http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Prokurator generalny pisze do posłów PiS

d, PAP
2010-05-21, ostatnia aktualizacja 2010-05-21 14:19

- To strona rosyjska rozpoczęła badanie katastrofy pod Smoleńskiem według zasad konwencji chicagowskiej; dostępu do czarnych skrzynek nie mają nie tylko polscy, ale i rosyjscy prokuratorzy - wynika z odpowiedzi jakiej parlamentarzystom PiS udzielili Prokurator Generalny i premier.

Prokurator generalny
Andrzej Seremet:
- Termin przekazania zapisów
ze skrzynek uzależniony
jest od tempa prac
Międzypaństwowego
Komitetu Lotniczego
Fot. Wojciech Olkuśnik / Agencja Gazeta
Prokurator generalny Andrzej Seremet: - Termin przekazania zapisów ze...
Posłowie i senatorowie klubu PiS otrzymali w czwartek wieczorem od prokuratora generalnego Andrzeja Seremeta i premiera listy z odpowiedziami na pytania, dotyczące badania katastrofy samolotu prezydenckiego pod Smoleńskiem.

To odpowiedź na listy pełniącego obowiązki szefa klubu PiS Marka Kuchcińskiego do prokuratora generalnego i premiera Donalda Tuska. Do Seremeta PiS miał dziewięć pytań, dotyczących badania katastrofy. Do premiera 20 pytań. PiS argumentował, że jest coraz więcej wątpliwości, dotyczących katastrofy, a opinia publiczna nie ma "podstawowych informacji" o przyczynach.

Odpowiedź Seremeta nie zawiera nowych elementów, to powtórzenie tego, co prokuratura mówiła na kolejnych konferencjach prasowych.

Seremet wyjaśnia parlamentarzystom PiS, że śledztwo ws. "nieumyślnego sprowadzenia katastrofy w ruchu lotniczym, w wyniku której śmierć ponieśli wszyscy pasażerowie", zostało wszczęta przez wojskową prokuraturę 10 kwietnia. Informuje, że tego samego dnia Naczelny Prokurator Wojskowy powołał grupę siedmiu prokuratorów wojskowych, którzy polecieli na miejsce katastrofy i uczestniczyli w czynnościach prowadzonych przez prokuratorów rosyjskich, w tym identyfikacji zwłok.

"Polska prokuratura nie posiada informacji, pozwalających na precyzyjne wskazanie czasu rozpoczęcia czynności na miejscu katastrofy przez organy prokuratury Federacji Rosyjskiej" - napisał Seremet. Podkreślił, że weryfikowanych jest kilka wersji śledczych katastrofy, wśród nich bierze się pod uwagę usterki techniczne samolotu (m.in. wady konstrukcyjne), zachowanie załogi (błąd w technice pilotowania, niezdyscyplinowanie załogi, niedoszkolenie załogi), złą organizację i zabezpieczenie lotu (nieprawidłowości personelu naziemnego) i zachowanie osób trzecich (np. zamach terrorystyczny i oddziaływanie członków załogi).

Zapisy z czarnych skrzynek ma Edmund Klich

"Żaden z polskich prokuratorów, prowadzących lub nadzorujących śledztwo, nie ma obecnie dostępu do czarnych skrzynek samolotu TU-154. Z informacji przekazanych przez stronę rosyjską wynika, że dostępu do nich nie mają również rosyjscy prokuratorzy. Rejestratory lotu znajdują się w dyspozycji Międzynarodowego Komitetu Lotniczego (MAK)" - czytamy w liście. Seremet wyjaśnił, że czarne skrzynki trafią do prokuratury po zakończeniu prac MAK. "Trudno jest jednak określić, kiedy to nastąpi" - zastrzega.

W przekazanym w czwartek wieczorem liście Seremet pisze, strona rosyjska nie podała precyzyjnego harmonogramu przekazywania stronie polskiej materiałów z postępowania przez rosyjskie organy. "Do tej pory Wojskowy Prokurator okręgowy w Warszawie otrzymał od przedstawiciela Komitetu Śledczego przy Prokuraturze Generalnej federacji Rosyjskiej uwierzytelnione kserokopie 24 protokołów z czynności przeprowadzonych przez rosyjska prokuraturę" - zaznaczył.

