Leszek Baj: Europa jest podzielona. Niemcy rozwijają się w tempie ponad 5-proc. Grecja i Portugalia są w recesji. Sytuacja gospodarcza Unii Europejskiej jest więc dobra czy zła? Antonio Borges, dyrektor departamentu europejskiego Międzynarodowego Funduszu Walutowego: Ogólnie perspektywy wzrostu dla Unii są dobre. Wzrost gospodarczy w strefie euro jest stabilny i zdrowy. Są trzy kraje w kłopotach: Grecja,
Irlandia i Portugalia, ale wszystkie inne powinny odnotować wzrost w 2011 r. Nawet
Hiszpania do tego zmierza. Trudności w całej strefie euro są więc ograniczone, biorąc pod uwagę kłopoty trzech mniejszych krajów.
Jednak rzeczywiście różnice w Europie są bardzo duże. Niemcy, kraje północnej Europy radzą sobie dobrze. We Włoszech wzrost jest słabszy. Powinniśmy się skupić więc na zwalczaniu przeszkód we wzroście. Chodzi o zwiększanie efektywności i produktywności związanej z innowacjami. Można to zrobić np. poprzez większe otwarcie chronionych sektorów gospodarki na konkurencję z zewnątrz. Kraje południowej Europy powinny się upewnić, że kapitał idzie w bardziej konkurencyjne sektory. Szybki wzrost w pozostałych krajach może im w tym pomóc. Już teraz widzimy silny wzrost eksportu Grecji czy Irlandii.
Poprawa produktywności, zwiększenie eksportu to jedno, a co z finansami publicznymi? - To dwie strony tej samej monety. Te sprawy są tak samo ważne. Kontrolowanie finansów publicznych jest niezwykle ważne, bo zapobiega nadmiernym wydatkom i jest podstawą wiarygodności na rynkach finansowych.
Jesteście gotowi dalej pomagać krajom strefy euro będącym w kryzysie? - W Grecji skupiamy się na obecnym programie. Musimy być pewni, że jest wprowadzany zgodnie z planem. Może być potrzeba dalszej pomocy, ale o tym musi zadecydować najpierw strona grecka.
Na razie oficjalnie o nią nie poprosili? - Do tej pory nie. Musimy też pamiętać, że pożyczamy Grecji razem z naszymi partnerami z Unii Europejskiej. Musimy więc być pewni, że inne europejskie kraje chcą pożyczać Grecji. Moje przekonanie jest takie, że jeśli Grecy będą wprowadzać program reform zgodnie z planem, to znajdą się chętni do pożyczania im pieniędzy. Jednak jeśli Grecja zejdzie z ustalonej drogi, to może się znaleźć w trudnej sytuacji.
Stan finansów publicznych to niejedyny problem Europy. Coraz częściej mówi się o rosnącej inflacji... - Inflacja jest powodem do obaw w strefie euro, ale na razie nie widać jeszcze zmiany oczekiwań inflacyjnych. Korzystamy z wiarygodności Europejskiego Banku Centralnego, ale można oczekiwać, że szybki wzrost gospodarczy sprawi, że EBC będzie zwracał większą uwagę na inflację i zacznie podwyższać stopy procentowe.
A w Polsce? Narodowy Bank Polski podwyższył stopy procentowe już trzykrotnie. - Polityka pieniężna w Polsce jest właściwa, biorąc pod uwagę wyzwania, przed którymi stoi wasz kraj. Ale moim zdaniem priorytet powinien leżeć po stronie polityki fiskalnej. Polska radziła sobie dobrze w czasie kryzysu, teraz wzrost gospodarczy jest bardzo silny, więc Polska nie powinna prowadzić już luźnej polityki fiskalnej. Cieszę się, że polski rząd ogłosił plan znaczącej redukcji deficytu sektora finansów publicznych poniżej 3 proc. PKB. Jeśli rząd przeprowadzi ten plan, to wyzwania dla polityki pieniężnej będą mniejsze.
Sądzi pan, że ten plan można skutecznie wprowadzić w życie? - Tak. Między innymi dzięki silnemu wzrostowi gospodarczemu.
Czy Polska ciągle potrzebuje elastycznej linii kredytowej od MFW? - Linia kredytowa, która jest do dyspozycji Polski, to rodzaj polisy ubezpieczeniowej i oznaka, że Fundusz jest gotowy dostarczyć kapitału, kiedy Polska tylko zechce. Nigdy byśmy nie przedłużyli linii, jeśli nie bylibyśmy przekonani co do słuszności prowadzonej w Polsce polityki gospodarczej.