http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Internet seniora: Stary człowiek i może... jeśli tylko zechce

Jacek Kowalski
2010-02-17, ostatnia aktualizacja 2010-02-16 20:13

Mieczysław Krygier, 78 lat
Fot. Tymon Markowski / Agencja Gazeta
Mieczysław Krygier, 78 lat
Jerzy Boguszewski, 64 lata
Fot. Tymon Markowski / Agencja Gazeta
Jerzy Boguszewski, 64 lata
Anezja Bukczyńska, 69 lat
Fot. Tymon Markowski / Agencja Gazeta
Anezja Bukczyńska, 69 lat
Jadwiga Lisiecka, 68 lat
Fot. Arkadiusz Wojtasiewicz / Agencja Gazeta
Jadwiga Lisiecka, 68 lat
ZOBACZ TAKŻE
SERWISY
W domu marniał, teraz inny człowiek się zrobił

Jerzy Boguszewski, 64 lata

Gdy grupa elektryków wybiera się na wycieczkę, to przecież nie po to, żeby podziwiać krajobrazy.

- Więc co podziwiacie?

- Kable i sposoby, w jaki je położono, a następnie połączono - mówi Jerzy Boguszewski. Uśmiecha się. Żartuje?

- Proszę pana, tak właśnie wyglądają wycieczki techniczne. A internet służy do tego, żeby zaplanować trasę takiej wycieczki - dopowiada. I wtedy już wiem, że mówił na poważnie.

Dzięki sieci pan Jerzy zaplanował już kilkanaście takich wędrówek dla siebie i kolegów działających razem z nim w Stowarzyszeniu Elektryków Polskich. Ostatnio doszli do siedziby Polskiego Radia Pomorza i Kujaw w Bydgoszczy. - No, bardzo ciekawa techniczna wyprawa nam się zrobiła. Dwadzieścia pięć osób uczestniczyło, a panowie z radia byli dobrze przygotowani - cieszy się pan Jerzy.

Jak się organizuje taką wycieczkę? Najpierw trzeba dwa-trzy dni poklikać, żeby znaleźć ciekawy zakład pracy. - Jak znajdę coś odpowiedniego, wysyłam maile do firmy z pytaniem, czy można się wprosić. I do koleżeństwa z Koła Terenowego Stowarzyszenia albo Sekcji Automatyki Pomiarów z informacją.

Z planowanych przez internet wypraw nic by nie wyszło, gdyby kilka lat temu żona nie wypchnęła pana Jerzego na kurs dla seniorów w domu kultury Modraczek. Wcześniej nie wiedział nawet, do czego służy komputerowa myszka. Teraz sieć nie ma przed nim tajemnic.

- Chciałam zaktywizować męża - tłumaczy Czesława Boguszewska, sama klikająca aktywnie od dawna. - Zawsze był w ruchu, pracował w biurze projektów w Zachemie. A w domu mi marniał. Teraz dzięki temu internetowi inny człowiek się zrobił.

Jerzy Boguszewski spędza w sieci dwie-trzy godziny dziennie: - I muszę zmykać, bo jeden komputer mamy w domu, a żona też lubi po sieci troszeczkę pokrążyć.

Mail od dziadka z załącznikiem

Mieczysław Krygier, 78 lat

Na zdjęciu: czterolatka o ciemnych włosach zadziornym spojrzeniu wspięła się na oparcie kanapy. W ręku ma duży mikrofon połączony kablem z magnetofonem. Śpiewa coś, co właśnie na poczekaniu wymyśliła. Zdjęcie ma tę niepowtarzalną kolorystykę, jakby zrobiono je w latach 80., a nie teraz.

- Podkręciłem lekko kolory w komputerze, wyostrzyłem kontury, no i zrobił się całkiem nowy obrazek - mówi z dumą pan Mieczysław. To jego wnuczka jest na zdjęciu.

Takich zdjęć Mieczysław Krygier robi kilka dziennie i poprawia je. A potem rozsyła rodzinie. Wnuki, dzieci, brat - wszyscy oni dostają codziennie nowe listy z kolorowymi lub czarno-białymi załącznikami. W ten sposób tworzy się na nowo rodzinny album Krygierów.

- Rodzina rozsiała się po świecie. Brat na przykład mieszka w Radomiu. Jak miałbym z nimi się komunikować? Internet jest tu niezastąpiony. Zresztą ja nie tylko mailuję z nimi. Mam opanowane i Gadu-Gadu, i Skype'a.

Wszystkiego nauczyli go cztery lata temu dwaj synowie. Pokazali, jak zainstalować sobie pocztę, jak z niej korzystać. I co zrobić, żeby zdjęcie - jedno z kilkuset trzymanych w albumach - znalazło się najpierw na płycie (elektroniczne archiwa danych to konik pana Mieczysława), a następnie - po zmniejszeniu rozmiaru - u odbiorcy e-poczty.

Co traci, przesiadując po trzy godziny dziennie w sieci? - Chyba nic - mówi z namysłem. - Dużo za to zyskuję. Ćwiczę umysł, utrzymuję ścisły kontakt z rodziną. No ale są też korzyści namacalne. Zauważyłem na przykład, że ostatnio poprawił mi się wzrok. Na pewno wyostrzył się od wpatrywania się w ekran. W końcu to też jest jakiś rodzaj gimnastyki dla oczu, prawda?

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 1
  • 7 komentarzy
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    9 głosów

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':