http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Ziemia przed tobą - ostatnie chwile przed katastrofą w Smoleńsku

Wacław Radziwinowicz, Moskwa
2010-05-20, ostatnia aktualizacja 2010-05-20 09:06

Smoleńsk, szczątki polskiego samolotu
Smoleńsk, szczątki polskiego samolotu
Fot. Filip Klimaszewski / Agencja Gazeta

Prezydencki samolot, który rozbił się pod Smoleńskiem, lądował na autopilocie. W kabinie załogi były dwie postronne osoby, jedna z nich to dowódca sił powietrznych gen. Andrzej Błasik

Zobacz pełne omówienie raportu: Na pewno zawinili ludzie



Wstępny raport o katastrofie Tu-154 z prezydentem Lechem Kaczyńskim i 95 innymi osobami przedstawił wczoraj w Moskwie Międzypaństwowy Komitet Lotniczy (MAK).

Z zapisów rozmów w kokpicie pilotów wynika, że przed lądowaniem drzwi do niego były otwarte, a w środku znajdowały się dwie osoby nienależące do załogi. Członkowie Komitetu nie chcieli powiedzieć, kim one były.

Identyfikacja jednej z nich jeszcze trwa. Według niepotwierdzonych informacji może to być szef protokołu dyplomatycznego MSZ Mariusz Kazana. Druga, według kilku naszych źródeł, to generał Błasik. Jako zwierzchnikowi sił powietrznych podlegał mu 36. Specjalny Pułk Lotnictwa Transportowego, który woził najważniejsze osoby w państwie.

Nie wiadomo, co generał mówił pilotom. Wszedł do kabiny dwie minuty po otrzymaniu przez załogę komunikatu z lotniska w Smoleńsku. Kontrolerzy lotu informowali o gęstej mgle, widoczności zaledwie 400 m i o tym, że nie ma możliwości lądowania (minimalna widoczność potrzebna do lądowania Tu-154 na takim lotnisku to 1000 m).

Wkrótce taką samą informację o pogodzie załoga otrzymała od pilotów jaka-40, który wcześniej wylądował z polskimi dziennikarzami. Załoga jaka-40 mówiła, że widoczność na ziemi wynosi zaledwie ok. 200 m, a to wyklucza lądowanie.

O fatalnej pogodzie wiedzieli zapewne też przedstawiciele Kancelarii Prezydenta, która organizowała lot.

- Obojętne, kto jest dysponentem lotu, załoga zawsze informuje go o warunkach atmosferycznych - mówi ppłk Robert Kupracz, rzecznik Dowództwa Sił Powietrznych.

- Trzeba zbadać ważną kwestię ewentualnego wywierania nacisków na pilotów - mówiła wczoraj na konferencji prasowej szefowa MAK Tatiana Anodina.

Edmund Klich zaprzeczył, by załoga działała pod wpływem presji. Zastrzegł jednak, że nie odsłuchiwał nagrań z czarnych skrzynek ani nie ma pełnego zapisu zarejestrowanych tam rozmów.

Do Moskwy ma pojechać polski psycholog, który słuchając rozmów pilotów z ostatniej fazy lotu, określi, w jakim byli stanie psychicznym.

Komisja badająca katastrofę ustaliła, że Tu-154 schodził do lądowania na autopilocie. Załoga wyłączyła go dopiero 5-6 sekund przed uderzeniem w pierwsze drzewo.

- To skrajna nieodpowiedzialność. Na autopilocie ląduje się tam, gdzie jest system ILS precyzyjnie pokazujący tor lądowania - mówi doświadczony rosyjski pilot oblatywacz, który zna i lotnisko w Smoleńsku, i Tu-154.

Polski pilot latający na cywilnych boeingach podkreśla, że na autopilocie schodzi się wyłącznie do tzw. wysokości decyzji, na której pilot ocenia, czy może wylądować. W Smoleńsku kontrolerzy wyznaczyli ją na 123 metry. - Później bezwzględnie pilot powinien przejąć stery - mówi nasz rozmówca.

Według Aleksego Morozowa z MAK w samolocie działał system ostrzegający o niebezpiecznym zbliżaniu się ziemi (TAWS). 18 sekund przed katastrofą dał polecenie "Pull Up", czyli "do góry", a potem "Terrain Ahead", czyli "ziemia przed tobą". Nasz rozmówca z cywilnych linii lotniczych dziwi się, że piloci nie poderwali natychmiast samolotu i jeszcze przez kilkanaście sekund lecieli na autopilocie.

Eksperci MAK wykluczyli wybuch na pokładzie, pożar i awarię techniczną Tu-154. Stan techniczny lotniska uznali za dobry. Jego wyposażenie w dniu katastrofy było takie samo jak 7 kwietnia, kiedy przylecieli tam premierzy Władimir Putin i Donald Tusk.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 82 komentarze
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    128 głosów

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':