Jak internet zmienił Twoje życie? Co zyskałeś? Co straciłeś? Czekamy na Wasze listy: listydogazety@gazeta.pl
>
Internet (w przeważającej mierze radiowy) dostarczają im najczęściej małe firmy, mające w nazwie "Lan" lub "Net". Kosztuje grosze, ale sygnał często ginie - gdy pada śnieg albo deszcz, albo gdy zawieje. Na Neostradę ich nie stać, bo nie mają telefonów stacjonarnych (nie opłaca się, skoro są komórki), więc trzeba by płacić i za internet (najtańsza taryfa - coś koło trzech dych) i drugie tyle za utrzymanie linii. Plus dycha za wynajem modemu. To lepiej na starym sprzęcie, na byle jakim łączu. Byle w ogóle być w sieci.
Wasielewscy Radziejów, 6 tys. mieszkańców Gdy dwa lata temu premier zapowiadał komputer z dostępem do internetu dla każdego ucznia z biednej rodziny, był piątkowy wieczór. Andżelika Wasielewska z Radziejowa uaktualniała fotobloga, więc nie słyszała, jak to będzie pięknie. Przekonywałem ją wtedy, że się polepszy, a ona mi na to: ban.
- Co znaczy "ban"? - pytam. Znam to słowo z internetowych czatów: użytkownik dostaje "bana", blokadę, gdy nie chcesz z nim rozmawiać. Ale nie jesteśmy na czacie, rozmawiamy w realu. - Nie chcę słuchać takiego gadania. Nic z tego nie będzie. Mam starego składaka, jak mi dadzą nowy, będę się cieszyć. Ale nikt nie daje niczego za darmo.
Miała rację. Program rządowy upadł z hukiem. Z resztą i tak nie wiadomo, czy rodzina Wasielewskich by się załapała. Czy są wystarczająco biedni?
W domu jest ich sześcioro: ojciec, mama, Andżelika, a potem 18-letni Adrian, Weronika (10 lat) i Wiktor (7). Rodzice na zasiłku od sześciu lat. W skromnym 44-metrowym mieszkaniu brakuje miejsca, żeby rozsiąść się przed telewizorem, przed komputerem rodzina też się z trudem mieści. A często siadają wokół ekranu wszyscy. Gdy Andżela buszuje po Allegro w poszukiwaniu torebki, mama patrzy jej przez ramię, a na kanapie już kotłują się Wiktor i Weronka. Czekają na swoją kolej, by wejść do netu. Jest niepisany grafik.
Najpierw surfuje Andżela - ładna, szczupła blondynka o lekko trądzikowatej cerze. Siada do netu koło pierwszej. - Mam swojego fotobloga. Uaktualniam go codziennie. Wklejam zrobione komórką fotki, odpowiadam na komentarze. Komentuję też blogi koleżanek. Potem wchodzę na Naszą-klasę. Tam jestem króciutko, bo już mi się znudziło. Wszystkich znajomych znalazłam, to ile można? No i sprawdzam pocztę na Wirtualnej Polsce. To jest pierwszy mój rzut na sieć, robię go zaraz po przyjściu ze szkoły.
W sumie godzinka musi starczyć, bo potem siada Adrian - bardzo chudy 18-latek w sportowej bluzie. Dla niego najpilniejsze jest wejście na stronę miejscowej drużyny - Startu Radziejów. Ogląda zdjęcia z ostatniego meczu, loguje się na forum i komentuje. Ostatnio chłopaki ze Startu rozgromili Kujawy Markowice 5:2. Ale czy trener dobrze ustawił Marka Zentkiewicza? Forum się zgrzało.
- Na stronie kupiłem też szalik klubowy - Adrian pokazuje mi zielono-żółty kawałek wełny z czerwono-niebieskimi napisami.
- Gdzie jeszcze wchodzisz w sieci?
- Na berszera.
BearShare.com to program do ściągania z netu filmów i muzyki.
- Może niech pan nie pisze, że ściągam, bo to chyba nielegalne, nie?
- Dla siebie możesz. Każdy ściąga - rzuca z kanapy Andżela.
Adrian zwija ikonkę "niedźwiadka" do listwy na dole ekranu i schodzi z fotela. Siada młodsza, Weronika; bardzo rezolutna.
Najpierw sprawdza, co nowego u koleżanek.
- Najbardziej interesują mnie fotoblogi z klasy. Codziennie muszę wejść, zobaczyć, co nowego wkleiły, skomentować.
- A poza tym?