http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Sześć przykazań osobistych

wysłuchał Wojciech Staszewski
2010-02-03, ostatnia aktualizacja 2009-12-23 13:22

Przyłapuj ludzi na tym, co robią dobrze! Mówi Miłosz Brzeziński, trener rozwoju osobistego i autor książki "Pracować i nie zwariować"

Miłosz Brzeziński, trener rozwoju osobistego i autor książki ''Pracować i nie zwariować''
Fot.Grażyna Jaworska / Agencja Gazeta
Miłosz Brzeziński, trener rozwoju osobistego i autor książki ''Pracować i nie...
ZOBACZ TAKŻE
1.

Idź w stronę mistrzostwa

Mistrzostwo bierze się z dążenia do szlachetnego użytkowania energii. Mistrz zen na trudne pytanie odpowiada krótkim koanem. Ruchy mistrza sztuk walki są ergonomiczne i pozbawione teatralnych wygibasów. Mistrz w pracy szuka optymalnej energii do wykonania zadania.

Pierwszy krok na drodze do mistrzostwa wygląda nieciekawie - jak miganie się w pracy. Ale w pewnym sensie o to chodzi! Warto starać się osiągać coraz większe efekty coraz mniejszym nakładem sił. To optymalizacja energii właśnie.

Najlepsi eksperci często wręcz sprawiają wrażenie, że osiągają efekty samym grzaniem fotela. Do tego dążymy. Dzięki takiemu podejściu wysokości naszej pensji nie ogranicza liczba godzin spędzonych w pracy. Możemy zarabiać więcej, pracując tyle samo lub mniej. Coraz lepiej, celniej, sprawniej alokując energię.

Im wyżej człowiek awansuje w strukturze firmy, tym mniej ma zadań do wykonania, a tym więcej musi koncentrować się na relacjach z ludźmi. Może się wydawać, że tylko chodzi po korytarzach i gada. Ale w istocie w pewnym momencie rozwoju nie ma już możliwości sam zebrać wszystkich danych. Jest tego zbyt wiele. Trzeba zaufać ludziom.

Szef ma właściwie tylko jedno zadanie: masowo produkować "ostatniofazowców". Czyli pracowników w ostatniej fazie rozwoju pracowniczego, którzy sami się motywują do pracy, są odpowiedzialni, potrzebują minimalnej uwagi i są mistrzami w swoich dziedzinach. O czym rozmawia z nimi szef? Głównie pyta z podziwem: "Jak umiałaś/umiałeś to tak świetnie zrobić?".

Bycie mistrzem menedżerem czy mistrzem ekspertem to fantastyczna przygoda. Wyszukaj jedną rzecz, w której jesteś mistrzem i nie znasz nikogo, kto by to tak dobrze robił jak ty. A potem drugą taką rzecz i trzecią. Fajne uczucie, co?

2.

Graj zespołowo

Polacy mają dobrych ekspertów i raczej słabe zespoły. Indywidualistyczny styl pracy kształtuje w nas już szkoła: "Sam zrobiłeś pracę domową? Na pewno sam? To dobrze". Tak się spędza wczesną młodość. Potem trafia się do pracy i szef mówi: zróbcie to razem. Można by złośliwie powiedzieć, że to polecenie odwołuje się do tej części mózgu, której mamy tyle, ile zdążyliśmy wypracować podczas gier zespołowych na wuefie.

Jak pracować w zespole? Przede wszystkim przyjmować, że ludzie mają dobre intencje. Jeżeli czegoś nie rozumiemy, to nie znaczy, że nasz współpracownik jest kretynem. Warto się tym zainteresować, może razem dojdziemy do czegoś, co będzie zrozumiałe dla wszystkich. Zwykle to nie fakty blokują zespoły przed trafnymi decyzjami, lecz rozgrywki międzyludzkie.

Nie popadajmy też jednak w hiperempatię. Jeśli ktoś jest chamem i prostakiem, to spokojnie można się od niego izolować. Nie jesteśmy chodzącym gabinetem terapeutycznym, a biznes to nie przedszkole. Uczymy się po to, żeby dawać upust swojej pasji, odpowiadać na ciekawe pytania, a nie poświęcać 90 proc. energii na szukanie drogi do dogadania się z tymi, którzy mają nas w nosie.

W pracy coraz bardziej będą się liczyły nie twarde umiejętności merytoryczne, ale miękkie umiejętności relacyjne. To już nie czasy renesansu, żeby można było dochodzić do dużych efektów samodzielnie. Nobla dostają zespoły. I, niestety, o ile znajdujemy pracę zwykle dzięki umiejętnościom merytorycznym (ciągle), to tracimy ją najczęściej przez brak umiejętności współpracy z innymi. Kiedy następnym razem usłyszysz głupkowaty pomysł, pytaj tak długo, aż zrozumiesz, jak myślał twój rozmówca, że wpadł na coś takiego.

3.

Czerp z właściwego źródła

Człowiek współczesny często pcha przed sobą wielką kulę z napisem przeszłość. Stąd i nasze myślenie kreatywne często odwołuje się do przeszłości. Zdanie: "Wymyśl, jak rozwiązać problem", od razu kieruje nasze myśli do wydarzeń przeszłych. Oraz do wiedzy książkowej, bo książki są takie mądre - tak nas zawsze uczono.

