We wtorek grecki minister finansów Jeorios Papaconstantinu przyznał:
Grecja nie jest w stanie sama pożyczyć pieniędzy na rynkach finansowych. Oprocentowanie 10-letnich greckich obligacji zbliżyło się do rekordowego poziomu 10 proc. To trzykrotnie więcej niż za swój dług muszą płacić
Niemcy. Analitycy nie mają wątpliwości - tak drogie pożyczanie dla Grecji szybko skończyłoby się spiralą zadłużenia i katastrofą. Dług publiczny Aten już i tak sięga zdaniem Eurostatu 115 proc. PKB!
Wczoraj panika na greckim rynku finansowym sięgnęła zenitu. Główny indeks na giełdzie w Atenach stracił aż 6 proc., od połowy kwietnia już 16 proc.! Indeks banków spadł w czasie wczorajszej sesji aż o 9 proc. - Banki ucierpiały ze względu na ich ekspozycję na greckie obligacje - tłumaczy Reutersowi Constantinos Manolopoulos, analityk ateńskiego Investment Bank of Greece.
Jakby tego było mało, po południu agencja Standard & Poor's obniżyła ocenę wiarygodności kredytowej Grecji aż o trzy poziomy - do BB plus. To oznacza, że greckie obligacje mają tzw. status "śmieciowy". Mówiąc prościej, ich nabycie wiąże się z dużo większym ryzykiem niespłacenia. Zdaniem analityków agencji Grecja przez długie lata może nie być w stanie wydobyć się z zapaści gospodarczej. Jej dług publiczny w 2011 r. wzrośnie do astronomicznego poziomu 131 proc. PKB.
Inwestorzy wpadli w panikę. Główne indeksy na europejskich giełdach na zamknięciu sesji traciły nawet 3-4 proc. Euro osłabiło się do poziomu 1,32 dol. Nic nie pomogły uspokajające tony szefa
Europejskiego Banku Centralnego Jeana-Claude'a Tricheta, który stwierdził, że dla niego bankructwo Grecji jest wykluczone.
Analityków coraz bardziej martwi, czy problemy Aten nie rozleją się na inne kraje strefy euro. Wczoraj agencja S&P obniżyła także ocenę Portugalii. Prognozuje, że poziom długu publicznego w tym kraju wzrośnie z 66 proc. PKB w 2008 r. do 95 proc. w 2013 r.
- Jest ryzyko zarażenia się od Grecji - ocenia Estefania Ponte, ekonomistka BNP Paribas Fortis w Madrycie. - Grecja,
Portugalia i
Hiszpania są na linii ognia - dodała.
Według ekonomistów Grecja może teraz tylko i wyłącznie liczyć na przychylność i szybkość podejmowania decyzji przez kraje strefy euro i Międzynarodowy Fundusz Walutowy, które w sumie mają Grecji udzielić pożyczki wartej nawet 45 mld euro.
- Biorąc pod uwagę naszą niezdolność do pożyczania na rynku, do 19 maja procedura [pozyskania pożyczki] musi być ukończona, uzgodniona, podpisana, a wypłata pieniędzy od MFW i naszych europejskich partnerów zainicjowana - powiedział wczoraj Papaconstantinu deputowanym. Do tego czasu rząd w Atenach musi bowiem wykupić stare obligacje warte około 9 mld euro.
Czy wystarczy czasu? W Niemczech, które mają pożyczyć Grecji aż 8,4 mld euro, parlament może ostatecznie przegłosować pomoc już 7 maja. Francuzi, którzy są gotowi przeznaczyć na pomoc dla Aten 6,3 mld euro, zajmą się kwestią pożyczki w przyszłym tygodniu. Z informacji AFP wynika, że 10 maja liderzy krajów strefy euro spotkają na specjalnym szczycie, podczas którego mają zatwierdzić pomoc dla Aten.
Europejscy politycy - głównie niemieccy - podkreślali już, że dla Grecji pożyczka oznacza drastyczne cięcia budżetowe i reformy. Dotychczasowe działania rządu w Atenach, które polegały m.in. na cięciu pensji w sektorze publicznym, podwyżce podatków, opodatkowaniu Kościoła czy walce z szarą strefą, okazały się niewystarczające. To nie podoba się Grekom. W sondażu dla telewizji Mega aż 60,9 proc. z nich opowiedziało się przeciwko rządowej decyzji o zwróceniu się o pomoc międzynarodową. Już 5 maja Grecję może sparaliżować kolejny strajk generalny, który tylko utrudni wychodzenie kraju z zapaści.