http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Dwie twarze Cycerona

Adam Leszczyński
2010-02-25, ostatnia aktualizacja 2010-02-25 12:56

Cycero oskarża Katylinę, fresk Césara MACCARI (1840-1919)
Cycero oskarża Katylinę, fresk Césara MACCARI (1840-1919)
Fot. BE&W

"Umrę za ojczyznę, którą tak często ratowałem" - te podniosłe słowa według historyka Liwiusza miał wypowiedzieć Marek Tulliusz Cyceron - wielki mówca, obrońca sądowy, polityk i filozof - na chwilę przed tym, jak żołnierz uciął mu głowę

Nie wiemy, czy rzeczywiście to powiedział. Starożytni autorzy przekazali wiele wersji śmierci Cycerona. Mieli też skłonność do ubarwiania wydarzeń ze względów dydaktycznych. W innej wersji filozof miał powiedzieć oprawcy, żeby wykonał swoje zadanie poprawnie, i zganił go za nieśmiałość. W jeszcze innej - Cyceron nic nie powiedział, tylko patrzył, niewzruszony i niezłomny, swoim mordercom prosto w oczy.

Nie ma też pewności, czy obcięto mu głowę, chociaż to już rzecz drugorzędna. Według jednej z wersji poderżnięto mu gardło, a głowę obcięto dopiero później, na zlecenie politycznego przeciwnika - i zarazem tego, który rozkazał go zabić - Marka Antoniusza. Podobno obcięte głowę i ręce Cycerona wystawiono na widok publiczny na rzymskim forum - na mównicy, z której przemawiał. Według jeszcze innej, ale mało wiarygodnej wersji żona Marka Antoniusza Fulwia, kiedy zobaczyła martwą głowę filozofa, napluła mu w twarz, wyciągnęła z fryzury szpilki i przebiła nimi jego język. Ta furia miała swoje uzasadnienie. Rok wcześniej w cyklu sławnych mów wymierzonych w Antoniusza Cyceron nawymyślał mu od najgorszych: pijaków, rozpustników i głupców.

Co wiemy na pewno, a przynajmniej z dużą dozą pewności? Że Cyceron zginął na początku grudnia 43 r. p.n.e. na zlecenie Marka Antoniusza. Padł ofiarą proskrypcji - przemyślnego rzymskiego sposobu na pozbawianie życia politycznych przeciwników. Ludzie wpisani na ogłaszaną publicznie listę proskrypcyjną tracili prawa obywatelskie i stawali się ściganą zwierzyną. Ten, kto wydał proskrybowanego, dostawał nagrodę, ten, kto go zabił - część majątku (resztę przejmowało państwo). Na liście proskrypcyjnej ułożonej przez ówczesnych władców Rzymu, Marka Antoniusza, Oktawiana i Lepidusa, Cyceron znalazł się na wysokim miejscu - w pierwszej dwunastce. Filozof uciekał z Rzymu, ale wolno i niezbyt zdecydowanie. Kluczył i wahał się. Ostatecznie oprawcy dopadli go nad morzem, tuż przed ucieczką z Italii. Podobno służący nieśli go właśnie w lektyce w stronę wybrzeża.

Możemy też z dużą pewnością przyjąć, że przed śmiercią zachował się mężnie - jak przystało na Rzymianina i w zgodzie z filozoficznymi zasadami, które wyznawał - bo o tym mówią zgodnie wszystkie źródła. Historycy opisywali tę śmierć z wieloma detalami, które miały pokazać, jak bardzo była niezasłużona i niesprawiedliwa. W jednej z najchętniej przytaczanych wersji żołnierz, który miał zabić Cycerona, był jego klientem - filozof wybronił go wcześniej w sądzie od budzącego grozę zarzutu ojcobójstwa.

Współczuję ci, przyjacielu

O Cyceronie wiemy dużo - nie tylko z licznych pism i mów, które się zachowały do dzisiaj, ale także z prawie tysiąca prywatnych listów. Ta korespondencja gruntownie popsuła filozofowi reputację w oczach wielu późniejszych czytelników.

