. Artur Wosztyl zachęcał pilotów tupolewa do lądowania mimo narastającej mgły: "Możecie spróbować, jak najbardziej".

Na to śledztwo warto zwrócić uwagę. Pokazuje, że gdyby ktoś z załogi tupolewa przeżył, to pewnie zostałby pociągnięty do odpowiedzialności, bo piloci jeszcze drastyczniej złamali przepisy o minimach widoczności.

Ponadto w tytule śledztwa mowa jest o "braku zgody na lądowanie kontroli naziemnej". Płk Szeląg potwierdził, że ocena zachowania pilotów i kontrolerów w przypadku obu lądowań z 10 kwietnia "musi być tożsama". To oznacza, że prokuratura jest przekonana, iż kontrolerzy nie dali zgody na lądowanie także tupolewowi.

Zamach wykluczony

Zaskoczeniem nie jest też kategoryczny komunikat prok. Seremeta: - Śledztwo całkowicie wykluczyło wersję zamachu. Prokuratorzy nie znaleźli na to żadnych dowodów ani nie widzą możliwości kontynuowania tego wątku.

Eksperci już dawno domagali się takiej deklaracji. Bo o zamachu nie świadczyły ani ujawnione rozmowy z czarnej skrzynki w kokpicie, ani opinie fizykochemiczne szczątek samolotu. A historie o użyciu tajnej broni sam prok. Seremet dawno publicznie włożył między bajki.

Ten klarowny obraz osłabił gen. Parulski, informując, że hipoteza z zamachem będzie weryfikowana raz jeszcze, gdy rosyjska prokuratura przekaże nam wrak samolotu.

Odczytana wczoraj przez Parulskiego lista dokumentów, których wydania oczekujemy od Rosjan, była przygnębiająco długa. Nie dostaliśmy oficjalnie procedur ruchu lotniczego w Rosji, danych o lotnisku smoleńskim, nawet kompletu informacji z sekcji zwłok ofiar ani protokołów przesłuchań kontrolerów, w których uczestniczyli nasi prokuratorzy.

Dlatego na pytanie jednego z zagranicznych dziennikarzy, dlaczego śledztwo trwa tak długo, padła prosta odpowiedź: - Bo czekamy na wiele ważnych dokumentów z Rosji.

Prokurator generalny podsumował: - Dynamika śledztwa zyska inny wymiar, gdy pracę zakończy i przekaże nam raport polska komisja badająca przyczyny katastrofy. Gdy biegli z Instytutu Ekspertyz Sądowych uzyskają dostęp do oryginałów czarnych skrzynek. Gdy otrzymamy dokumenty o statusie lotniska w Smoleńsku.

Daty nie padły. Poza jedną: śledztwo smoleńskie przedłużono o następne pół roku.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 24 komentarze
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    18 głosów

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':