W komedii sensacyjnej Guya Ritchiego "Przekręt" występuje wyjątkowo brutalny gangster o pseudonimie Bullet Tooth Tony ("Tony o Zębach jak Kule"). Gra go były piłkarz Leeds United Vinnie Jones.
W pewnym momencie inny gangster, niejaki Kuzyn Avi (Dennis Farina) pyta kolegę-bandziora, jak ma się do niego zwracać. "Tony? Ząb? Kula?". "Możesz na mnie mówić Susan, jeśli cię to ma uszczęśliwić" - odpowiada Bullet Tooth Tony z kamienną twarzą.
Tym samym gangsterzy dotknęli problemu dręczącego filozofów co najmniej od czasów Platona: czy to, że doniczkę nazywamy doniczką, a nie Susan, jest kwestią wyłącznie naszego widzimisię, czy też istnieje gdzieś w zaświatach platoński ideał "doniczki", który sprawia, że zawsze pozostanie ona doniczką, nawet jeśli nazywamy ją Susan?
W średniowieczu nazywano to problemem uniwersaliów, czyli "powszechników". Trzy główne podejścia do tego problemu wyznaczają trzy szkoły. Realizm mówi, że "powszechniki" należy uważać za byty podobne rzeczom: istnieją nie tylko poszczególne doniczki, ale także pewien ogólny wzorzec doniczkowatości (nawet jeśli istnieje poza światem materialnym, w tak zwanym raju platońskim).
Nominalizm mówi, że istnieją wyłącznie poszczególne doniczki, a nazywanie ich doniczkami to tylko kwestia umowy i wygody (stąd inna nazwa: konwencjonalizm). Bullet Tooth Tony deklaruje w tej scenie radykalny nominalizm i konwencjonalizm - chyba że jest idealistą, czyli zajmuje stanowisko w pewnym sensie odwrotne do realizmu.
Według idealisty tak naprawdę liczą się tylko idee. Żeby w ogóle mogła powstać doniczka, ktoś musi wymyślić ideę doniczki i ta idea będzie istnieć nawet niezależnie od rzeczywistych doniczek (tak jak idea statku kosmicznego istniała przed Gagarinem, a idea krasnoludka istnieje niezależnie od nieistnienia krasnoludków).
Problem uniwersaliów dotyka nas w życiu codziennym. Gdy dziecko mówi mamie: "Już posprzątałem", mama może zajrzeć do pokoju i zawołać retorycznie: "Nazywasz to porządkiem?".
Dziecko idealista może odpowiedzieć: "Mamo droga, problemem nie są przedmioty leżące na podłodze, problemem jest idea bałaganu i porządku zakłócająca Twoją percepcję, uwolnij się od tej idei, a problem zniknie".
Dziecko nominalista może odpowiedzieć: "Tak, na moje standardy - to jest porządek, bo ja to tak nazywam; Ty oczywiście możesz nazywać to Susan, jeśli Cię to uszczęśliwia".
Dziecko realista... wróci do sprzątania.
Źródło: Gazeta Wyborcza