W "Gazecie Wyborczej" czytamy dziś z kolei, że Aleksiej Morozow z MAK przekazał wczoraj Edmundowi Klichowi, szefowi Komisji Badania Wypadków Lotniczych transkrypcję nagrań rozmów w kabinie pilotów Tu-154. To zapis tego, co piloci mówili między sobą, z osobami, które przychodziły do kokpitu, a także rozmów pilotów z wieżą i załogą polskiego Jaka - 40, który wylądował w Smoleńsku przed maszyną prezydenta.

Seremet napisał też, że prokuratura nie prowadzi odrębnego postępowania, dotyczącego braku należytego zabezpieczenia miejsca katastrofy. Zapewnił, że informacje na ten temat będą monitorowane.

Prokurator Generalny napisał ponadto, że w dniu katastrofy "czynności na terenie Polski" podjęli wojskowi prokuratorzy, Żandarmeria Wojskowa i ABW. "Działania o charakterze pozaprocesowym prowadzą służby wywiadu oraz kontrwywiadu wojskowego i cywilnego" - poinformował.

Dodał, że w toku dotychczasowego postępowania najpierw zabezpieczono znajdującą się w Polsce dokumentację techniczną samolotu TU-154, dokumentację medyczną i szkoleniową załogi oraz dokumentację meteorologiczną. Według prokuratora, pobrano i zabezpieczono próbki paliwa lotniczego oraz rozpoczęto kompletowanie dokumentów dotyczących "organizacji i zabezpieczenia" lotu.

Seremet poinformował parlamentarzystów, że prokuratorzy przesłuchali ponad 90 świadków (niektórych dwukrotnie), m.in. pracowników Polskiej Agencji Żeglugi Powietrznej, naziemnej obsługi technicznej, żołnierzy z 36. Pułku Specjalnego Lotnictwa Transportowego, pracowników Centrum Operacji Powietrznych, Centrum Hydrometeorologii Sił Zbrojnych RP oraz funkcjonariuszy BOR.

Dodał, że 10, 16 i 20 kwietnia sporządzono wnioski o udzielenie pomocy prawnej przez Rosję.

Konwencja chicagowska żeby było szybciej

W imieniu premiera na pytania PiS odpowiedział szef kancelarii premiera Tomasz Arabski. Wyjaśnił m.in., dlaczego badanie przyczyn katastrofy pod Smoleńskiem odbywa się według zasad konwencji chicagowskiej, a nie na podstawie porozumienia zawartego między ministerstwami obrony Polski i Rosji w 1993 r., które stanowi, że wyjaśnianie katastrof "prowadzone jest wspólnie" przez właściwe organy polskie i rosyjskie. Podkreślił, że porozumienie to nie określa żadnej procedury takiego badania, którą w czasochłonnym procesie należałoby dopiero wypracować.

- Podejmowanie prac nad takim odrębnym porozumieniem z istoty opóźniłoby cały proces badania przyczyn katastrofy, a nie miało uzasadnienia w świetle oceny polskich specjalistów, w szczególności obecnych na miejscu zdarzenia - podkreślił Arabski. "Jako, że standardem, wynikającym zarówno z obowiązujących przepisów prawa międzynarodowego, jak i ze stosowanej praktyki, jest, że stroną uprawnioną do zainicjowania procesu badania wypadku lotniczego jest kraj miejsca wypadku, strona rosyjska rozpoczęła badanie wymienionego wypadku zgodnie z procedurą opisaną w konwencji chicagowskiej" - dodał.

Arabski podkreślił w liście, że polscy przedstawiciele mogą brać udział we wszystkich czynnościach podejmowanych przez komisję rosyjską, a także występować z formalnymi wnioskami o wykonanie dodatkowych czynności.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 12 komentarzy
  • Drukuj
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    47 głosów

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':