Jednym z nich był wielki renesansowy poeta Petrarka, który odkrył je w bibliotece w Weronie w 1345 r. Kiedy czytał listy Cycerona, z trudem hamował łzy. Niewzruszony filozof i wielki mąż stanu w prywatnych listach odsłaniał się jako człowiek chwiejny i słaby, chciwy władzy i zaszczytów, ciągle skarżący się na niesprzyjający los. No i niesłychanie, niebywale próżny, pragnący się podobać i łasy na pochwały. Jego domniemane ostatnie słowa - o "ojczyźnie, którą tak często ratowałem" - byłyby w jego stylu.

Petrarka był poruszony tak bardzo, że sam napisał list do Cycerona: "Współczuję ci, przyjacielu, i wstyd czuję z powodu twych błędów. Niech nie usiłuje być mistrzem innych i nie rozprawia o wymowie, o cnocie ten, co sam zamyka oczy na własne nauki". Wielu historyków czuło do Cycerona jednak mniejszą sympatię: zarzucano mu, że był tchórzem i karierowiczem oraz egoistą pozbawionym politycznych poglądów.

Ten ostatni zarzut jest z pewnością nieprawdziwy. Dorosłe życie Cycerona przypadło na okres wojen domowych, które ostatecznie doprowadziły do upadku republiki i ustanowienia cesarstwa. Jako polityk bronił republiki i do końca nie stracił nadziei, że zdoła się ona odrodzić. W tym sensie bronił sprawy przegranej. To prawda, że kluczył i zmieniał stronnictwa. Wynikało to jednak ze słabości politycznej, a nie (czy nie tylko) z chwiejnego charakteru. W wojnach domowych walczyli wielcy wodzowie - tacy jak Juliusz Cezar, którego Cyceron był współczesnym (i niemal rówieśnikiem). Każdy z nich miał wierną armię. Cyceron - własną wymowę.

Pisarz Jacek Bocheński w sławnej powieści „Boski Juliusz” tak porównuje zwięzły styl Juliusza Cezara - który nie tylko był wielkim wodzem, ale też opisywał swoje kampanie w świetnych literacko, zwięzłych raportach - ze stylem Cycerona: „Stylista Cycero był całkowitą odwrotnością Cezara. Cycero to zalotny aktor, samo »ja «, moje piękne »ja «, same wdzięki, pląsy, czary i umizgi. ( ) Cezar pisał, cedząc starannie myśl i częstując czytelnika użyteczną esencją. Co scedził, należało przyjąć do wiadomości. Szerszej współpracy Cezar nie oczekiwał. Cycero zapraszał do współpracy, odsłaniał własne wnętrze i pokazywał, jak skomplikowane mechanizmy tam działają. Taki kokiet! Bo nie o to mu najbardziej szło, by coś zakomunikować, lecz przede wszystkim o to, ażeby widziano jego piękne wnętrze. ( ) Pompatyczność, patos i żonglerka są manią tego stylu. Melodia, rytm, napuszenie i bogata wystawa mają oszołomić czytelnika”.

Rzymska polityka nie była jednak grą dla słabych. Cyceron nie był nawet dobrym intrygantem. Dał tego rozliczne dowody.

Jak długo jeszcze, Katylino

W grudniu 62 r. p.n.e. niejaki Publiusz Klodiusz Pulcher, erotoman i polityczny awanturnik (ale wywodzący się z jednej z najbardziej czcigodnych rzymskich rodzin), wywołał publiczny skandal, kiedy ujęto go w przebraniu kobiecym na obchodach święta Dobrej Bogini - w których udział mogły brać tylko kobiety. Klodiusz został oskarżony o świętokradztwo, co mogło się dla niego bardzo źle skończyć. Próbował się bronić, twierdząc, że był poza Rzymem - ale Cyceron zeznał, że widział go tego samego dnia w mieście. Potem jeszcze efektowną mową upokorzył go publicznie w rzymskim senacie.

