Analitycy byli pewni, że po przygnębiająco długiej fali spadków produkcja w końcu podskoczy. Spodziewali się ok. 6,5-proc. skoku w listopadzie. Wczoraj GUS ogłosił: produkcja przemysłu wzrosła w ujęciu rocznym aż o 9,8 proc. To najlepszy wynik od kwietnia 2008 roku! I unikalny w Europie.
Czechy, Słowacja,
Wielka Brytania wciąż notują kilkuprocentowe spadki produkcji, na Węgrzech i w Niemczech w październiku (wciąż czekamy na dane listopadowe) spadała ona o 13 proc. W Europie tylko
Polska i
Irlandia miały wówczas produkcję na niewielkim plusie.
Dlaczego my wychodzimy z dołka szybciej? - Polska gospodarka jest inna, stosunkowo zamknięta. Eksport stanowi 40 proc. PKB, podczas gdy na Węgrzech aż 80 proc. - tłumaczy Radosław Bodys, ekonomista
Bank of America Merrill Lynch.
Co napędza nasze fabryki? Po pierwsze, eksport, który powoli staje na nogi, a po drugie, wydatki konsumentów, które nie załamały się tak jak w innych krajach.
-W Unii gospodarstwa domowe zmniejszają wydatki, a ich stopa oszczędności osiągnęła rekordowy poziom. W Polsce odwrotnie - konsumpcja rośnie szybciej niż dochody, a stopa oszczędności spada - tłumaczy Marek Rozkrut, dyrektor departamentu analiz w resorcie finansów.
Pomogło nam też kilka czynników statystycznych.
Rok temu byliśmy na samym dnie kryzysu finansowego - eksport się załamał, produkcja przemysłu wpadła w głęboki dołek.
Dziś porównujemy się do tej kiepskiej bazy, stąd takie wyniki. Dodatkowo w listopadzie 2008 roku mieliśmy o jeden dzień roboczy mniej niż w 2009 roku.
- Ożywienie w sektorze przemysłowym jest jednak faktem, produkcja po uwzględnieniu wpływu czynników sezonowych była o 6,8 proc. wyższa niż przed rokiem - podkreśla Grzegorz Maliszewski, główny ekonomista Banku Millennium.
GUS podał wczoraj, że wzrost produkcji zanotowało 26 spośród 34 działów przemysłu, wyraźnie rosły te, które koncentrują się na eksporcie.
Produkcja wyrobów chemicznych urosła o 38,3 proc., samochodów o 19,8 proc., komputerów i wyrobów elektronicznych o 18,2 proc., metali o 16,3 proc., a gumy i tworzyw sztucznych o 14,8 proc.
Zagraniczny popyt na nasze towary rośnie, choć nie jest to poprawa stabilna. Ostatnie dane ze strefy euro były gorsze, produkcja i zamówienia przemysłu niemieckiego spadały, ale wskaźniki koniunktury zapowiadają poprawę.
Lepsze od oczekiwań wyniki zanotowało też budownictwo - w listopadzie sprzedaż usług firm budowlanych wzrosła o 9,9 proc., co po części zawdzięczamy dobrej pogodzie.
Szybciej rośnie sprzedaż firm budujących drogi i mosty (o 23,5 proc.), niż zajmujących się budową budynków (5,3 proc.). Zawdzięczamy to inwestycjom publicznym, m.in. z funduszy unijnych. Do wczoraj wydaliśmy 18,5 mld zł tych funduszy, blisko 2 mld zł więcej, niż planował rząd na cały ten rok.
Teraz większość ekonomistów jest już pewna, że wzrost gospodarczy w IV kwartale przekroczy 2 proc. Ministerstwo Finansów zakłada, że będzie to przynajmniej 2,5 proc. Radosław Bodys jest optymistą i zapowiada 3,5-proc. tempo wzrostu.