A najmądrzejsze rzeczy często mówią inni ludzie. Jeżeli macie coś stworzyć, stwórz taki klimat, żeby ludzie się mogli wypowiadać. Rozmawiaj o tym, co masz do zrobienia ze znajomymi, najlepiej spoza branży. Opowiadaj z pasją i słuchaj, co dodają.

Przypomnij sobie znane filmy, odwołaj się do innych źródeł informacji, a nawet branż. I wtedy stworzysz coś oryginalnego. Wiedza książkowa stała się konieczna, ale niewystarczająca do odniesienia sukcesu w biznesie. Można powiedzieć, że jeśli przeczytasz to, co inni, to pomyślisz i zrobisz to, co inni. A wtedy wylądujesz w wyścigu szczurów, żeby z innymi wygrać.

Zwycięzcy w biznesie się z nikim nie ścigają. Najczęściej są tak inni, że ciężko ich do kogokolwiek porównać. Skąd brać tak bardzo różne idee? Przy następnej potrzebie stworzenia czegoś fajnego otwórz książkę telefoniczną na losowej branży i pomyśl o rozwiązaniach, które ona wykorzystała. O szczegóły zapytaj kogoś, kto zupełnie się nie zna na sprawie. Dopiero takie fakty skonfrontuj ze swoją merytoryczną wiedzą.

4.

Rozgrzesz bliźniego swego

Jeżeli coś się nie uda, to zwykle szukamy winnych. A jak znajdziemy, to możemy winnego ukarać, odsunąć albo nawet usunąć z pracy. Tymczasem machina zespołu funkcjonuje dobrze zazwyczaj wtedy, kiedy ludzie mogą poprawić swoje błędy.

Kiedy nam coś nie wyszło, potrafimy się usprawiedliwić przyczynami zewnętrznymi. Najczęściej po prostu na coś zwalamy.

Ale jeśli coś nie wyjdzie komuś innemu, myślimy: bo on taki jest. Nie zrobił czegoś nie z powodu jakichś przeszkód zewnętrznych, tylko dlatego, że taki jest.

W sytuacji kłopotliwej szukanie winnego niewiele zmienia. I tak wszyscy odpowiedzą za wtopę. Im szybciej cały zespół zbierze się dziarsko do reperacji, tym prędzej okręt popłynie dalej. Sądzę, że każdy trochę to czuje - czego nam potrzeba, kiedy sami coś zawalimy w robocie, żeby wyjść z tego jak najefektywniej. Ofiarujmy to kolegom z pracy. Przy następnej wpadce nie szukaj winnego i zobacz, co się stanie.

5.

Szukaj dobrych rzeczy

Negatywne informacje są bardziej dostrzegalne niż pozytywne. Uczy nas tego już szkoła. Kiedy dostajemy sprawdzone wypracowanie, to mamy na czerwono podkreślone to, co zrobiliśmy źle. A nie to, co zrobiliśmy dobrze. Trzy błędy! Jedynka! A w ilu miejscach dobrze było napisane?

Ludzie dorośli mają tendencję do przyłapywania innych na tym, co zrobili źle - żony, męża, dziecka, współpracowników, podwładnych. Zrób eksperyment: przyłapuj ludzi na tym, co robią dobrze! Czym ci imponują? Co cię w ludziach kręci?

Szukanie ułomności w ludziach jest może i adaptacyjne, ale prowadzi do takich nawarstwień, że trudno potem się z tego wykopać. W końcu człowiek nabiera wrażenia, że wszyscy wokół to bęcwały. Wiesz, w jakiej proporcji ludzie statystycznie się najlepiej czują w pracy? Kiedy jedno negatywne zdanie słyszą raz na pięć pozytywnych opinii na swój temat. Wtedy mają żwawą ochotę się poprawiać, bo wciąż w siebie wierzą. Spróbuj dojść do tej proporcji, a często się okaże, że nie widzisz nawet połowy rzeczy fajnych, które robią inni ludzie.

6.

Wyprowadź się z pracy

To, że ludzie pracują po 12 godzin, to dość naciągane uogólnienie. Żaden mózg na dłuższą metę nie jest zdolny do takiej aktywności. Na przykład przesiadują w pracy często ci, którzy nie chcą iść do domu. Bo w pracy są znajomi, kawa, jest adrenalina, coś się dzieje. A w domu czeka na nich utyskiwanie i nudne obowiązki. Praca ma wspierać osobowość, a nie odwrotnie. Tkwienie w pracy niewiele się różni od kapcanienia z pilotem przed telewizorem.

Z drugiej strony nie zostawiaj pracy w domu. Jeśli żona pyta, co dziś w pracy, to jak odpowiesz? Że nic ciekawego i nie chcesz jej tym głowy zawracać? Czy zaczniesz z pasją opowiadać, co ci się zdarzyło?

Jak myślisz, która odpowiedź sprawi, że żona zobaczy w tobie zwycięskiego, dominującego supersamca alfa?

Praca wspiera twoją osobowość, bycie pracownikiem tej czy innej firmy to jedna z twoich tożsamości. Ona się nie kończy po wyjściu z pracy. Jesteś kimś więcej niż pracownikiem swojej firmy. Opowiedz komuś o tym, co cię kręci, a potem zapytaj, co kręci jego. I zobacz, co się stanie.

  • 1
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    6 głosów

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':