Przekupiony sąd uniewinnił Klodiusza, który nie czekał długo na możliwość zemsty. Dzięki pieniądzom i kontaktom został wybrany na trybuna ludowego - jednego z najważniejszych rzymskich urzędników, który miał prawo (jak byśmy je dziś nazwali) inicjatywy ustawodawczej. Potem zdobył sobie przychylność Rzymian, proponując obniżyć cenę chleba sprowadzanego przez państwo dla ubogich Rzymian, a więc kupując sobie ich poparcie za wydatki z publicznej szkatuły - metoda, jak widać, stara jak świat i popularna do dzisiaj. Wreszcie doprowadził do uchwalenia prawa, według którego każdy urzędnik, który skazał na śmierć obywatela rzymskiego bez sądu, miał być automatycznie wygnany z Rzymu.

To prawo, pozornie niewinne, zostało wymierzone w Cycerona. Kilka lat wcześniej - jako konsul, najwyższy rzymski urzędnik - Cyceron doprowadził do skazania na śmierć uczestników spisku Katyliny, zrujnowanego senatora i wodza, który chciał obalić republikę. Cyceron uważał to za jedno z największych politycznych osiągnięć i sądził, że rzeczywiście uratował wtedy ojczyznę przed przewrotem. Wygłosił szereg mów oskarżycielskich przeciw Katylinie - jedna z nich, zaczynająca się od sławnego zwrotu "Jak długo jeszcze, Katylino, nadużywać będziesz naszej cierpliwości ", jest do dziś obowiązkową pozycją w każdym kursie łaciny. Na sąd nie było czasu - siły zbrojne spiskowców były w pogotowiu. Za namową Cycerona ujętych uczestników sprzysiężenia uduszono. Dostał za to w nagrodę tytuł "ojca ojczyzny".

Po kilku latach polityczny gangster Klodiusz z łatwością wykorzystał ten sukces przeciw filozofowi. Skazany na wygnanie Cyceron musiał wyjechać z Rzymu, pełen goryczy, że płaci w ten sposób za uratowanie ojczyzny. Jego rezydencję w mieście zburzono, a wille w Italii obrabowano i spalono.

W swoich filozoficznych pismach Cyceron bliski był greckim stoikom - zalecał niewzruszoną postawę wobec losu i cierpienia jako receptę na szczęście (zaraz do tego wrócimy). Trwające półtora roku wygnanie jednak zniósł bardzo źle. Popadł w depresję. Myślał o samobójstwie.

Śmiercią nie należy się przejmować

Filozofią Cyceron zajmował się najbardziej intensywnie w tych czasach, kiedy nie mógł się zajmować polityką - bo akurat był na wygnaniu albo polityczni przeciwnicy w inny sposób pozbawili go możliwości działania. Częściowo zajmował się nią ze względów, które nazwalibyśmy dziś pedagogiczno-patriotycznymi - chciał przeszczepić myśl Greków na grunt rzymski (Rzymianie podbili Grecję, ale mieli wobec Greków nieuleczalny kompleks intelektualnej niższości). Cyceron pisał: "Wzywam wszystkich, którzy tylko potrafią to czynić, by wydarli słabnącej Grecji sławę również i w tej dziedzinie [filozofii] i przenieśli naukę tę do naszego miasta, podobnie jak przodkowie nasi swoim wysiłkiem i trudem przenieśli wszystko inne, co było godne pożądania. ( ) Są bowiem tacy ludzie, którzy chcą, by ich nazywano filozofami, i podobno napisali bardzo wiele książek łacińskich, którymi bynajmniej nie gardzę, gdyż nigdy ich nie czytałem. Skoro bowiem sami ci, co je napisali, przyznają, że nie piszą ani jasno, ani porządnie, ani ozdobnie, unikam czytania, które nie sprawi żadnej przyjemności".

Tych wad - jak Cyceron świetnie wiedział - nie ma jego twórczość: był świetnym stylistą. Ponieważ jednak Rzymian interesowały najbardziej zagadnienia praktyczne, pisał najwięcej o kwestiach życiowych: Czym jest szczęście? Co jest w życiu ważne?

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    2 głosy

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':