http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Moody's obniżył rating Hiszpanii. "Banki są w tarapatach"

Leszek Baj, Maciej Samcik
2011-03-11, ostatnia aktualizacja 2011-03-10 19:54

Agencja Moody's obniżyła ocenę wiarygodności kredytowej Hiszpanii, obawiając się o kondycję finansową tamtejszych banków. Czy europejskie banki powinny przejść kolejne stress-testy? Dziś w Brukseli rusza szczyt krajów strefy euro

Na ruszającym dziś szczycie przywódcy krajów należących do strefy euro mają dyskutować nad zaproponowanym przez Niemcy i Francję "paktem na rzecz konkurencyjności". To działania mające wzmocnić współpracę gospodarczą w strefie i zapobiec kolejnym kryzysom. Jednak ekonomiści postulują, aby kraje strefy zajęły się przede wszystkim bieżącymi problemami Europy. A tych ostatnio znów zaczęło przybywać.

Po tygodniach względnego spokoju w czwartek agencja Moody's obniżyła ocenę wiarygodności kredytowej Hiszpanii. Analitycy agencji oceniają, że wzmocnienie finansowe hiszpańskich banków może kosztować nie 20 mld euro, jak oceniał rząd w Madrycie, ale 40-50 mld euro, a w czarnym scenariuszu - nawet 110-120 mld euro. W Hiszpanii banki mocno finansowały rozwój sektora nieruchomości, który załamał się w czasie kryzysu. Stąd ich kłopoty.

To niejedyny ból głowy europejskich przywódców, którzy zjeżdżają do Brukseli. W ostatnich dniach odżyły obawy o Portugalię, która przez analityków wymieniana jest jako następny kraj (po Grecji i Irlandii) mogący potrzebować pomocy finansowej. Oprocentowanie dziesięcioletnich obligacji portugalskich sięgnęło rekordowego poziomu 7,5 proc.

Niepokój o kondycję finansową banków w Hiszpanii i Portugalii jest uzasadniony. W lipcu 2010 r. europejski Komitet Nadzorów Bankowych zarządził w największych bankach na Starym Kontynencie tzw. stress-testy, czyli symulacje, które miały pokazać, czy w sytuacji nawrotu kryzysu banki będą w stanie prowadzić działalność, czy też zabraknie im kapitału. Testów nie przeszło siedem banków, z tego pięć hiszpańskich kas oszczędnościowych, z których największe mają gabaryty naszego PKO BP.

Chwila prawdy dla europejskich banków nadejdzie w kwietniu, kiedy Europejski Urząd Bankowy (to nowy unijny supernadzór) przeprowadzi kolejne testy. Zapewne będą one ostrzejsze niż poprzednie. Po raz pierwszy obok ocen "bank zdrowy" i "bank niewypłacalny" w testach pojawi się pozycja "bank bliski upadkowi". Źle ocenione banki będą musiały szybko uzupełnić brakujące kapitały, biorąc pieniądze od akcjonariuszy albo od inwestorów z rynków kapitałowych.

W Brukseli przywódcy strefy euro będą debatowali jednak przede wszystkim nad programami na kolejne lata, m.in.: wprowadzeniem limitów zadłużania się, podwyższeniem wieku emerytalnego, śmielszymi reformami rynku pracy, przesunięciem ciężaru z opodatkowania pracy na opodatkowanie konsumpcji, czy wreszcie ujednolicenie bazy opodatkowania dla firm. Ekonomiści są raczej zgodni, że to działania, które nie rozwiązują obecnych problemów, a ich efekty będzie widać dopiero za kilka lat.

W pakcie konkurencyjności nie ma mowy o wzmocnieniu wartego 440 mld euro funduszu ratunkowego (European Financial Stability Facility - EFSF), który powstał w maju 2010 r. w celu ratowania pogrążonych w kryzysie zadłużenia gospodarek strefy euro. - Niezbędne jest, aby EFSF przekonywał rynki finansowe, że ma wystarczająco dużo amunicji do ochrony Europy przez wszelkimi ewentualnościami - ocenia w rozmowie z AP Jane Foley, strateg walutowy w Rabobank International.



Profesor Danuta Hübner, szefowa Urzędu Komitetu Integracji Europejskiej w rządzie Leszka Millera, dziś eurodeputowana PO

Europa stoi przed podwójnym wyzwaniem. Po pierwsze, chodzi o wypracowanie jak najszybciej mechanizmu koordynacji polityki ekonomicznej, zarówno w obszarze budżetowym, jak i strukturalnym, związanym z konkurencyjnością gospodarki. Jest oczywiste, że chodzi o mechanizm, który zmniejszy ryzyko powtórki kryzysu na obecną skalę. Jest jednak również oczywiste, że rezultaty funkcjonowania tego mechanizmu możemy jako Unia odczuć dopiero po kilku latach.

Po drugie, chodzi o znalezienie mechanizmu i środków polityki pozwalających na jak najszybsze wyjście z obecnej sytuacji, a co najmniej ustabilizowanie jej na tyle, by zniknęło ryzyko systemowe, zarówno w obszarze sektora bankowego, jak i długu publicznego.

Propozycje Komisji Europejskiej dotyczące stabilizowania systemu bankowego w warunkach jego kryzysu pojawią się najprawdopodobniej dopiero w czerwcu i będą musiały przejść ścieżkę legislacyjną. Będą to więc także rozwiązania przyszłościowe. Prawdopodobieństwo, że mogą zapobiec kolejnej fali kryzysu w sektorze bankowym, jest równe zeru. Włączenie się Europejskiego Nadzoru Bankowego w nadchodzący przegląd kondycji banków pogłębi, oczywiście, naszą wiedzę na temat płynności banków, nie rozwiąże jednak problemu.

Jest wysoce prawdopodobne, że najbliższy test kondycji banków ujawni pilną potrzebę rekapitalizacji banków. Nie jesteśmy na nią przygotowani. Wyjściem w tej sytuacji będzie prawdopodobnie wykorzystanie jedynego istniejącego mechanizmu, jakim jest Europejski Fundusz Stabilizacji Finansowej (EFSF). Ponowne przerzucenie ciężaru ratowania banków na podatników poprzez narodowe budżety nie jest już bowiem mechanizmem do wykorzystania.

  • Dodaj komentarz
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    1 głos

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':