Agnieszka Kublik: Czy to, co pokazała prokuratura wojskowa, podważa ustalenia komisji przy MSWiA? Płk Mirosław Grochowski: Nie, nie ma żadnych podstaw, by podważać ustalone przez nas przyczyny i okoliczności sprzyjające katastrofie. Prokuratorzy to wczoraj powiedzieli wprost.
W waszym raporcie stwierdzacie, że gen. Błasik wszedł do kabiny pilotów o 8.36:46. Prokuratorzy nie potrafią powiedzieć, czy w momencie katastrofy w ogóle tam był. - Że gen. Błasik wszedł do kokpitu, twierdzą nas eksperci, a my mamy do nich pełne zaufanie.
Podtrzymuje pan to zdanie? - A co takiego się stało, że mielibyśmy się z niego wycofać?
Eksperci z Krakowa nie potwierdzają, że w kabinie słychać głos gen. Błasika. - Ale i nie ma pewności, że nie można mu przypisać wypowiedzi niezidentyfikowanych. Zresztą w naszym raporcie podkreślaliśmy, że generał nie wywierał presji na załogę. Był bierny, nie wymagał złożenia meldunku o sytuacji, o pogodzie, nie pytał, czy załoga potrzebuje pomocy albo jaką podjęła decyzję.
Są bardzo duże rozbieżności między tym, co odczytali wasi eksperci, a eksperci prokuratury. - Nie czytałem jeszcze tych nowych odczytanych stenogramów, ale się nie dziwię - eksperci często się różnią. Trudno powiedzieć, że jedna ekspertyza jest lepsza od drugiej. My mamy zaufanie do swoich ekspertów, prokuratorzy do swoich.
Co dalej? Powinno się zamówić się kolejną ekspertyzę?
- Poczekałbym. Prokuratura zapowiada jeszcze analizę psychologiczną członków załogi. Mogę obiecać, że będę się bacznie przyglądać temu śledztwu.