W Radiu ZET Seremet poinformował, że 11 stycznia będzie w Moskwie w związku ze śledztwem smoleńskim. - Nadal istnieją obszary, w których prokuratura nie dysponuje materiałem dowodowym, nadal domagamy się materiałów od strony rosyjskiej. Mam nadzieję, że moja kolejna wizyta w Rosji przyniesie jakiś plon w postaci przełamania owego impasu - mówił.
Zdaniem Seremeta trwanie w obecnym "stanie zawieszenia" uniemożliwia zakończenie polskiego śledztwa.
Dowody, o których mówił prokurator, to m.in oryginały czarnych skrzynek samolotu oraz jego wrak, który leży na lotnisku w Smoleńsku. Seremet mówił, że polskie śledztwo w sprawie katastrofy powinno się skończyć w ciągu roku.
Wcześniej zakończy się postępowanie badające działania funkcjonariuszy BOR przed katastrofą. Szef Seremet powiedział, że "prokuratura dostrzega pewne uchybienia w
pracy BOR". Chodzi o to, że nie sprawdzono lotniska przed przylotem polskich delegacji.
BOR tłumaczy, że nigdy tego nie robił, bo jest to obowiązek kraju przyjmującego wizytę.
Seremet potwierdził też wcześniejsze informacje "Gazety", że cofnął do poprawki wniosek warszawskiej prokuratury apelacyjnej o uchylenie immunitetu Antoniego Macierewicza, któremu chciano postawić zarzuty za raport z likwidacji WSI.