http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Sándor Márai: dziennik utraty wszystkiego

Wybrał Grzegorz Sroczyński
2010-02-08, ostatnia aktualizacja 2010-02-04 17:02

Pewien aktor zmarł nad ranem, we śnie. Od dłuższego czasu po raz pierwszy czuję szczerą zazdrość

Sandor Marai ''Dziennik''
Sandor Marai ''Dziennik''
ZOBACZ TAKŻE
To lektura dla odpornych na depresję. "Dziennik" Sándora Máraia, jednego z najlepszych węgierskich pisarzy, jest zapisem utraty. Utraty - po kolei - wszystkiego

Urodzony w 1900 roku Márai rozpoczął prowadzenie dziennika w wieku 43 lat. W 1948 roku uciekł z ojczyzny przed komunizmem. Ostatecznie zamieszkał w Stanach z żoną Lolą i przybranym synem Jánosem.

Wybrałem fragmenty z tej trudnej lektury.

1943

Między młodością a starością jest jeszcze jedna epoka, w której odczucie życia jest gorętsze niż w młodości. I co może jeszcze przynieść starość, gdy nadejdzie? Ile mądrej radości, niemej, ukrytej intymności? Życie jest pełne i doskonałe, to rzecz pewna.

1983

Amerykanin nazwiskiem Derek Humphry napisał książkę o możliwościach easy exit: podręcznik, w którym uczy czytelnika, jak beznadziejnie chorzy mogą umknąć chciwym szpitalom i lekarzom bez sumienia. (...) Książka fachowo przedstawia rozmaite sposoby popełnienia samobójstwa, jeden bardziej praktyczny niż drugi, ponieważ nauka idzie naprzód. Autor twierdzi, że od czasu ogłoszenia książki samobójstwo popełniło już czterdziestu czytelników i wszyscy z sukcesem. Ta książka typu how to do it, ma sukces rynkowy. Jedynie w gazecie z San Francisco pewien ksiądz protestuje z oburzeniem przeciw eutanazji, "ponieważ cierpienie jest darem bożym, a ból uszlachetnia". (Już jak kogo).

1984

20 stycznia

Zmęczenie, słabość, niepewny chód. Jak latarka, która już ledwie mruga, kiedy bateria się wyczerpuje.

10 lipca

Choroba oczu L. oraz mój stan zdrowia nie pozwalają nam już podróżować, co w innym wieku byłoby dla mnie wielkim zmartwieniem, bo podróżowanie było właściwie moją jedyną prawdziwą pasją. Ale ostatnio łatwiej znieść abstynencję wyjazdową, bowiem podróże w takim sensie, w jakim odbywałem je ciągu mego długiego życia - jako zmysłowe poznawanie - zanikły. Nie ma już "podróżowania" w odysejskim sensie tego słowa. Pozostała jedynie zmiana miejsca.

2 listopada

Zmarli. Jest ich tak wielu, że już nie mieszczą się w pamięci. Przeludnienie istnieje nie tylko w świecie żywych. Na tamtym świecie też cisną się tłumy.

1985

28 stycznia

Niekiedy wydaje mi się, że jestem już tylko wspomnieniem o sobie.

9 lutego

Umarł mój młodszy brat Gábor (...). Z jego śmiercią rozpoczął się rozpad naszej najściślejszej rodziny.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • Drukuj
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    11 głosów

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':